02.02.2023, 20:59 ✶
- To żadna precyzja. To znudzenie więc sobie próbuję oszacować niektóre prawdopodobieństwa. Nie martw się, niedługo mi to minie. - wyjaśnił z lekkim zakłopotaniem, że akurat ta część jego wypowiedzi była najbardziej intrygująca a nie kryła za sobą niczego nadzwyczajnego. Nie pracował więc szukał innych zamienników aby wypełnić czas. O ile ciało mógł męczyć w wodzie tak umysł potrzebował też zajęcia.
- Zapewne potrzebuje szmat czasu ale nie musi się spieszyć. Napisałem mu, że będę jego testerem. Może na mnie sprawdzać działanie eliksirów a ja napiszę mu szczegółowy raport. O ile łatwiej jest robić jakiekolwiek badania gdy są chętni…- o tak, nawiązywał do własnych badań, które powinien odnowić i przy najbliższej pełni zająć się pobraniem próbki krwi. To genialny plan - zabrać naradę, ustalić szczegóły proces przedsięwzięcia i zacząć go realizować. Uśmiechnął się w przestrzeń bo nie widział twarzy Fergusa. Gładził go, mając nadzieję, że ten gest pokaże mu, że ma przy sobie zdecydowanie spokojniejszą i bardziej zadowoloną wersję Flinta.
- Uuu, z Malfoyami lepiej nie zadzierać. Mnie udało się zawrzeć z nimi całkiem przyjemną relację. Doskonale jednak wiem, że są bardzo mocni w gębie. - obaj mieli na myśli tego samego przedstawiciela tego znamienitego rodu lecz o tym nie wiedzieli. Miło też wiedzieć, że ojciec Fergusa naciął się na silniejszego od siebie. Może dzięki temu przestanie tak naskakiwać na wszystkich dookoła. Z tego co o nim słyszał i go widział to mógł być trudnym w obyciu człowiekiem. I taki to człowiek sprowadził na świat Fergusa. Mimo wszystko musiał być mu wdzięczny bo dzięki niemu mógł teraz przytulać niesamowicie fantastyczną osobę.
- Ona nie cuchnie. Ona jest przeraźliwie sterylna i aż mnie głowa boli od tej czystości. Już raz mnie naprawiała i nie byłem pewny czy mdliło mnie od tego pedantyzmu czy od bólu.- mógł rozmawiać z nim godzinami. Nie chciał się spieszyć choć wiedział, że musiał niedługo się stąd zabrać zanim ktokolwiek odkryje, że zamknął drzwi na zasuwę.
- Okropny? Liczyłem na jakiś komplement.- podniósł się nieco bardziej na łokciu i na niego popatrzył z zaciekawieniem. Nie spodziewał się ataku łaskotek. Gwałtownie się odsunął, czując drażniący dotyk w okolicach tułowia. Poduszka spadła, strącona jego łokciem. Zbulwersował się i czym prędzej próbował złapać jego rękę, choć trochę przytrzymać by zyskać kilka sekund. Pochylił się nad nim i znienacka wpił w jego usta, całując go dosyć nieprzyzwoicie jak na obecne okoliczności. Wsunął rękę pod jego plecy i przycisnął go do siebie, pogłębiając jedynie pocałunek i zabierając mu dech w piersiach. Był ciepły, miękki, pociągający. W jego głowie huknęło "kocham cię", które tak nim wstrząsnęło, że na moment urwał pocałunek.
- Uwielbiam cię. - szepnął zamiast tych dwóch silnych słów, których obecności się teraz nie spodziewał. Wybijały za to rytm w jego trzewiach i oddechu. Szybko się angażował a dotychczas unikał związków jak ognia. Musiał zwolnić tempo, uspokoić się, nie działać tak pod wpływem emocji. Nabrał tchu i zerknął na zegarek. Uśmiechnął się do Fergusa z lekkim smutkiem bo zostało im jedenaście minut.
- Zapewne potrzebuje szmat czasu ale nie musi się spieszyć. Napisałem mu, że będę jego testerem. Może na mnie sprawdzać działanie eliksirów a ja napiszę mu szczegółowy raport. O ile łatwiej jest robić jakiekolwiek badania gdy są chętni…- o tak, nawiązywał do własnych badań, które powinien odnowić i przy najbliższej pełni zająć się pobraniem próbki krwi. To genialny plan - zabrać naradę, ustalić szczegóły proces przedsięwzięcia i zacząć go realizować. Uśmiechnął się w przestrzeń bo nie widział twarzy Fergusa. Gładził go, mając nadzieję, że ten gest pokaże mu, że ma przy sobie zdecydowanie spokojniejszą i bardziej zadowoloną wersję Flinta.
- Uuu, z Malfoyami lepiej nie zadzierać. Mnie udało się zawrzeć z nimi całkiem przyjemną relację. Doskonale jednak wiem, że są bardzo mocni w gębie. - obaj mieli na myśli tego samego przedstawiciela tego znamienitego rodu lecz o tym nie wiedzieli. Miło też wiedzieć, że ojciec Fergusa naciął się na silniejszego od siebie. Może dzięki temu przestanie tak naskakiwać na wszystkich dookoła. Z tego co o nim słyszał i go widział to mógł być trudnym w obyciu człowiekiem. I taki to człowiek sprowadził na świat Fergusa. Mimo wszystko musiał być mu wdzięczny bo dzięki niemu mógł teraz przytulać niesamowicie fantastyczną osobę.
- Ona nie cuchnie. Ona jest przeraźliwie sterylna i aż mnie głowa boli od tej czystości. Już raz mnie naprawiała i nie byłem pewny czy mdliło mnie od tego pedantyzmu czy od bólu.- mógł rozmawiać z nim godzinami. Nie chciał się spieszyć choć wiedział, że musiał niedługo się stąd zabrać zanim ktokolwiek odkryje, że zamknął drzwi na zasuwę.
- Okropny? Liczyłem na jakiś komplement.- podniósł się nieco bardziej na łokciu i na niego popatrzył z zaciekawieniem. Nie spodziewał się ataku łaskotek. Gwałtownie się odsunął, czując drażniący dotyk w okolicach tułowia. Poduszka spadła, strącona jego łokciem. Zbulwersował się i czym prędzej próbował złapać jego rękę, choć trochę przytrzymać by zyskać kilka sekund. Pochylił się nad nim i znienacka wpił w jego usta, całując go dosyć nieprzyzwoicie jak na obecne okoliczności. Wsunął rękę pod jego plecy i przycisnął go do siebie, pogłębiając jedynie pocałunek i zabierając mu dech w piersiach. Był ciepły, miękki, pociągający. W jego głowie huknęło "kocham cię", które tak nim wstrząsnęło, że na moment urwał pocałunek.
- Uwielbiam cię. - szepnął zamiast tych dwóch silnych słów, których obecności się teraz nie spodziewał. Wybijały za to rytm w jego trzewiach i oddechu. Szybko się angażował a dotychczas unikał związków jak ognia. Musiał zwolnić tempo, uspokoić się, nie działać tak pod wpływem emocji. Nabrał tchu i zerknął na zegarek. Uśmiechnął się do Fergusa z lekkim smutkiem bo zostało im jedenaście minut.