23.04.2025, 08:49 ✶
Kto jak kto, ale Robert Crouch słyszał o niezwykłej urodzie Prewettów. Chodziło zapewne o ich odległe włoskie korzenie, które dało im piękne brązowe oczy i ciemne loki. Według krążących plotek, Basilius był rozchwytywanym kawalerem, i to nie bez powodu. Robert potrafił zrozumieć te panny, które lgnęły do doktora Prewetta jak przyciągane silnym Accio.
Nie rozumiał on natomiast innej rzeczy. Mianowicie tego, jakim cudem Dedalus Prewett był takim głupcem, żeby zdradzić tak urodziwą kobietę jak Elise. Była wysoka, elegancka, świetnie ubrana i nad wyraz atrakcyjna. Robert nie wiedział, czy to pomimo wieku, czy kobieta była może w tym wypadku jak wino. Na pewno czas był jej bardzo przychylnym żywiołem.
— To ja, owszem — zabłysnął uśmiechem i, jak na dżentelmena przystało, ujął jej dłoń, by złożyć milimetry nad nią lekki pocałunek. — Miło mi panią poznać, pani Prewett. I pana, panie Prewett — przywitał się z Basiliusem, tym razem nie całując niczyjej dłoni, tylko pewnym jej uściśnięciem. — Chętnie napiłbym się herbaty, dziękuję.
Przestąpił za gospodarzami próg domu. Wnętrze urządzone było w jasnych kolorach, a te ponoć pozytywnie wpływały na samopoczucie. Tylko na ścianach przejawiało się typowe dla Prewettów zafascynowanie końskością. To ogiery i klacze zdawały się być głównym tematem zdobiących rezydencję obrazów. Część koni nawet znajdowała się w starożytnym entourage'u, co musiało jakoś idealnie odwzorowywać osobowość Dedalusa Prewetta.
Matko, co za kicz — pomyślał Robert, mijając obrazy. Nie dał po sobie tego znać, poza tym, że na moment kącik jego ust uniósł się w lekkim rozbawieniu.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Nie rozumiał on natomiast innej rzeczy. Mianowicie tego, jakim cudem Dedalus Prewett był takim głupcem, żeby zdradzić tak urodziwą kobietę jak Elise. Była wysoka, elegancka, świetnie ubrana i nad wyraz atrakcyjna. Robert nie wiedział, czy to pomimo wieku, czy kobieta była może w tym wypadku jak wino. Na pewno czas był jej bardzo przychylnym żywiołem.
— To ja, owszem — zabłysnął uśmiechem i, jak na dżentelmena przystało, ujął jej dłoń, by złożyć milimetry nad nią lekki pocałunek. — Miło mi panią poznać, pani Prewett. I pana, panie Prewett — przywitał się z Basiliusem, tym razem nie całując niczyjej dłoni, tylko pewnym jej uściśnięciem. — Chętnie napiłbym się herbaty, dziękuję.
Przestąpił za gospodarzami próg domu. Wnętrze urządzone było w jasnych kolorach, a te ponoć pozytywnie wpływały na samopoczucie. Tylko na ścianach przejawiało się typowe dla Prewettów zafascynowanie końskością. To ogiery i klacze zdawały się być głównym tematem zdobiących rezydencję obrazów. Część koni nawet znajdowała się w starożytnym entourage'u, co musiało jakoś idealnie odwzorowywać osobowość Dedalusa Prewetta.
Matko, co za kicz — pomyślał Robert, mijając obrazy. Nie dał po sobie tego znać, poza tym, że na moment kącik jego ust uniósł się w lekkim rozbawieniu.
Przewaga: kokieteria