24.03.2025, 22:02 ✶
Tyle że strach nakazywał ludziom wierzyć w rzeczy, których nie mogli zobaczyć. Podobnie działała wiara. A złość? Przecież ta była namacalna. Auror zmarszczył brwi. Więc nawet właśni przełożeni nie traktowali go z szacunkiem? Na to wychodziło z jego słów, czyż nie? Sięgnął do szuflady biurka. Było tam wszystko: od raportów z misji po notatkę, w której ktoś bardzo uprzejmie-stanowczo przypominał mu o zaległych formalnościach. Po krótkim poszukiwaniu odnalazł odpowiedni pergamin. Zastanowił się przez chwilę. Machnął piórem kilka razy krótko i rzeczowo, a następnie wsunął dokument między palce chłopaka.
— Opinia. Trzymaj. Paru z twoich przełożonych wisi mi przysługę — odchylił się w fotelu i przeciągnął leniwie. — Dziwnie ten system jest skonstruowany, że auror stoi wyżej niż ten, kto decyduje o pozbawieniu wolności. Ale być może to ty będziesz tym, który to zmieni.
Nie zamierzał Crouchowi dawać gotowych rozwiązań, ale jeśli młodzik miał w sobie minumum instynktu przetrwania, to powinien był wiedzieć co z tym należałoby zrobić. Może dlatego, że papito dobrze pamiętał, jak to jest być na jego miejscu. — Jeśli zagrasz dobrze, to może kiedyś oni będą musieli się starać o ciebie. No, a teraz już naprawdę wynocha — dodał Bletchley uśmiechając się życzliwe i machając ręką w stronę drzwi. — Moje biuro to nie świetlica. Chyba że masz dla mnie jeszcze pączka. — na pergaminie widniała krótka, ale konkretna notka. ,,Robert Crouch wykazuje się ponadprzeciętną pracowitością, analitycznym umysłem i profesjonalnym podejściem do powierzonych mu zadań. Obiecujący kandydat na pełnoprawnego pracownika Ministerstwa. W pełni popieram jego dalszy rozwój i karierę zawodową”. Z podpisem J. Bletchley, Biuro Aurorów, Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
— Opinia. Trzymaj. Paru z twoich przełożonych wisi mi przysługę — odchylił się w fotelu i przeciągnął leniwie. — Dziwnie ten system jest skonstruowany, że auror stoi wyżej niż ten, kto decyduje o pozbawieniu wolności. Ale być może to ty będziesz tym, który to zmieni.
Nie zamierzał Crouchowi dawać gotowych rozwiązań, ale jeśli młodzik miał w sobie minumum instynktu przetrwania, to powinien był wiedzieć co z tym należałoby zrobić. Może dlatego, że papito dobrze pamiętał, jak to jest być na jego miejscu. — Jeśli zagrasz dobrze, to może kiedyś oni będą musieli się starać o ciebie. No, a teraz już naprawdę wynocha — dodał Bletchley uśmiechając się życzliwe i machając ręką w stronę drzwi. — Moje biuro to nie świetlica. Chyba że masz dla mnie jeszcze pączka. — na pergaminie widniała krótka, ale konkretna notka. ,,Robert Crouch wykazuje się ponadprzeciętną pracowitością, analitycznym umysłem i profesjonalnym podejściem do powierzonych mu zadań. Obiecujący kandydat na pełnoprawnego pracownika Ministerstwa. W pełni popieram jego dalszy rozwój i karierę zawodową”. Z podpisem J. Bletchley, Biuro Aurorów, Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów.