07.04.2025, 21:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2025, 21:39 przez Icarus Prewett.)
Ten pocałunek już ostatecznie pokazał mu, co naprawdę było ważne. Musiał przeżyć tą noc. Przecież miał dla kogo żyć. On i Mona mieli to przetrwać i zrobić wszystko, by ich życia nie zostały zniszczone. Właśnie tego chcieli Śmierciożercy – żeby ludzie się bali, żyli w stanie paniki i tracili sens. A przecież na świecie były dobre rzeczy. I za nie należało walczyć.
— Spotkamy się później. Masz moje słowo — powiedział i ścisnął jej dłoń. Miał ochotę ją pocałować, ale na to musiał przyjść moment potem. Bo Icarus widział światło w tym całym mroku i cierpieniu. Postanowił, że przetrwa i zamierzał tego dotrzymać.
Odsunął się od niej z trudem. Nie chciał się z nią rozstawać, ale wiedział, że musiał. Trzeba było zabrać z domu Cerbera i znaleźć bezpieczne miejsce dla siebie, niego i Electry. Dlatego Ari puścił się biegiem w stronę kamienicy Prewettów. Trzymając przy twarzy szalik od Mony i z duszą na ramieniu, zgarnął Cerbera, który już szczekał pod drzwiami. A kiedy wrócił pod bar... Mony już nie było.
Poradzi sobie. Jest odważna. Bardziej niż ja czy ktokolwiek, kogo znam — pomyślał Icarus. Dodało mu to odrobinę otuchy.
— Spotkamy się później. Masz moje słowo — powiedział i ścisnął jej dłoń. Miał ochotę ją pocałować, ale na to musiał przyjść moment potem. Bo Icarus widział światło w tym całym mroku i cierpieniu. Postanowił, że przetrwa i zamierzał tego dotrzymać.
Odsunął się od niej z trudem. Nie chciał się z nią rozstawać, ale wiedział, że musiał. Trzeba było zabrać z domu Cerbera i znaleźć bezpieczne miejsce dla siebie, niego i Electry. Dlatego Ari puścił się biegiem w stronę kamienicy Prewettów. Trzymając przy twarzy szalik od Mony i z duszą na ramieniu, zgarnął Cerbera, który już szczekał pod drzwiami. A kiedy wrócił pod bar... Mony już nie było.
Poradzi sobie. Jest odważna. Bardziej niż ja czy ktokolwiek, kogo znam — pomyślał Icarus. Dodało mu to odrobinę otuchy.
Koniec sesji