23.03.2025, 19:50 ✶
Co do wazy… Nie miał wyrzutów sumienia. Żadnych. Może minimalnie, kiedy była jeszcze mała, ale w obecnych czasach? W tej ekonomii? To było jedno z jego najlepszych rodzicielskich osiągnięć. Cud, że Jo nigdy nie odkryła prawdy.
— Żyję, ale jeśli jutro będę utykał, to musisz mnie nosić na barana — oczywiście, że przesadzał, ale jak każdy ojciec nie mógł zmarnować okazji do jeszcze większej prowokacji. Na jej niepewne spojrzenie prychnął pod nosem i z udawanym wysiłkiem uniósł stopę w geście, że zgadza się, dalej mam sprawne obie kończyny. W rzeczywistości kopniak naprawdę dotarł do celu, bo łydka zapulsowała tępym bólem, ale było to okej. Pamiątka po jego własnym dziecku.
— Na bogów, masz siłę jak młody troll. Dobra robota — odparł. Sięgnął, aby rozsmarować łydkę, ale tak naprawdę uśmiechnął się z uznaniem. Brońcie bogowie, nie był zły. Nigdy nie mógłby być zły na którąś ze swoich córek. Jednakże nie miał zamiaru zostawiać tego bez odpowiedzi, bo przecież z nim nic nigdy nie było tak po prostu skończone. I może w końcu nauczyłaby się, że nie wolno lekceważyć własnego starego. Dlatego właśnie raptownie ruszył do przodu i skrócił dystans w kilku szybkich krokach. Spróbował zacisnąć ręce na jej ramionach zanim zdążyłaby się cofnąć. Celował tak, aby już lądowała na ziemi, ale obrócona takim ruchem w celu uniknięcia większej krzywdy.
przytulas??, af III
— Żyję, ale jeśli jutro będę utykał, to musisz mnie nosić na barana — oczywiście, że przesadzał, ale jak każdy ojciec nie mógł zmarnować okazji do jeszcze większej prowokacji. Na jej niepewne spojrzenie prychnął pod nosem i z udawanym wysiłkiem uniósł stopę w geście, że zgadza się, dalej mam sprawne obie kończyny. W rzeczywistości kopniak naprawdę dotarł do celu, bo łydka zapulsowała tępym bólem, ale było to okej. Pamiątka po jego własnym dziecku.
— Na bogów, masz siłę jak młody troll. Dobra robota — odparł. Sięgnął, aby rozsmarować łydkę, ale tak naprawdę uśmiechnął się z uznaniem. Brońcie bogowie, nie był zły. Nigdy nie mógłby być zły na którąś ze swoich córek. Jednakże nie miał zamiaru zostawiać tego bez odpowiedzi, bo przecież z nim nic nigdy nie było tak po prostu skończone. I może w końcu nauczyłaby się, że nie wolno lekceważyć własnego starego. Dlatego właśnie raptownie ruszył do przodu i skrócił dystans w kilku szybkich krokach. Spróbował zacisnąć ręce na jej ramionach zanim zdążyłaby się cofnąć. Celował tak, aby już lądowała na ziemi, ale obrócona takim ruchem w celu uniknięcia większej krzywdy.
przytulas??, af III
Rzut Z 1d100 - 37
Slaby sukces...
Slaby sukces...