• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[9.9.72] To tylko Anne

[9.9.72] To tylko Anne
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#3
11.05.2025, 23:48  ✶  
Rejwach przetrwał tę noc. Na arce Woody’ego Tarpaulina schroniło się przed nią wielu, którzy jednocześnie pomogli jej nie zatonąć. Nie było złudzeń, że tymi, którzy pomagali gasić ogień z fasady, aby nie rozprzestrzenił się głębiej, nie kierowała wcale czysta i szlachetna miłość do pana domu, a własny instynkt przetrwania. Najważniejsze jednak, że Rejwach wciąż stał; nie miało znaczenia, jakie pobudki przyświecały jego wybawicielom oraz aniołowi stróżowi, o którym to Tarp nie mógł wiedzieć.
Woody byłby gotów poświadczyć, że była to najdłuższa noc w jego życiu. Nigdy chyba jeszcze z takim utęsknieniem nie czekał świtu, który dawał nadzieję na ocalenie ich wszystkich i koniec koszmaru. Czarodziej miał już trochę lat na karku i setki ciężkich, niebezpiecznych nocy za sobą, lecz nigdy jeszcze nie widział czegoś takiego. Mógł być starym gliną czy zapalczywym zakapiorem, lecz nigdy. Czuł tego skutki. Czuł je zarówno w wycieńczonym ciele, jak i porwanej na strzępy głowie. Całą noc rozrywały ją strachy: te pierwsze lęki o rodzinę, ta adrenalina w ogniu działania, ten gorączkowy stres, gdy raniło Asenę, i ta paraliżująca trauma ognia. To było wiele nawet jak na starego wilka, który trzymał się w tamtej chwili tylko dlatego, że gdy ujrzał, że burza przycicha, wlał w siebie dwie setki, aby ukryć zdemolowanego ducha za oparami spirytusowego oddechu.
Nie wyglądał wiele lepiej od Brenny (choć o dokładny opis obrażeń jeszcze się nie pokuszę, bo zadanka to wciąż work in progress). Nie wiadomo kiedy zgubił kapelusz, a stanem stroju mógłby swobodnie wmieszać się w towarzystwo brudnych szczurów, bo nawet pijaki z Nokturnu miały na co dzień lepsze szaty.
Mimo tego, że był zmęczony, upojony i obolały, wciąż krążył jak duch po Rejwachu i pilnował swojego domu, aby utrzymać go jako-tako w ryzach. Nie było mowy o pójściu spać. Chodził od piwnicy, w której kryli się mugolaccy nokturniarze, po sale pubu, w których tłoczyli się ci mający więcej szczęścia. Wiedział, że choć Rejwach przetrwał ognie, wiele w nim zniszczono i rozkradziono — okazja czyniła złodzieja, a tych ludzi nie trzeba było nawet nimi czynić.
Nie dbał o to. Wszystko, co należało chronić, było w jego zabezpieczonym pokoju. Wszystko inne warte było mniej niż uratowanie życia chociaż jednego w miarę przyzwoitego człowieka.
Gdy rozległo się jej wołanie, znajdował się na piętrze, gdzie łatwiej było je wyłowić z szumu rozmów. Porzucił dotychczasowe zajęcie i w kilku spiesznych, plączących się krokach dopadł bratanicy.
— B-bre… Anne — zająknął się na moment, choć na tyle cicho, by nie doleciało to niczyich uszu. Zaczadzony rozum potrzebował chwili, aby dogonić impuls emocji. Cofnął Brennę zaraz do pokoju, z którego wyszła, aby obejrzeć pobieżnie, czy dziewczyna jest w całości, oraz wyściskać ją krótko, co stało daleko od jego zwyczajowego repertuaru wyrażania uczuć. Po takiej nocy z dala od przyjaciół musiał jednak dać wyraz uldze na widok czarownicy w jednym kawałku. — Dałaś radę. Jak się mają wszyscy? Widziałaś Tessę?

!Trauma Ognia


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3469), Pan Losu (91), Woody Tarpaulin (2098)




Wiadomości w tym wątku
[9.9.72] To tylko Anne - przez Brenna Longbottom - 05.05.2025, 11:09
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Pan Losu - 05.05.2025, 11:09
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Woody Tarpaulin - 11.05.2025, 23:48
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Pan Losu - 11.05.2025, 23:48
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Brenna Longbottom - 12.05.2025, 09:37
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Pan Losu - 12.05.2025, 09:37
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Woody Tarpaulin - 20.05.2025, 23:16
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Brenna Longbottom - 22.05.2025, 09:02
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Woody Tarpaulin - 24.05.2025, 13:26
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Brenna Longbottom - 26.05.2025, 11:45
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Woody Tarpaulin - 02.06.2025, 13:14
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Brenna Longbottom - 06.06.2025, 10:59
RE: [9.9.72] To tylko Anne - przez Woody Tarpaulin - 16.06.2025, 18:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa