Zaklęcia może i nie wychodziły. Za to stary, poczciwy wpierdol za pomocą wściekłych pięści choleryka zadziałał tak jak należy. Nie było co ukrywać, większość czarodziei nie była obyta z bezpośrednią przemocą tak jak ten gnojek. Za to większość jego gnojów, czytaj bandy Borgina, dobrze wiedziała jak się tańczy. Kujawiaka na nerach przykładowo. Wykorzystał znany mu ruch i facet którego tak bardzo upatrzył sobie za cel, zgiął się w pół już po pierwszym uderzeniu. Cios zdecydowanie zaliczyłby do tych udanych, bo mężczyzna niemalże zawiesił mu się przez ramię. Poczuł pod pięścią jak trafia we wrażliwe organy, bo żaden napięty mięsień nie ochronił jego bebechów przed paraliżującym bólem. Louvain zdążył tylko usłyszeć odgłos wyrwanego z płuc mężczyzny powietrza, a potem ten sam gość leżał już na deskach. Przez moment napawał się widokiem szybkiej wygranej, a jednocześnie podaną jak na tacy ofiarom.
Z chwili napawania się widokiem bezbronności tego typa, wyrwało go kolejne udane zaklęcia Leviathana. To co przed paroma chwilami sam próbował zrobić, jemu udało się zdecydowanie lepiej. Wszystkie mniejsze i większe elementy po wybuchach uniosły się i poleciały prosto w stronę szyb i okienek. Lestrange zasłonił się rękawem szaty chroniąc się przed odłamkami szła, które zaścieliło w jeden moment całe podłoże. Zamierzał to wykorzystać dla siebie. Chwycił za nieco większy odłamek szkła z podłogi i wbił go prosto w szyję powalonego gościa. Co właściwie było nieco łaską ze strony Louvaina, bo zanim strawią go płomienie, lub zginie pod gruzowiskiem, to zdąży się wykrwawić. I to koniec jego krótkiej, bohaterskiej historii. Martes w końcu dopiął swojego celu, więc mógł spojrzeć szerzej i dołączyć do destrukcji tego miejsca. Jeszcze raz sięgnął po różdżkę. Swoim zaklęciem zamierzał porazić prawdziwą błyskawicą ze swojej różdżki ofiary które nie zdążyły jeszcze ewakuować się z sowiego urzędu.
2x kształtowanie na dużo piorunów w stronę ludzi oraz sów
Sukces!
Akcja nieudana