07.04.2025, 07:16 ✶
Icarus nie musiał nawet powtarzać. Czy to strach miał zęby i wbijał się w pomiędzy kręgi kręgosłupa przy każdym kroku, czy była to jego własna dłoń zaciśnięta na jej ciele? Nogi poruszały się same, ślizgały po zalanym kurzem i pyłem parkiecie Convivium, który błyskawicznie przedostał z zewnątrz. Mona dopiero po chwili zrozumiała, że był to popiół, który wirował w powietrzu. A na zewnątrz rzeczywistość wyła w rozpadzie, bo Londyn wyglądał jakby sam złożył się w ofierze. Ogień lizał kamienice, które łamały się jak spróchniałe szkielety, a Horyzontalna była pełna ludzi krzyczących i potykających się. Spojrzała na Icarusa, wokół którego zawirował dym lepiąc się do jego skóry, włosów oraz ubrań ze swoimi szponiastymi dłoniami. Jedne myśli przebiły się przez kakofonię bodźców: jeśli go zgubię… Jeśli coś się mu teraz stanie… Rudowłosa zauważyła, że patrzył w górę w stronę nieba. Gdy pośledziła spojrzeniem, gula podeszła jej do gardła. Serce zatrzymało się na połowie uderzenia. Złapała go za ramię mocno lewą ręką z przerażenia.
— Ari… Gdzie… — słowa wyszły z niej jak szmer. — Ella. Basil. Gdzie oni są?! Gdzie twoje rodzeństwo?! — warknęła. Z bardzo prostego dla niej powodu bezpieczeństwo Prewettów było najważniejsze. Wydawało się takie. Zakaszlała i ponownie rozejrzała się dookoła. Czarny dym powoli uniemożliwiał widoczność. Och, głupia głupia Mona, co wiedziałaś o tym, co cię otaczało? Przecież znała ogień. Żyła nim, oddychała, rozumiała go jak starego przyjaciela, który bywał nieprzewidywalny, ale zawsze działał zgodnie ze swoją naturą. Widziała płomienie tańczące w smoczych paszczach, więc dlaczego te tutaj trawiły wszystko, co tylko stanęło im na drodze?
— Ari… Gdzie… — słowa wyszły z niej jak szmer. — Ella. Basil. Gdzie oni są?! Gdzie twoje rodzeństwo?! — warknęła. Z bardzo prostego dla niej powodu bezpieczeństwo Prewettów było najważniejsze. Wydawało się takie. Zakaszlała i ponownie rozejrzała się dookoła. Czarny dym powoli uniemożliwiał widoczność. Och, głupia głupia Mona, co wiedziałaś o tym, co cię otaczało? Przecież znała ogień. Żyła nim, oddychała, rozumiała go jak starego przyjaciela, który bywał nieprzewidywalny, ale zawsze działał zgodnie ze swoją naturą. Widziała płomienie tańczące w smoczych paszczach, więc dlaczego te tutaj trawiły wszystko, co tylko stanęło im na drodze?