Richard nie zignorował specjalnie faktu, że jego syn rozwijał się zawodowo i robił świeczki z dodatkiem brokatu. W pierwszej kolejności chciał od razu wyjaśnić zaistniałą sytuację, która wczorajszego dnia powodowała u niego podniesienie ciśnienia oraz nerwicę. Jeszcze nie miał tak poważnych problemów z dziećmi, co teraz. Kiedy są dorosłe.
Na te pytania nie odpowiedział. Uznał, że wyjaśni później. Czekając na odpowiedź swojego syna, zaciągnął się papierosem i odszukał przy okazji popielniczkę, lub wziął jakąś wolno stojącą gdzieś szklankę, żeby nie nabrudzić i mieć gdzie strzepnąć swojego wypalanego papierosa.
Charles nie zamierzał przepraszać. To była dopiero nowość, jaką usłyszał Richard. Odkąd nabroił w Londynie, nie kazał mu przepraszać. Sam to robił od siebie. Bo wiedział, że zawinił. Ale dzisiaj, zaskoczył swojego rodzica.
Bronił się. Od Scarlett słyszał coś innego. Że tak po prostu uderzył Baldwina? Widocznie był ku temu powód. Charles coraz bardziej dostrzegał w sobie, jak bardzo jest naiwny. Zaczynał lepiej dostrzegać fakt, że nie można nikomu ufać. Ale czy na pewno? Sprawa Malfoya, była odrobinę delikatna. I co więcej. Charles połączył kropki. Necronomicon. To także dawało Richardowi jasność sprawy, kiedy syn wspomniał o tych kontrowersyjnych świeczkach.
Westchnął. Przetarł twarz wolną dłonią. W drugiej między palcami trzymał papierosa.- To ma wiele sensu.
Nawiązał do zamówienia ze świeczkami.
Pokręcił głową i wolną dłonią sięgnął po kubek z kawą. Upił łyk, delektował się jej smakiem. Odstawił naczynie i przełknął. W tej czynności, zbierał myśli. Łączył fakty. W końcu spojrzał na syna.
- Masz jeszcze ten list ze zleceniem od Baldwina?
Zapytał. Chciał mieć potwierdzenie, że faktycznie ta sytuacja miała miejsce. Jeżeli Charles nie zniszczył tego listu. W zależności od odpowiedzi, odszukania go przez syna, pociągnął temat.
- Wczoraj rozmawiałem ze Scarlett, która… kipiała ze złości. Nie podoba jej się to, jak potraktowałeś Baldwina. To z atakiem, to jedno, ale czy poszło o coś jeszcze?
Zapytał jak na razie spokojnie o kolejną rzecz. Oczekując kolejnego wyjaśnienia, tym razem odnośnie Scarlett i Charlesa. Kwestię czarownicy półkrwi pozwolił sobie zostawić na później. Nie chcąc na raz podejmować wszystkich tematów, póki nie wyjaśnią jednego. Konfliktu między przewijającą się trójką. Zachowanie Baldwina nie było akceptowane. Widział to w słowach córki i syna. Sam też doświadczył spotkania z tym młodym Malfoyem. Nie potwierdzał ani nie zaprzeczał słowom syna, który dostrzegł wykorzystywanie swojej osoby. Coraz lepiej Charles radził sobie z dostrzeganiem takich znaków w zachowaniach i działaniach innych osób.