18.04.2025, 10:40 ✶
— Jako sędzia myślałem, że umiem odróżnić prawdę od fikcji. Tym razem, jednak, gdy spotykają mnie te rzeczy... są one gdzieś na granicy. A te wszystkie byty chciały mi chyba coś pokazać — wyjaśnił.
Następne słowa Fawleya wprawiły go w konsternację, a nawet wywołały lekkie rozbawienie. Kto jak kto, ale Robert Crouch nie był straumatyzowany. Żył zawsze w bogactwie, jego rodzice opiekowali się nim, zapewniali mu zawsze to, co najlepsze. A potem dostał pracę o ogromnym prestiżu, niemal nieosiągalną dla kogoś, kto urodził się w mniej wpływowej rodzinie. Ojciec nigdy nie podniósł ręki na Roberta. Starał się wychować go jak najlepiej, nawet jeśli był przywiązany do tradycji. Może rozwód był trudny, ale, Matko droga, to nie było doświadczenie traumatyzujące. Tak jakby Robert miał być pierwszą osobą, która miała złamane serce.
Tyle, że jeszcze był on. Stary Slughorn, zmarły na zawał serca. Taki zawał, że nawet w Mungu go nie odratowali. Przecież Robert nie mógł o tym powiedzieć psychiatrze! Nie był na tyle głupi, by zdradzić Odysseusowi swój największy sekret.
— Z całym szacunkiem, panie Fawley, ale wydaje mi się, że raczej potrzebuję jakichś... sposobów na radzenie sobie ze stresem. Wydaje mi się, że ze względu na naturę mojej pracy i wyjazd córki, po prostu jestem z lekka przytłoczony — częściowo skłamał. Było to po części też kłamstwo, które sam sobie powtarzał. Na kolejne słowa Fawleya jednak zmarszczył brwi. — Wiem, jak pana się reklamuje. Usługi magipsychiatryczne i hipnotyzerskie. Chyba nie powie mi pan, że jest pan mę... — Okej, powiedzenie tego byłoby nie na miejscu. — Że te usługi, o których się mówi, to tylko jakaś zawoalowana metafora. Bo jak tak, to przyznam, że zostałem wprowadzony w błąd.
Następne słowa Fawleya wprawiły go w konsternację, a nawet wywołały lekkie rozbawienie. Kto jak kto, ale Robert Crouch nie był straumatyzowany. Żył zawsze w bogactwie, jego rodzice opiekowali się nim, zapewniali mu zawsze to, co najlepsze. A potem dostał pracę o ogromnym prestiżu, niemal nieosiągalną dla kogoś, kto urodził się w mniej wpływowej rodzinie. Ojciec nigdy nie podniósł ręki na Roberta. Starał się wychować go jak najlepiej, nawet jeśli był przywiązany do tradycji. Może rozwód był trudny, ale, Matko droga, to nie było doświadczenie traumatyzujące. Tak jakby Robert miał być pierwszą osobą, która miała złamane serce.
Tyle, że jeszcze był on. Stary Slughorn, zmarły na zawał serca. Taki zawał, że nawet w Mungu go nie odratowali. Przecież Robert nie mógł o tym powiedzieć psychiatrze! Nie był na tyle głupi, by zdradzić Odysseusowi swój największy sekret.
— Z całym szacunkiem, panie Fawley, ale wydaje mi się, że raczej potrzebuję jakichś... sposobów na radzenie sobie ze stresem. Wydaje mi się, że ze względu na naturę mojej pracy i wyjazd córki, po prostu jestem z lekka przytłoczony — częściowo skłamał. Było to po części też kłamstwo, które sam sobie powtarzał. Na kolejne słowa Fawleya jednak zmarszczył brwi. — Wiem, jak pana się reklamuje. Usługi magipsychiatryczne i hipnotyzerskie. Chyba nie powie mi pan, że jest pan mę... — Okej, powiedzenie tego byłoby nie na miejscu. — Że te usługi, o których się mówi, to tylko jakaś zawoalowana metafora. Bo jak tak, to przyznam, że zostałem wprowadzony w błąd.