• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus

[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#14
25.03.2025, 22:11  ✶  
W Hogwarcie wszystko było bardziej kolorowe. Szarość nie przedostała się w tylu odcieniach do codzienności, nie pomogła nałożyć grubej skorupy i obudzić chęci zminimalizowania zaangażowania do minimum. Pod tym względem również coś ich łączyło, chociaż żadne o tym nie wiedziało — ten ból, to przeświadczenie, że dla drugiego człowieka mogli zrobić wszystko. I ten moment łudząco przypominający ten, w którym rysa zaczęła przebiegać przez środek lustra, aby roztrzaskać je na tysiące kawałków. Owszem, dało się to skleić, ale powierzchnia już nigdy nie będzie taka sama, najpewniej nawet nie będzie kompletną. Z czasem pojawiły się uczucia, ale instynktownie się broniła.
Ona odreagowywała w inny sposób. Nie angażowała się w żadną relację, żaden romans. Manipulować ludźmi można było na wiele sposobów, ale brutalna prawda była taka, że najskuteczniejszy był przez łóżko. Owinąć ich sobie wokół palca, zmusić do zrobienia rzeczy, o których samych siebie by nie posądzali.
Ciało było tylko ciałem — narzędziem badawczym. Naczyniem.

Czy nie przerażało go to, że zgubił siebie? Czy spoglądając w lustro, widział osobę, którą lubił i która mu się podobała? Bo Cynthia już dawno odkryła, że coraz trudniej było jej samą siebie rozpoznać. Mury były takie wysokie, że blokowały dostęp światła, zobojętniały. A były przecież rzeczy, były osoby, na które wcale taka być nie chciała. Jej spojrzenie z maleńką, niezauważalną zwykle nutą ciekawości przemykało po twarzy czarnowłosego mężczyzny. Był taki sam, a jednak tak różny w sytuacjach, w których miała okazję z nim przebywać.
Jeśli czegoś można było od niej oczekiwać, to dotrzymania słowa. Zawsze taka była, trzymała się obietnic i uważała na słowa, bo chociaż ludzie wciąż powtarzali, że to czyny miały większą moc sprawczą, czego nie negowała, to od słów wszystko się zaczynało. One były spoiwem, one narzucały oczekiwania i pogląd. Nie tylko wypowiadane zwroty, ale również ton czy akcent. Jednak jeśli musiałby ją złamać, czy było tam jeszcze cokolwiek do złamania? Była już przecież zepsuta w sposób niepojęty dla większości ludzi.

Kiedyś była nieśmiała. Rumieniła się, unikała kontaktu fizycznego, czasem odwracała spojrzenie — był to jeden obrazów, który tlił się w jej głowie rozmazany, ale silnie zaakcentowany. Teraz to ona zwykle onieśmielała, chłodem i bezpośredniością. Bo mężczyźni byli przyzwyczajeni do tych uroczych kokietek. Czasem takową udawała, ale za każdym razem odnosiła wrażenie, że nie umiała już być w tym naturalna — chyba dlatego, że taka była w pewnym sensie jej istota. Z pewnością była mniej ubrudzona krwią niż on. Jej obiekty były martwe, nieczęsto sięgała po żywe, tkwiła w niej jednak fascynacja możliwościami, które nekromancja dawała. Tymi, które ignorowała lub bagatelizowała od wielu lat, a które on chciał wykorzystać. Chyba głównie przez jego propozycję, przez cały ten wachlarz możliwości — budziło to w niej uczucia i miała ochotę uczepić się nich palcami, nawet jeśli wszystko miałoby się za kilka godzin skończyć.
- Stałam się tego częścią w momencie, w którym mnie tu wpuściłeś. Obydwoje o tym wiemy. Są takie rzeczy, od których nie ma odwrotu. Decyzje, które w ciągu sekundy zmieniają miejsce, w którym się znajdujemy. - odparła, wpatrując się gdzieś w punkt przed sobą, a jej głos jak zwykle emanował spokojem i pewnością, który tak doskonale opanowała. Pozwoliła sobie na bezgłośne westchnienie, nim przeszła dalej, wciąż mając odrobinę klapki na oczach. Głównie za sprawą tego, że jej sumienie próbowało zmienić kierunek postrzegania tej sprawy, kłócąc się z tym, co kilka tygodni wcześniej powiedział jej Louvain i co tak mocno się na niej odcisnęło, chociaż wówczas o tym nie wiedziała. Dała się prowadzić, obserwując mężczyznę, którego kilkanaście lub kilka — nie była pewna — minut wcześniej uspokoiła.
Przytaknęła, czując krótki uścisk w żołądku, zaskoczona tym nagłym protestem ze strony organizmu, który kontrolowała najlepiej, swojego własnego. Nigdy nie była katem. Z drugiej jednak strony była badaczem. Była głodna wiedzy, przekraczania granic. Potrzebowała doświadczenia, które mogłoby wspomóc ją dzisiejszego wieczora. I on jej to dawał. Słuchała go w milczeniu, lustrując spojrzeniem niebieskich oczu otumanionego mężczyznę. Przytaknęła, nachylając się i zdając sobie sprawę, że gdyby szukał w niej współczucia lub ratunku, nie umiała mu tego zaoferować. Nie mogła. Było to zupełnie inne doświadczenie niż obcowanie z martwym. Odwróciła głowę w jego stronę na dźwięk własnego imienia, napotykając stalowo-niebieskie oczy, zdecydowane.
- Mogę być wszystkim, zależnie od potrzeb projektu. Zrobię, co będę mogła, abyś miał jak najdłuższe okienko czasowe. - przerwała na chwilę, a spomiędzy jej warg uciekło mruknięcie. W jej spojrzeniu pojawił się chłód, obojętność na los jego wspólnika. Kojarzyła fakty. Kojarzyła jego. I zasługiwał na gorsze rzeczy, niż go spotkały. - Jaka szkoda.
Skwitowała jedynie, wzruszając ramionami. Z ulgą, bo z nim, by zwyczajnie pracować nie chciała. Czułaby, że zdradza zaufanie kogoś, komu nie mogła i nie chciała tego zrobić. To byłoby nie w porządku. On zresztą też nie brzmiał, jakby bardzo za nim tęsknił.
- Myślę, że byłoby zmarnowaniem dnia, gdybyśmy poprzestali tylko na teorii, nie sądzisz? Przełamanie lodów. - dopiero teraz wyprostowała głowę i spojrzała na uwolnionego mężczyznę, wcześniej przyglądając się swojemu partnerowi w nauce. Przesunęła dłonią w dół, sięgając własnego uda, aby podwinąć nieco sukienkę i sięgnąć do skórzanej opaski, przy której miała różdżkę, a także zabezpieczony skalpel. Wybrała to pierwsze, zaciskając palce na rękojeści, a drugą dłonią zgarnęła włosy na plecy tak, aby nie przeszkadzały. - Możemy zaczynać, gdy będziesz gotowy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5795), Rodolphus Lestrange (6449)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 01.01.2025, 16:29
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 17:22
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 22:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 23:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 23:46
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 07.01.2025, 01:05
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 09.01.2025, 00:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 11.01.2025, 00:51
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 11.01.2025, 23:41
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 09.02.2025, 02:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.02.2025, 13:08
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 22.02.2025, 23:33
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.03.2025, 00:43
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 25.03.2025, 22:11
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 17.04.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa