14.03.2025, 23:32 ✶
Papito podarował młodemu Crouchowi z tych Crouchów pobłażliwe spojrzenie. Chłopak najwyraźniej nie był świadomy tego, że w ministerstwie nikogo to raczej nie obchodziło. W większości przypadkach liczyło się, kto miał jakie plecy.
— Ano — przytaknął, bo dziecina rzeczywiście nieco się tłumaczyła, ale nie było to znowu jakaś najgorsza rzecz. — Nikt tu nie da ci medalu za starania. Nikogo nie obchodzi, czy zapierdalasz dwa razy więcej niż inni. Ludzie będą patrzeć na twoje nazwisko i to będzie dla nich cała historia — wygodna. Prosta. Właściwie sam złapał się przecież przed chwilą nad tym, że był gotów chłopaka zaszufladkować. Auror podejrzewał, że problem z nepotyzmem polegał na czymś innym. Nawet jeśli ktoś faktycznie zasłużył na dane stanowisko, to i tak zawsze znalazłby się ktoś, kto by się z tym nie zgodził.
— A ja, Crouch, mam tę przewagę, że to wszystko mi zwisa, serio. Nie interesuje mnie, jak bardzo próbujesz udowodnić swoją wartość. Jeśli robisz swoją robotę i nie jesteś kompletnym kretynem, to mnie to wystarczy. Więc możesz sobie darować te przemówienia o ciężkiej pracy, bo nie jestem twoim szefem ani twoją matką — odparł. Jednakże młody Robert miał w sobie coś, co mu się szczególnie spodobało: zdolność strategicznego przypierdolenia się do ludzi. Ta cała akcja z Bonesem? To było podłe, manipulacyjne i bezczelne. I bardzo skuteczne. Ale jakie korzyści by sam Julek miał z takiego myślenia? No kurwa żadne. Na ile nawet szczerze doceniał próbę wytłumaczenia się, i tak by nie pisnął ani słowa. Jeszcze godność miał. — Jeśli chcesz być kimś więcej niż tylko tym Crouchem, który załapał się na fuchę, musisz nauczyć się jeszcze jednej rzeczy. Nie przepraszać. Nie tłumaczyć się. Bo jeśli dasz ludziom powód, żeby w ciebie wątpili, to nie będą się zastanawiać, czy masz rację i po prostu uwierzą, że jesteś słaby.
— Ano — przytaknął, bo dziecina rzeczywiście nieco się tłumaczyła, ale nie było to znowu jakaś najgorsza rzecz. — Nikt tu nie da ci medalu za starania. Nikogo nie obchodzi, czy zapierdalasz dwa razy więcej niż inni. Ludzie będą patrzeć na twoje nazwisko i to będzie dla nich cała historia — wygodna. Prosta. Właściwie sam złapał się przecież przed chwilą nad tym, że był gotów chłopaka zaszufladkować. Auror podejrzewał, że problem z nepotyzmem polegał na czymś innym. Nawet jeśli ktoś faktycznie zasłużył na dane stanowisko, to i tak zawsze znalazłby się ktoś, kto by się z tym nie zgodził.
— A ja, Crouch, mam tę przewagę, że to wszystko mi zwisa, serio. Nie interesuje mnie, jak bardzo próbujesz udowodnić swoją wartość. Jeśli robisz swoją robotę i nie jesteś kompletnym kretynem, to mnie to wystarczy. Więc możesz sobie darować te przemówienia o ciężkiej pracy, bo nie jestem twoim szefem ani twoją matką — odparł. Jednakże młody Robert miał w sobie coś, co mu się szczególnie spodobało: zdolność strategicznego przypierdolenia się do ludzi. Ta cała akcja z Bonesem? To było podłe, manipulacyjne i bezczelne. I bardzo skuteczne. Ale jakie korzyści by sam Julek miał z takiego myślenia? No kurwa żadne. Na ile nawet szczerze doceniał próbę wytłumaczenia się, i tak by nie pisnął ani słowa. Jeszcze godność miał. — Jeśli chcesz być kimś więcej niż tylko tym Crouchem, który załapał się na fuchę, musisz nauczyć się jeszcze jednej rzeczy. Nie przepraszać. Nie tłumaczyć się. Bo jeśli dasz ludziom powód, żeby w ciebie wątpili, to nie będą się zastanawiać, czy masz rację i po prostu uwierzą, że jesteś słaby.