05.04.2025, 15:02 ✶
Parsknął śmiechem przez słowa Mony.
— No tak, na wielu damach z magicznej socjety nawet smok by się udławił — zażartował. — Panowie są nie lepsi oczywiście. Ścigają się, kto ma dłuższy kij w dupie. Siedzą w Ministerstwie i biją się o to, kto będzie gorszym skurwysynem. Wiesz, nawet w mafii nie ma takiego bajzlu. Oczywiście, nie żebym cokolwiek o tym wiedział... W każdym razie, podziwiam cię, że tam wciąż pracujesz. Nawet w najgorszym błocie można znaleźć perłę.
Ach tak, kolejne komplementy. Mona na nie zasługiwała, powinna była otrzymywać je dzień w dzień. Icarus miał nadzieję, że może kiedyś mógł sprawić, żeby rzeczywiście tak było. A jeśli przy okazji można było obrazić pracowników Ministerstwa Magii, to cóż... dwie pieczenie na jednym ogniu.
Nie wiedział jednak, jakie mogło być źródło hałasów, szczególnie, że te te się coraz bardziej nasilały. Co ci ludzie wyrabiali? Przecież, gdyby organizowali jakąś paradę, to by wiedział. Razem z radą sąsiedzką znali zaplanowane w okolicy wydarzenia.
— Zdarza się. Mogą przyjść też później — wzruszył ramionami, choć rzeczywiście ruch był podejrzanie mały. Czy było możliwe, że nagle ludzie jakoś zniechęcili się do jego baru? Przecież zazwyczaj w piątki klientów przychodziło o wiele więcej. Czy mogło to mieć związek z tymi hałasami na dworze?
— No tak, na wielu damach z magicznej socjety nawet smok by się udławił — zażartował. — Panowie są nie lepsi oczywiście. Ścigają się, kto ma dłuższy kij w dupie. Siedzą w Ministerstwie i biją się o to, kto będzie gorszym skurwysynem. Wiesz, nawet w mafii nie ma takiego bajzlu. Oczywiście, nie żebym cokolwiek o tym wiedział... W każdym razie, podziwiam cię, że tam wciąż pracujesz. Nawet w najgorszym błocie można znaleźć perłę.
Ach tak, kolejne komplementy. Mona na nie zasługiwała, powinna była otrzymywać je dzień w dzień. Icarus miał nadzieję, że może kiedyś mógł sprawić, żeby rzeczywiście tak było. A jeśli przy okazji można było obrazić pracowników Ministerstwa Magii, to cóż... dwie pieczenie na jednym ogniu.
Nie wiedział jednak, jakie mogło być źródło hałasów, szczególnie, że te te się coraz bardziej nasilały. Co ci ludzie wyrabiali? Przecież, gdyby organizowali jakąś paradę, to by wiedział. Razem z radą sąsiedzką znali zaplanowane w okolicy wydarzenia.
— Zdarza się. Mogą przyjść też później — wzruszył ramionami, choć rzeczywiście ruch był podejrzanie mały. Czy było możliwe, że nagle ludzie jakoś zniechęcili się do jego baru? Przecież zazwyczaj w piątki klientów przychodziło o wiele więcej. Czy mogło to mieć związek z tymi hałasami na dworze?