01.04.2025, 20:09 ✶
— Ja? Przepraszam cię bardzo, ale ja jawię się jako wzór wszystkich cnót niewieścich — żeby być skandalistką, musiałaby wpierw mieścić się w definicji damy, a przecież wszyscy doskonale wiedzieli, że z niej taka dama była jak z koziej dupy trąbka. — Wybacz panie Prewett, ale nazbyt krótko bawię wśród londyńskiej socjety, aby pojąć te osobliwe reguły dobrego urodzenia. Nie pojmuję jak można nie przymknąć oka na pewne drobne niedoskonałości w rodowodzie — przesycona fałszywa uprzejmość aż wylewała się z słów! W jej oczach błyszczała kpina, bo społeczna siatka przekonań, którą wielu uważało za niepodważalną dla niej była wyłącznie kolejnym systemem gotowym do nagięcia. — Wiem, że to ja zaczęłam ten temat, ale daj spokój Ari. Jak można mieć tak przeprany mózg, żeby zwracać na takie rzeczy uwagę? — ty też tak sądzisz?, już miała spytać, jednakże się powstrzymała, bo pewnie odpowiedź brzmiała tak. Była to tylko rozmowa, ale sposób, w jaki wypowiedział bękart wywołało w niej ukłucie w piersi. Po tylu latach jak wywalczył swoje miejsce w tym świecie… Wciąż pozostawało coś czego nie mógł zmienić. Nie zwróciła nawet uwagi jego ostatnie słowa.
— Mam wrażenie, że wystarczyłoby abyś skinął palcem, a te wszystkie dystyngowane damy, które tak pieczołowicie hołdują swym zasadom, w jednej chwili odnalazłyby w sobie zadziwiającą elastyczność — burknęła tylko swoim argumentem o hipokryzji. Na dowód tego, że wszyscy byli fałszywi oczywiście.
— Mam wrażenie, że wystarczyłoby abyś skinął palcem, a te wszystkie dystyngowane damy, które tak pieczołowicie hołdują swym zasadom, w jednej chwili odnalazłyby w sobie zadziwiającą elastyczność — burknęła tylko swoim argumentem o hipokryzji. Na dowód tego, że wszyscy byli fałszywi oczywiście.