Nie ewakuował się. Jeszcze nie teraz. Musiał pozostać, aby co możliwe zabezpieczyć. Tego ataku się nie spodziewał, jaki zaszczyci same miasto mugoli. Ojciec był kretynem, aby zadecydować o zamieszkaniu w takim miejscu. Czy jednak na rękę była Richardowi tak daleka przeprowadzka? Być może. Gdyby wtedy Robert dał się namówić, aby zamieszkali z dala od Londynu, może by nadal żył.
Spotykając na schodach, w ich przejściu Scarlett, sam odczuł niejaką wewnętrzną ulgę, że córka jest cała. Jest dorosła, tak samo jak jej bracia, to wierzył, że wystarczająco ich przygotował podczas wychowywania, że sobie poradzą w takich sytuacjach. W dodatku edukacja w Durmstrangu też czegoś powinna nauczyć.
- Nie.Odpowiedział krótko na jej pytanie. Nie zagłębiając w szczegóły. Schodząc niżej, aby ją wyminąć, albo przynajmniej stanąć bliżej, mogąc się przyjrzeć, czy nie miała żadnych widocznych ran. Ale wtedy też wyrzuciła słowa, które jakby miały ocenić zachowanie jej braci? Czy nawiązywała do czegoś innego? Karcącą na nią spojrzał, że w obliczu takiej sytuacji, nie powinna teraz wyciągać negatywne spojrzenia na zachowania Charlesa czy Leonarda. Nie byli już przecież dziećmi.
Nie skomentował tego. Odwrócił spojrzenie i zrobił krok, aby zejść na niższe piętro. Wtedy córka zadała pytanie o, dziwne dłonie.
Zatrzymał się, lecz nie spojrzał w jej kierunku. Ale na ścianę, gdzie ów dłoń się pojawiła i zniknęła. Jakby zostawiała odcisk przypomnienia o swojej obecności.
- Nie mam pojęcia. Pojawiły się później, po ugaszeniu pożaru z dachu. Być może to klątwa.Odparł przedstawiając jej swoje przypuszczenia. Odwrócił głowę, aby na nią spojrzeć. Poważnie, nie okazując strachu. Jakby coś takiego, nie było dla niego niczym niepokojącym, albo było czymś znanym? Widział, coś podobnego?
- Zabierz swoje rzeczy. Przeniesiesz się do Sophie. Rezydencji mojej matki w Szkocji. Tam będziesz bezpieczna.
Zasugerował, wręcz bardziej chcąc, aby go posłuchała. Najbliższe, jedyne miejsce, gdzie mógłby odstawić Sophie, aby była bezpieczna. Nie wykluczone, że rozważałby tym samym powrót do Norwegii.