15.05.2025, 14:58 ✶
Pozostawało życzyć Basiliusowi powodzenia w kwestii wymyślania gróźb, które mogłyby powstrzymać Peregrinusa przed uleganiem zawodowej ciekawości. Wróżbita nie pchał się co do zasady ku niebezpiecznym sytuacjom i jeśli już, to one same odnajdywały jego. Należała mu się tym samym odrobina dreszczyku chociaż w działalności akademickiej, jako że każdej innej adrenaliny się wystrzegał.
I otóż to: wystrzegał się, więc gdy usłyszał, że cokolwiek zainfekowało Aurorę, mogłoby przejść i na niego, zrobiło mu się nieco niedobrze. Było kilka sekund, gdy zawahał się nad podjętą decyzją i zastanowił nad wycofaniem z niej, lecz zrezygnował ze zmieniania wersji. Nie dlatego, że wstydziłby się tchórzostwa przed Prewettem; wstydziłby się przed nią. Mimo ciągnącej się od lat choroby i opieki nie potrafił wyzwolić się z poczucia, że jest jej wciąż winny swoje pełne wsparcie, niezależnie ile go wyniosą konsekwencje. Gotów był kiedyś zaryzykować Azkaban, żeby pomóc jej odejść z tego świata i odnaleźć ulgę w cierpieniu; gotów był zatem również teraz wejść do pokoju z niebezpiecznym pasożytem.
— Postaram się — przytaknął Peregrinus, który wskazania i zalecenia zamierzał w rzeczy samej potraktować z należytą powagą. Nie zależało mu ani trochę na sprawdzeniu na własnej skórze… czy też pod własną skórą, jakie to uczucie.
W milczeniu umiejscowił się pod przeciwną matce ścianą pokoju, możliwie od niej odlegle. Tak, aby mieć na nią oko i móc interweniować, gdyby Basil go potrzebował, a jednocześnie zyskać choćby złudne wrażenie bezpieczeństwa. Mająca go chronić metoda kontrolowania oddechu zarekomendowana przez Prewetta podziałała jednocześnie uspokajająco. Skupienie na liczeniu i oddychaniu nieco wygładziło poszarpane nerwy, choć nie zapowiadało się, aby te miały zupełnie puścić, dopóki Aurora nie otrzyma skutecznego leczenia.
Podczas badania Basilius mógł odkryć z rosnącą pewnością, że sprawdzał się scenariusz łagodniejszy. Nie wyglądało na to, aby przypadłość miała być poważna i przewlekła. Pacjentka zachowywała zaś przez cały czas tępą obojętność i wykazywała szczątkowe reakcje na to, co uzdrowiciel robił.
I otóż to: wystrzegał się, więc gdy usłyszał, że cokolwiek zainfekowało Aurorę, mogłoby przejść i na niego, zrobiło mu się nieco niedobrze. Było kilka sekund, gdy zawahał się nad podjętą decyzją i zastanowił nad wycofaniem z niej, lecz zrezygnował ze zmieniania wersji. Nie dlatego, że wstydziłby się tchórzostwa przed Prewettem; wstydziłby się przed nią. Mimo ciągnącej się od lat choroby i opieki nie potrafił wyzwolić się z poczucia, że jest jej wciąż winny swoje pełne wsparcie, niezależnie ile go wyniosą konsekwencje. Gotów był kiedyś zaryzykować Azkaban, żeby pomóc jej odejść z tego świata i odnaleźć ulgę w cierpieniu; gotów był zatem również teraz wejść do pokoju z niebezpiecznym pasożytem.
— Postaram się — przytaknął Peregrinus, który wskazania i zalecenia zamierzał w rzeczy samej potraktować z należytą powagą. Nie zależało mu ani trochę na sprawdzeniu na własnej skórze… czy też pod własną skórą, jakie to uczucie.
W milczeniu umiejscowił się pod przeciwną matce ścianą pokoju, możliwie od niej odlegle. Tak, aby mieć na nią oko i móc interweniować, gdyby Basil go potrzebował, a jednocześnie zyskać choćby złudne wrażenie bezpieczeństwa. Mająca go chronić metoda kontrolowania oddechu zarekomendowana przez Prewetta podziałała jednocześnie uspokajająco. Skupienie na liczeniu i oddychaniu nieco wygładziło poszarpane nerwy, choć nie zapowiadało się, aby te miały zupełnie puścić, dopóki Aurora nie otrzyma skutecznego leczenia.
Podczas badania Basilius mógł odkryć z rosnącą pewnością, że sprawdzał się scenariusz łagodniejszy. Nie wyglądało na to, aby przypadłość miała być poważna i przewlekła. Pacjentka zachowywała zaś przez cały czas tępą obojętność i wykazywała szczątkowe reakcje na to, co uzdrowiciel robił.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie