15.03.2025, 22:18 ✶
W pierwszym odruchu pewnie byłby pchnął Eliasa, który na niego wpadł, ale nie był w stanie. Nikt w Brygadzie nie przygotowywał ich na widok, który będzie rozciągał się przed nimi - mieli reagować szybko, to prawda, ale... Kurwa mać, ostatnio ciągle tylko przepisywał raporty, a jeszcze wcześniej po prostu biegał za mordercami. Nie to, żeby bał się ognia, bo Parkinsonowie byli w większości na niego odporni, ale po prostu w pierwszej chwili zwyczajnie nie wiedział, co ma zrobić. I pewnie stałby dalej i gapił się jak ciele w niemalowane, gdyby nie głos chłopaka obok, który wyrwał go z tego dziwnego otępienia.
- Cofnij się, kurwa - Parkinson chwycił Eliasa za kołnierz i szarpnął w tył, gdy ten tylko zrobił kilka kroków w przód. - Niech się wynoszą z knajpy i spierdalają, słyszysz?
Pewnie większy respekt wzbudziłby, gdyby po pierwsze: tak nie kurwił, a po drugie: pomachał jakąś odznaką czy był w mundurze. Ale nie miał teraz na to czasu, bo gęsty, gryzący dym opadał na bruk londyńskiej uliczki i sunął w ich kierunku niczym wąż, który chciałby ich pożreć.
Budynek naprzeciwko, który był otoczony gęstymi czarnymi kłębami, zatrzeszczał nieprzyjemnie, a dźwięk ten poniósł się nieprzyjemnym echem i przekrzyczał wrzaski uciekających ludzi. Elias w sumie nie miał już po co wracać do baru, bo ludzie sami się zorientowali, że powinni wiać. Tłum naparł na ich dwójkę tak bezwiednie, jak tylko panikujący ludzie potrafili być bezmyślni. Zamiast rozpierzchnąć się na wszystkie strony, mogli się teleportować o ile potrafili. Mogli uciec w stronę Pokątnej, żeby wydostać się z uliczek i zwiać na mugolską część Londynu - ale po co, skoro mogli po prostu popchnąć Aidana i Eliasa?
Czy tłum popchnie chłopaków? Tak/Nie
- Cofnij się, kurwa - Parkinson chwycił Eliasa za kołnierz i szarpnął w tył, gdy ten tylko zrobił kilka kroków w przód. - Niech się wynoszą z knajpy i spierdalają, słyszysz?
Pewnie większy respekt wzbudziłby, gdyby po pierwsze: tak nie kurwił, a po drugie: pomachał jakąś odznaką czy był w mundurze. Ale nie miał teraz na to czasu, bo gęsty, gryzący dym opadał na bruk londyńskiej uliczki i sunął w ich kierunku niczym wąż, który chciałby ich pożreć.
Budynek naprzeciwko, który był otoczony gęstymi czarnymi kłębami, zatrzeszczał nieprzyjemnie, a dźwięk ten poniósł się nieprzyjemnym echem i przekrzyczał wrzaski uciekających ludzi. Elias w sumie nie miał już po co wracać do baru, bo ludzie sami się zorientowali, że powinni wiać. Tłum naparł na ich dwójkę tak bezwiednie, jak tylko panikujący ludzie potrafili być bezmyślni. Zamiast rozpierzchnąć się na wszystkie strony, mogli się teleportować o ile potrafili. Mogli uciec w stronę Pokątnej, żeby wydostać się z uliczek i zwiać na mugolską część Londynu - ale po co, skoro mogli po prostu popchnąć Aidana i Eliasa?
Czy tłum popchnie chłopaków? Tak/Nie
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie