15.03.2025, 13:35 ✶
– W co? – zdziwił się mężczyzna, którego tak bardzo obchodził sport och tak bardzo. Na zajęciach z angielskiego były co prawda dwie, trzy czytanki o tym cudzie i o tym jak bardzo jest lub nie podobny do kozopiłki, ale bez przesady. Przygryzł wargę przekrzywiając głowę jak zaintrygowany wykopanym z ziemi kretem psiak. Parsknął również rozbawiony na wzmiankę o tym, że w Anglii może być chocby przez krótki, króciusieńki moment jak na południu Europy. Trzeba byłoby mocno zawiesić niewiarę, zmrużyć oczy i doświetlić się jakąś emitującą ciepło kulą. Zdecydowanie.
– Cassian? Och ON jest bardzo specyficzny. Wiesz niespełniony pisarz który wierzy, że na dnie butelki znajdzie wenę. Albo jakąś ładną dziewczynę, która zlituje się nad nim i do piersi przytuli. – Pokiwał głową z przekonaniem, ale potem zdziwił się, gdy dziewczę zamiast otworzyć przejście na Pokątną na TĘ POKĄTNĄ, wskazała jakieś miejsce za nim. Obejrzał się i skumał skąd ta nazwa przyszła mu do głowy. Znów, czytała o tym, ale nie była pewna. Wydawało jej się dziwne, że knajpa dla magów jest przed "zaporą". Czy może nie jest? Może tam też jest przejście?
– Eee... to jest ten słynny Dziurawy Kocioł?! A jest w środku fontanna do której wrzuca się monety i czasem duchy spełniają życzenia? To jest to miejsce? – lokacje z podręcznika kołowały w głowie, wypluwając losowe informacje. Był też jakiś bank prowadzony przez ifryty. Nie. Gobliny. Cholera, mógł mówić że idzie do tego banku. Że Cassian tam pracuje. Choć w jego głowie ów Cassian miał włosy białe jak śnieg i jasno-błękitne ślepia, jak jej ulubiony bohater pewnej angielskiej książki, którą czytała z wypiekami na twarzy lata temu. Cmoknęła. Na pewno jakiś anglik tak wyglądał i lubił wypić. Absolutnie nieświadoma, że opis może pasować do któregokolwiek z Malfoyów wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko szeregiem śnieżnobiałych zębów. – Możemy tam wejść i się rozejrzeć, chociaż... może najpierw odstawilibyśmy ten żagiel do domu? – zaproponował kiwnięciem głowy wskazując belę z materiałem. – Zaoferowałbym pomoc, ale mam wrażenie... znaczy... jeśli chcesz serio możemy ponieść ją razem? Jeśli jakoś Ci to... ee... nie obrażam Cię teraz? Wcale nie myślę że jesteś słaba czy coś. – Kobiety bywały drażliwe. Przecież wiedziała to doskonale, w końcu sama od czasu do czasu była kobietą!
– Cassian? Och ON jest bardzo specyficzny. Wiesz niespełniony pisarz który wierzy, że na dnie butelki znajdzie wenę. Albo jakąś ładną dziewczynę, która zlituje się nad nim i do piersi przytuli. – Pokiwał głową z przekonaniem, ale potem zdziwił się, gdy dziewczę zamiast otworzyć przejście na Pokątną na TĘ POKĄTNĄ, wskazała jakieś miejsce za nim. Obejrzał się i skumał skąd ta nazwa przyszła mu do głowy. Znów, czytała o tym, ale nie była pewna. Wydawało jej się dziwne, że knajpa dla magów jest przed "zaporą". Czy może nie jest? Może tam też jest przejście?
– Eee... to jest ten słynny Dziurawy Kocioł?! A jest w środku fontanna do której wrzuca się monety i czasem duchy spełniają życzenia? To jest to miejsce? – lokacje z podręcznika kołowały w głowie, wypluwając losowe informacje. Był też jakiś bank prowadzony przez ifryty. Nie. Gobliny. Cholera, mógł mówić że idzie do tego banku. Że Cassian tam pracuje. Choć w jego głowie ów Cassian miał włosy białe jak śnieg i jasno-błękitne ślepia, jak jej ulubiony bohater pewnej angielskiej książki, którą czytała z wypiekami na twarzy lata temu. Cmoknęła. Na pewno jakiś anglik tak wyglądał i lubił wypić. Absolutnie nieświadoma, że opis może pasować do któregokolwiek z Malfoyów wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko szeregiem śnieżnobiałych zębów. – Możemy tam wejść i się rozejrzeć, chociaż... może najpierw odstawilibyśmy ten żagiel do domu? – zaproponował kiwnięciem głowy wskazując belę z materiałem. – Zaoferowałbym pomoc, ale mam wrażenie... znaczy... jeśli chcesz serio możemy ponieść ją razem? Jeśli jakoś Ci to... ee... nie obrażam Cię teraz? Wcale nie myślę że jesteś słaba czy coś. – Kobiety bywały drażliwe. Przecież wiedziała to doskonale, w końcu sama od czasu do czasu była kobietą!