26.03.2025, 21:14 ✶
Dobra, byliśmy dorosłymi chłopami, a nie dzieciakami ze szkoły, więc nie odwracałem się od razu do Eliasa, kiedy przysiadł na stołku obok mnie. Zachowywałem pozory, jakby był tylko przypadkowym gościem, który akurat zajął miejsce obok. Nie mogłem jednak zetrzeć z mordy szerokiego uśmiechu – zarzekałem się, że żaden eliksir, nawet najmocniejszy, nie byłby w stanie go zmyć. Na szczęście siedziałem tyłem do dziewcząt, więc nie mogły zobaczyć rozbawienia na mojej twarzy. A było naprawdę szampańskie.
Po prostu przedstawienie Eliasa było fenomenalne, a słuchanie o tym, czego jeszcze się dowiedział od tej dziewczyny... Hahaha. Niesamowite. I ten tekst o hipogryfie... Hahaha. To musiało nieźle zaboleć wyimaginowanego Eliasa, kiedy dostał z kopyt prosto w twarz. Pewnie aż oko mu wypadło.
– Byłeś świetny – stwierdziłem, w końcu na niego spoglądając, gdy już udało mi się opanować mimikę twarzy. Musiałem nawet przeprowadzić chwilowy trening mięśni, bo rozbolały mnie od śmiechu. Zdecydowanie za rzadko robiliśmy sobie ostatnio takie jaja.
– A nagroda? Jak najbardziej! Mów kiedy, a sypnę. Wiesz, że ja zawsze słowny – wyparowałem, biorąc pod uwagę jego później. Najwyraźniej dalej zamierzał udawać niewidomego, więc postanowiłem go w tym wesprzeć. Kto wie? Może Beatrice podejdzie się pożegnać? Może nawet zostawi mu na siebie namiary? Hahaha. Nie zdziwiłbym się. Elias, kiedy chciał, potrafił być pełen uroku.
– Przyznam, że eleganckie wyszły ci te okulary. Prawdziwe dzieło sztuki – stwierdziłem, pochylając się nieco, żeby im się lepiej przyjrzeć. Zaraz jednak się wyprostowałem i uniosłem swoją szklankę.
– Za przyjaźnie na dobre i na złe – powiedziałem półgłosem, żeby toast nie niósł się po całym barze. To było prywatnie, tylko między nami.
Stuknąłem szkłem o szkło, a potem, czując przyjemne ciepło rozlewające się po gardle, rzuciłem od niechcenia:
– Co się stało, że w taki dzień jak ten naszło cię na spacery po alei? – Przypomniałem sobie jego wcześniejsze narzekania, kiedy tu się spotkaliśmy. Może rzeczywiście miał na głowie jakieś problemy natury psychicznej i nie powinienem dokładać mu kolejnych paranoi? Ale z drugiej strony, gdyby to było coś poważnego, Elias nie siedziałby teraz obok mnie, przyjmując order za najlepszą sceniczną rolę w tej knajpie.
Chociaż… kto wie?
Po prostu przedstawienie Eliasa było fenomenalne, a słuchanie o tym, czego jeszcze się dowiedział od tej dziewczyny... Hahaha. Niesamowite. I ten tekst o hipogryfie... Hahaha. To musiało nieźle zaboleć wyimaginowanego Eliasa, kiedy dostał z kopyt prosto w twarz. Pewnie aż oko mu wypadło.
– Byłeś świetny – stwierdziłem, w końcu na niego spoglądając, gdy już udało mi się opanować mimikę twarzy. Musiałem nawet przeprowadzić chwilowy trening mięśni, bo rozbolały mnie od śmiechu. Zdecydowanie za rzadko robiliśmy sobie ostatnio takie jaja.
– A nagroda? Jak najbardziej! Mów kiedy, a sypnę. Wiesz, że ja zawsze słowny – wyparowałem, biorąc pod uwagę jego później. Najwyraźniej dalej zamierzał udawać niewidomego, więc postanowiłem go w tym wesprzeć. Kto wie? Może Beatrice podejdzie się pożegnać? Może nawet zostawi mu na siebie namiary? Hahaha. Nie zdziwiłbym się. Elias, kiedy chciał, potrafił być pełen uroku.
– Przyznam, że eleganckie wyszły ci te okulary. Prawdziwe dzieło sztuki – stwierdziłem, pochylając się nieco, żeby im się lepiej przyjrzeć. Zaraz jednak się wyprostowałem i uniosłem swoją szklankę.
– Za przyjaźnie na dobre i na złe – powiedziałem półgłosem, żeby toast nie niósł się po całym barze. To było prywatnie, tylko między nami.
Stuknąłem szkłem o szkło, a potem, czując przyjemne ciepło rozlewające się po gardle, rzuciłem od niechcenia:
– Co się stało, że w taki dzień jak ten naszło cię na spacery po alei? – Przypomniałem sobie jego wcześniejsze narzekania, kiedy tu się spotkaliśmy. Może rzeczywiście miał na głowie jakieś problemy natury psychicznej i nie powinienem dokładać mu kolejnych paranoi? Ale z drugiej strony, gdyby to było coś poważnego, Elias nie siedziałby teraz obok mnie, przyjmując order za najlepszą sceniczną rolę w tej knajpie.
Chociaż… kto wie?