Ktokolwiek planował na dzisiaj urlop w Ministerstwie musiał się mocno rozczarować. Zapewne każdy brygadzista i każdy auror został postawiony w stan najwyższej gotowości. Nie zdziwiłby się nawet gdyby idąc w stronę Charing Cross Road dostrzegłby któregoś z trepów w piżamie, czy koszuli nocnej. Wszystko działo się tak nagle i niespodziewanie, że nawet śmierciożercy nie byli przygotowani na taki niespodziewany, zmasowany atak. Na szczęście do podsycania chaosu nie potrzeba było perfekcyjnie dopracowanych planów, wystarczyło utrudniać wykonywanie zadań wszystkim służbom na każdym możliwym kroku. Louvain podobnie jak reszta, nie teleportował się w bezpośrednim otoczeniu od miejsca w którym znajdowało się Ministerstwo, ale w niewielkiej odległości od niego. Nie miał od początku w planach dołączyć do ekipy utrudniającej komunikację i łączność, ale wiedząc że grupują się co najmniej we dwójkę, a może nawet w większej grupie chciał wykorzystać okazję. Okazję do przekazania informacji o ewentualnej drodze ucieczki jaką chciał zorganizować w najbliższych godzinach. Wolał powiedzieć im to maską w maskę, niż używać do tego innych form komunikacji, które mogłyby zostać przejęte przez niepożądanych. Dlatego dostrzegając z odległości znajome postaci, podszedł bliżej. Przeciągnął spojrzeniem po towarzyszach w powściągliwym geście pozdrowienia i zawiesił się na moment dłużej na dodatkowym członku ekipy, którego nie rozpoznawał, który jednak śmierciożercom najpewniej nie był. Ale to dobrze. I takich matka rewolucja potrzebowała.
- Gdyby coś poszło nie tak, zorganizuję miejsce odwrotu. Odezwał się do Draconisa i Vipera w pierwszej kolejności, ale spojrzał również na trzeciego, Naśladowce. Pseudonimy nie były dla nich, tylko dla wszystkich pozostałych. A używali ich z tych samych powodów dla których używali masek oraz płaszczy, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, żeby zachować jak najwięcej anonimowości. - Nokturn, Ataraxia. Jeśli spotkacie resztę, przekażcie. Ale tylko osobiście. Mogą z ewentualnej drogi ewakuacji skorzystać, lub też nie, wolny wybór, jednak będzie to tej nocy dość newralgiczny punkt. Zbyt wrażliwy, żeby dowiedział się o nim ktoś spoza najbardziej wtajemniczonego grona, więc wysyłanie poczty i innych pism było zbyt ryzykowne. - Póki co, dołączam do zespołu. Zakomunikował krótko, bo skoro już tutaj był to mógł im pomóc w zadaniu. Zresztą chętnie zobaczy jak radzi sobie nowy narybek w prawdziwej akcji.