• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth

[08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#4
10.04.2025, 13:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.04.2025, 14:18 przez Lorien Mulciber.)  
Nie musiał jej mówić, że docenia jej kreację. Anthony Shafiq, którego znała gustował tylko w rzeczach  najdroższych, najpiękniejszych i najbardziej niedostępnych. Lorien wpisywała się w każdą z tych kategorii. Może dlatego po prostu uśmiechnęła się znacząco, a ujęta pod ramię, wygładziła mankiet koszuli mężczyzny, choć ów wcale wygładzenia nie wymagał.
Wszystko było ukryte w gestach. Tych drobnych, szalenie trudnych do interpretacji, przypominających spisane na kolanie przez jakiegoś stażystę prawo - pełne luk czekających na wykorzystanie przez wprawnego polityka.
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nic nie jest dziełem przypadku.
Zawsze lubiła powtarzać jedną z ulubionych maksym ojca. Nie było przypadku, w tym że wybrała kolor, który Anthony mógł widzieć, choć sama gustowała w głębokich czerwieniach. Dziś nawet jej zazwyczaj burgundowe paznokcie, przypominające zakrwawione ptasie szpony, błyszczały głębokim granatem. Pod kolor sukienki, czy może towarzystwa? Fakt, że po raz pierwszy pozwoliła mu się zobaczyć ze swoją laską, odsłoniła wyraźnie zmęczone chorobą ciało - to nie było zwyczajnym, ludzkim przeoczeniem.
Dziś, pierwszy raz od miesięcy, nie była panią Mulciber. Nie była nawet sędzią Wizengamotu. Była po prostu Lorien Crouch. I to też nie było dziełem przypadku.

- Hiszpania… Mała winnica odcięta od świata i magicznej technologii, gdzieś w pobliżu rzeki Ebro? Z winem nieskażonym komercją? - Pamiętała. Oczywiście, że pamiętała jego opowieść sprzed zaledwie miesiąca o nowym, zrujnowanym przybytku, który miał smakować jak nadzieja, ale w tamtym czasie pozostawił w jej ustach zwyczajną gorycz przykrytą zaledwie aromatem wanilią. Uśmiechnęła się do swoich słów, obserwując spadającą gwiazdę. Może powinna pomyśleć życzenie?
Nie potrafiłabym tak żyć.- Przyznała w duchu, gdy tamtego dnia wprost od Anthony’ego wróciła do znajomej, pogrążonej w ciszy kamienicy Mulciberów. Do swojej sypialni, gdzie na stoliku stał bukiet czerwonych róż z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia od Alexandra i Diany. Tamtego dnia zrozumiała, że Anthony kocha swoje słońce miłością tak niezwykłą, jaką ona dotychczas potrafiła kochać tylko wspomnienia piaskowych ścian Al-Karak. Tak jak kochała małą wyspę na Morzu Północnym, która miłości była zwyczajnie w świecie pozbawiona. Nie miała wtedy do niego żadnych praw.

Jak długo dalibyśmy radę tak żyć?- Zapytała Roberta tamtego poranka w Lourmarin, gdy stwierdził, że mogliby żyć jak te bezpańskie, francuskie koty, wylegujące się w ciepłym słońcu, pozbawione zmartwień. Zbyt krótko. Zabawne, że nie dane im tak było pożyć wcale.  Anthony nie mógł tego wiedzieć, ale jej Kot pachniał tym maleńkim miasteczkiem, śmieszną wizją domku z białym płotem, preriowej sukienki i pieczonej co niedzielę szarlotki. Że był pierwszym i jedynym prezentem od człowieka, którego sprowadziła do roli swojego męża. Roli tak ważnej, że pozbawiła go nawet imienia, a gdy doszło co do czego, wydarła to imię na zawsze z ust głowy rodu.

Mogłabym tak żyć.- Powiedziała zaledwie dwie noce wcześniej do Alexandra, siedząc pośród kwitnących kwiatów i dzikich wrzosów, zapatrzona w rozciągający się przed nią bezmiar nieba. "Mogłabym, ale nie z tobą. Nie tutaj." To już pozostało niedopowiedziane, a mimo to Mulciber wiedział. Może dlatego, że czuł to samo? Byli tylko straconym na kartach historii rodzeństwem bez własnego miejsca w świecie. Nikogo nie obchodziła Lorien, gdy mógł ucałować dłoń Sędzi. Nikogo nie obchodził Alexander, gdy widziano jedynie maskę Proroka.- Wyruszyłabym tam, gdzie mówią po włosku, I poszła jeszcze trochę dalej. Kiedy nareszcie przestaną - wiedziałabym, że jestem na miejscu.

Ale jak Lorien chciałaby żyć?
Wpierw musiałaby przyznać przed sobą, że chciałaby w ogóle żyć, a tego pewna nigdy nie była.

Nie odpowiedział jej na pytanie, a ona nie drążyła dalej sprawy. Dopiero teraz odwróciła głowę od zaczarowanego sklepienia i wyciągnęła w jego stronę dłoń. Ułożyła ją na białym obrusie. Dziś ze wszystkich pierścionków miała na sobie tylko jeden - ten który przypadkiem zabrała z jakiegoś stoiska na Lammas.
Każdy jeden gest był równocześnie pytaniem i zaproszeniem. Kolejne gry pełne niedopowiedzeń, zadania rozdzielane w milczeniu. Chciała, żeby ją złapał. Żeby splótł ich palce razem i zapewnił ją, że nie jest sama. Tak jak ona próbowała go zapewnić, że nie ma powodu do niepokoju.
Anthony nie musiał się martwić, ale gdy się martwił sprawiał, że Lorien czuła się przez kogoś chciana. I żadne inne uczucie nie powodowało u niej podobnego, niewytłumaczalnego lęku.
Dlatego choć w chwilach kompletnej bezradności, kierowała swoje spojrzenie ku Alexandrowi, to Anthony miał wątpliwą przyjemność znajdować jej wsuwki do włosów w najdziwniejszych miejscach rezydencji; słuchać nucenia starych włoskich melodii, gdy o świcie szykowała się do pracy, pijąc pierwszą tego dnia mocną kawę; odkrywać, że kompletnie wykończona zasnęła po raz kolejny w miękkim fotelu, przytulona do kota.

- Powinniśmy tu częściej przychodzić.
- Nie boisz się?
Pytanie wyrwało jej się szybciej niż zdołała się nad nim zastanowić. Prześlizgnęło się po języku, umknęło przez wargi. Zamrugała parokrotnie, wręcz zaskoczona dźwiękiem własnego głosu. Pozwoliła ciszy zapaść na parę długich, nieznośnych sekund.
- Anthony Shafiq coraz częściej jest widywany z pozbawioną wszelkiego wstydu wiedźmą, która dla niego już wcześniej ignorowała swoje małżeńskie obowiązki, pozostawiając na kiermaszu potrzebującego opieki męża samemu sobie po tym jak ów chwilę wcześniej odtrącił jej pomoc. Nie mówiąc o tym, że zaledwie dwa-trzy tygodnie później bezczelnie zrezygnowała z towarzystwa swojego szwagra, który udawał wtedy jej męża, bo świętej pamięci Mulciber nie miał ochoty fatygować się na coś tak trywialnego jak wieczorek u Agnes Delacour. - Powiedziała tonem tak pozbawionym emocji, jakby recytowała fragment kroniki plotkarskiej w Czarownicy.- Opinia społeczna jest kruchą zabawką, Antonio. Nie boisz się?- Powtórzyła nieco mocniej, choć jedynym indykatorem, że targały nią jakiekolwiek emocje było lekkie drżenie warg.

Lorien nigdy nie mówiła na głos o Jordanii. Nauczyła się, że niektóre wspomnienia powinny być pielęgnowane w milczeniu. Gdyby ją zapytał czy żałuje swojej decyzji = odpowiedziałaby mu szczerze, bo szczerość była najcenniejszą rzeczą jaką czarownica mogła komukolwiek podarować.
Gdybym mogła przeżyć ten dzień jeszcze raz, podjęłabym taką samą decyzję.
Anthony Shafiq nie zasłużył na wyrok jakim było małżeństwo z nią. Nie zasłużył na sprowadzenie do roli bezimiennego męża sędzi Wizengamotu, tak jak ona nie zasłużyła na stanie się małą ozdobą uwieszoną mu na ramieniu. Tamtego dnia miałeś wybór - mogłeś zostać lub odejść. Oboje wiemy, że też nie zmieniłbyś swojej decyzji.
Ludzie tacy jak oni byli więźniami własnej dumy - jej ulubionymi dziećmi.

Postukała paznokciem o dolną wargę, zastanawiając się moment nad tym dość niespodziewanym pytaniem. Magiczna Akademia?
- Na historię.- Odpowiedziała bez wahania.- Ludzie zbyt mocno skupiają się na tym, żeby dostatecznie dobrze machać różdżkami, że w końcu zapominają po co nimi machają. Świat w kształcie, który jest nam teraz znany to tylko wynikowa zmiennych, które zdarzyły się przed naszymi narodzinami. Gdy o nich zapominamy, zapominamy równolegle o naszej kulturze, tradycjach, zbyt zapatrzeni w przyszłość i jakąś taką nadzieję, że ta tym razem będzie inna. A tymczasem historia się powtarza. Raz za razem. Konsekwentnie. I za każdym razem nas to szalenie zaskakuje. 
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (5769), Lorien Mulciber (7066)




Wiadomości w tym wątku
[08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 24.03.2025, 09:11
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 01.04.2025, 11:24
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 09.04.2025, 17:53
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 10.04.2025, 13:54
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 17.04.2025, 10:30
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 17.04.2025, 17:58
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 05.05.2025, 21:52
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 07.05.2025, 00:43
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 14.05.2025, 16:20
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 17.05.2025, 21:57
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 09.06.2025, 08:34
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 18.06.2025, 10:48
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Anthony Shafiq - 02.07.2025, 11:19
RE: [08.09 Lorien & Anthony] Your blue eyes hold a truth - przez Lorien Mulciber - 14.07.2025, 12:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa