21.04.2025, 17:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.04.2025, 17:46 przez Robert Albert Crouch.)
Aura Roberta wskazuje na ekscytację wyrażaną idealnie przez ten obrazek. Poziom spaczenia: 1 - bro is good.
Gdzieś pod koniec sprzątania dokumentów zdał sobie sprawę, w jak niezręcznej pozycji się znalazł. Klęczał pod biurkiem Anthony'ego. Wywołało to w nim lekkie rozbawienie. Pewnie, Shafiq był urodziwym mężczyzną. Miał klasę, styl, miękki głos, który sprawiał, że człowieka przebiegały przyjemne dreszcze, loczki, błękitne oczy i pewną atrakcyjną tajemniczość. No, ale Robert uważał to za swego rodzaju znany powszechnie fakt. Sekret sukcesu Anthony'ego, ot przywilej urodziwego. Niby przecież liczyły się zdolności, których Shafiqowi nie brakowało, ale czy naprawdę dało się ignorować takie oczywistości?
— Mogę tu zaczekać. Rozmowa z moim kuzynem to zawsze przyjemność — wyszczerzył zęby w uśmiechu. — No i dziękuję, Jonathanie. Uznałem, że Tiara Przydziału miała rację: czerwień to rzeczywiście jest mój kolor.
Od razu wyczuł tendencyjność w pytaniu Jonathana. A może to dlatego, że był wyczulony na wszelkie niezapowiedziane odpytywanie (była to oczywiście zasługa Roberta Aldousa Croucha)? Choć teraz delikatnie wytrąciło go to z równowagi. Musiał sobie przypomnieć szczegóły tej cholernie nudnej sprawy. Czy to były te dokumenty, które miał wypełnić? I które czekały na jego biurku, aż skończy robić zadania poboczne i zabierze się nareszcie za wątek główny swojego życia?
— Nawet nie wiesz, ile. Samo załatwienie pozwolenia wymaga, by przekonać wszystkich siedzących głową w piachu dziadów do tego, by pozwolili na sprowadzenie przeklętych donic z "innego świata" — zarysował palcami cudzysłów. — Ile można im powtarzać, że nie wszystko da się załatwić poprzez fundowanie biznesów czystokrwistych czarodziejów. Na wyprodukowanie czterystu doniczek potrzeba im więcej niż miesiąc. Wiesz, w ile załatwi ci to mugolska hurtownia? W góra trzy dni. Wiesz, gdybym był ironistą, powiedziałbym, że to niemal jak magia.
Dobra, jednak udało mu się słuchać podczas obrad Wizengamotu. A to dlatego, że z pomocą Shafiqa załatwił sobie na obrady coś, co mugole nazywali sudoku. Odkrył, że gdy je rozwiązywał, informacje lepiej trafiały do jego głowy. Jakim cudem jego uwaga lepiej działała podzielona niż skoncentrowana, tego nie wiedział, ale znalazł metodę na opanowanie swoich krążących, jak bzyczące owady, myśli. Najlepsze było, że przy rozwiązywaniu, wyglądał, jakby robił notatki. Czy było coś lepszego? Żałował tylko, że nie miał sudoku na wykładach profesora Binnsa w Hogwarcie. Wtedy byłby prawdziwym orłem z historii magii.