Romantyk z niego żaden i hej - teraz miał wymówkę, że nie przytuli jej bo będzie jej jeszcze zimniej, hihi. Zawsze mógł na taką ściemę zwalić! A tak całkowicie poważnie to nie wiedział, co zrobić teraz ze sobą, a co dopiero, że Victorii mogło być zimno. Prawdę powiedziawszy to teraz nawet nie wspominał, że kiedyś jak duch cię przeleciał (hihi) to było zimno, nieprzyjemnie zimno i dlatego też uczniowie woleli, żeby te wszystkie duchy chodziły własnymi ścieżkami, a nie ich napastowały - grzecznych, porządnych obywateli.
Aktualny opis ducha w mózgu Sauriela to: atencyjny dziwkarz. Co trzeba przyznać w przeciwieństwie do wszystkich tych ludków, których można było ignorować, to ten zbierał tę atencję naprawdę skutecznie. Sauriel ani myślał spuszczać z niego wzroku, bo jawił się jako jakiś psychopata, który nie wiadomo, co zaraz odjebie czy odwali. Strach się było bać, jakie następstwa wydarzeń mogły tu nastąpić. Bo ewidentnie duch czegoś chciał. I Victoria właśnie postanowiła rozwiać ich wątpliwości co do tego, CZEGO.
- Ooo nieee, znooowu zaczynaaasz..! - Rozległ się kobiecy głos. Duch niewiasty w eleganckim bereciku wyłonił się spod nagrobka i kobieta o okrągłych policzkach uniosła w górę dłoń i wywróciła oczami. Prawdziwa diva, której przyszło zstąpić do jakichś nędznych śmiertelników.
- Czy was totalnie pojeb...
- Pleplepleple. - Niewiasta machnęła tą dłonią. Sauriel nawet nie zdążył skończyć swojej kwestii, bo ta mu się wcięła. I trzeba przyznać - znów był zaskoczony. No bo okej, potrafił być miły, ale teraz był wkurwiony. I nie był do końca przyzwyczajony, że kiedy jest wkurwiony to obcy człowiek ma instynkt samozachowawczy na minusie, albo dodatkowy chromosom, że nie widzi sytuacji, że zaraz mu ktoś wpierdoli. Ale czego miał bać się duch? Już i tak był martwy. - Ta młodzież, taka niewychowana. - Sauriel miał wrażenie, że ma flashback do tego, co przed chwilą powiedział ten mężczyzna. - jestem rok młodsza od mojego męża a i tak o wiele bardziej dojrzała. Moje narodziny to była kompletna tragedia, mateczka była ciężko chora, ojciec tak przeżywał, aaah! - Przyłożyła dłoń do swojego polika z przejęciem, przelatując za ich plecami, żeby znaleźć się blisko męża. - I jak skończyłam, jak skończyłam? Mogli mnie nie wydawać za ciebie za mąż, nigdy nie pozwalałeś mi się wypłakać ze swoich tragedii!
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.