27.04.2025, 17:55 ✶
Zwrócił wzrok ku tragedii, która poczęła rozgrywać się na ich oczach. Krew z wolna zaczęła wrzeć w żyłach. A jednak nie wiedział jeszcze wtedy, że zostanie w to wciągnięty nie tak jak planował, nie na swoich zasadach.
Źrenice gwałtownie drgnęły. Coś się poruszyło, ruszyło, minęło ich - była to ich towarzyszka, rzucając się na pomoc kobiecie.
-Mona! - zawołał za nią, odprowadzając wzrokiem zarówno dziewczynę, co i własnego brata, który ruszył jej tropem. Kurwa mać.
-Skoll! - fuknął, acz na nic były jego gesty i słowa. Zastygł w bezruchu, obserwując jak sytuacja zaczyna się nieprzyjemnie zaogniać.
-Cazzo! - syknął w końcu, ruszając za nimi. Jego wzrok kolejno skakał po każdym kolejnym uczestniku zamieszania, starając się przewidzieć każdy kolejny ruch.
A mój być tam. Mógł leżeć na trawie czekając na śmierć. W ogrodzie przesiąkniętym różami. Zamknięty w ruchomych obrazach przeszłości. W jej gestach, uśmiechu. Zapętlając je w nieskończoność, smakując każdej chwili, która uleciała bezpowrotnie. Ale tam już nie było, nie istniało. Zagubiło się między wersami życia, pochłonięte przez nicość odliczało każde ziarenko piasku przesypujące się w klepsydrze zwanej czasem.
Mężczyzna z ostrzem w którego wbiegła Mona machnął nożem na oślep, acz nie trafił, a chwilę później odsunął się gwałtownie, zaskoczony całą sytuacją. Jeden z jego znajomych okazał się łączyć kropki ciut szybciej, wyrywając się w kierunku Rowle i trzymającego ją Skolla.
Wtem i Greyback przyśpieszył, zachodząc mu drogę. Zamachnął ręką, która niczym gilotyna, z impetem i pędem przecięła powietrze, a zaciśnięta pięść wycelowała wprost w szczękę mężczyzny.
Rzut na AF : Greyback chce sprzedać typowi strzała.
Źrenice gwałtownie drgnęły. Coś się poruszyło, ruszyło, minęło ich - była to ich towarzyszka, rzucając się na pomoc kobiecie.
-Mona! - zawołał za nią, odprowadzając wzrokiem zarówno dziewczynę, co i własnego brata, który ruszył jej tropem. Kurwa mać.
-Skoll! - fuknął, acz na nic były jego gesty i słowa. Zastygł w bezruchu, obserwując jak sytuacja zaczyna się nieprzyjemnie zaogniać.
-Cazzo! - syknął w końcu, ruszając za nimi. Jego wzrok kolejno skakał po każdym kolejnym uczestniku zamieszania, starając się przewidzieć każdy kolejny ruch.
A mój być tam. Mógł leżeć na trawie czekając na śmierć. W ogrodzie przesiąkniętym różami. Zamknięty w ruchomych obrazach przeszłości. W jej gestach, uśmiechu. Zapętlając je w nieskończoność, smakując każdej chwili, która uleciała bezpowrotnie. Ale tam już nie było, nie istniało. Zagubiło się między wersami życia, pochłonięte przez nicość odliczało każde ziarenko piasku przesypujące się w klepsydrze zwanej czasem.
Mężczyzna z ostrzem w którego wbiegła Mona machnął nożem na oślep, acz nie trafił, a chwilę później odsunął się gwałtownie, zaskoczony całą sytuacją. Jeden z jego znajomych okazał się łączyć kropki ciut szybciej, wyrywając się w kierunku Rowle i trzymającego ją Skolla.
Wtem i Greyback przyśpieszył, zachodząc mu drogę. Zamachnął ręką, która niczym gilotyna, z impetem i pędem przecięła powietrze, a zaciśnięta pięść wycelowała wprost w szczękę mężczyzny.
Rzut na AF : Greyback chce sprzedać typowi strzała.
Rzut PO 1d100 - 73
Sukces!
Sukces!