05.04.2025, 21:14 ✶
Uśmiechnął się do terapeuty, który właśnie otworzył mu drzwi, choć jego pierwszy instynkt, nie wiedzieć czemu, mówił: „uciekaj". Tak jakby Fawley był jakąś istotą z innego porządku, jak Dziewczynka z Zapałkami lub dziwaczna pozytywka. Jakby przybył do ziemskiego świata z podziemi niczym niespokojna dusza. Matko, chyba dlatego Robert potrzebował pomocy. Przychodziły mu do głowy jakieś kompletne bzdury.
— To ja — potaknął ze swoim profesjonalnym uśmiechem. — A pan to Odysseus Fawley, tak?
Wszedł do mieszkania, gdy mężczyzna go zaprosił do środka. Można rzec, że wnętrze przypominało nekropolię. Choć, jakby mu się przyjrzeć... w ogóle jej nie przypominało. Był to ten abstrakcyjny klimat, który towarzyszył również właścicielowi. Czuło się go pierwotnie, potem wrażenie mijało stłumione przez logiczne myślenie. Robert odrzucił i to uczucie. Pewnie było spowodowane stresem i paskudnym samopoczuciem.
— Muszę być z panem szczery: nigdy jeszcze nie byłem u magipsychiatry — przyznał na wstępie. — Nie wiem, w jaki sposób będzie wyglądać cała ta... procedura. Właściwie, to potrzebuję tylko czegoś na złagodzenie stresu. Wie pan, taka praca — zaśmiał się. Znowu to robił, wkładał maskę. Nie potrafił być szczery nawet przed lekarzem. Może pod tym względem sprawy związane z psychiką były trudniejsze nawet od tych fizycznych. Strzaskane wewnętrzne o wiele łatwiej było ukryć przed światem.
— To ja — potaknął ze swoim profesjonalnym uśmiechem. — A pan to Odysseus Fawley, tak?
Wszedł do mieszkania, gdy mężczyzna go zaprosił do środka. Można rzec, że wnętrze przypominało nekropolię. Choć, jakby mu się przyjrzeć... w ogóle jej nie przypominało. Był to ten abstrakcyjny klimat, który towarzyszył również właścicielowi. Czuło się go pierwotnie, potem wrażenie mijało stłumione przez logiczne myślenie. Robert odrzucił i to uczucie. Pewnie było spowodowane stresem i paskudnym samopoczuciem.
— Muszę być z panem szczery: nigdy jeszcze nie byłem u magipsychiatry — przyznał na wstępie. — Nie wiem, w jaki sposób będzie wyglądać cała ta... procedura. Właściwie, to potrzebuję tylko czegoś na złagodzenie stresu. Wie pan, taka praca — zaśmiał się. Znowu to robił, wkładał maskę. Nie potrafił być szczery nawet przed lekarzem. Może pod tym względem sprawy związane z psychiką były trudniejsze nawet od tych fizycznych. Strzaskane wewnętrzne o wiele łatwiej było ukryć przed światem.