19.05.2025, 13:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2025, 19:28 przez Helloise Rowle.
Powód edycji: mam żenującą dysleksję
)
10/09
Głuchy wprasza się w moją relację z ptakami. Nie szkodzi. Nie musisz słyszeć, żeby podążyć.
Nie ufaj ptakom. Może i mówią do ciebie symbole, ale czy ty mówisz z nimi?
Ptaki najlepiej słychać przed świtem, kiedy psy przestały już wyć do księżyca, a ludzie jeszcze nie powstawali. Przed świtem szary dzień rozpycha się dopiero i mości na ziemi, łatwo wpada przez otwarte okna przy wymiataniu chłodu nocy. Ledwo słońce staje pewnie nad horyzontem i dokonuje się poranek, dnia już się tak nie doświadcza. Ptaków najlepiej słuchać przed świtem, bo wpadają do pokoju przy okazji tych porządków.
Nie budź się sam. Pozwól im się zbudzić. Aby dobrze słuchać ptaków, trzeba im pozwolić poszarpać swój sen tak, aby nie odszedł całkiem, a zrobił dla nich miejsce w lekkiej, otumanionej głowie. One to potrafią, znają wzór.
Można próbować samemu szarpać sny i świadomość, są sposoby, ale nigdy sam nie zreplikujesz ptaków.
Okna zawsze trzymam dla nich nocą otwarte, żeby mogły po mnie przyjść. Przez otwarte okno możesz wyfrunąć i o tym właśnie myślisz, gdy otula cię świt i trele. Przynależenie jest bezsporne.
Problem w tym, że poranne ptaki świergocą tak szybko, że nie sposób za nimi nadążyć.
| | | | | | | | | | | | || | | | | | || | | | | | | || | | | | | | | | | | | | | || | | | | | || | | | | | | || | | | | | | | | | | | | | || | | | | | || | | | | | | || |
Jest jednak pod nimi jeden ptaszek, który wydaje się na tle pozostałych uchwytny. Pod wartkim szczebiotem porannych ptaków jedna tylko synogarlica kusi wyważonym głosem, jedna obiecuje rozsądek i spokój.
Ma prostą nutę.
II — I
II — I
II — I
Spróbuj porozmawiać z synogarlicą.
Nie mam skrzydeł, ale umiem dobrze pościelić, więc gdy nad ranem ptaki przychodzą rozdziobać głowę, łatwiej mi się wznieść z miękkiego posłania. Gdy jest już miękko, wystarczy dobrze oddychać. Skoro nie dogonię szczebiotek, próbuję mówić chociaż z synogarlicą, która brzmi, jakby była na tyle leniwa, aby z łatwością miało przyjść ją pochwycić i dać się jej ukołysać.
Dwa wdechy, jeden po drugim, chwila, i wydech. Tak śpiewa ten gołąbek.
Gdy spróbujesz, zorientujesz się, że cię okłamała. Nie jest leniwa, nie jest spokojna. Jest tak samo prędka jak reszta. Nie kołysze cię, tylko szarpie.
Goniąc za synogarlicą, szybko gubi się oddech. Nie możesz oddychać gwałtownie, nie możesz świszczeć, bo stracisz lekkość ptaka. Musisz to robić lekko, ale taką lekkością nie zdążysz wziąć pełnego wdechu. Aby nie stracić ptaszyny, musisz ciąć lekki oddech, wypluwać, ledwo go skosztujesz. Otwierasz za trzecim razem usta i chcesz wziąć jeszcze powietrza, a ona każe ci je oddać. Trudno się nią nasycić, łatwo się przy niej pogubić, nie sposób przestać ją gonić, gdy już raz ruszysz jej śladem. Synogarlica obiecuje, że cię ukołysze, a łapie cię w ekstatyczne sidła nienasycenia, w których szamoczesz się i walczysz o dotrzymanie jej rytmu.
Wiem od dawna, że ptakom nie można ufać, ale wciąż wychodzę z lasu o świcie, idę do domu i czekam przy otwartym oknie, aż synogarlica przyleci mnie podziobać.
Masz szczęście, że ich nie słyszysz.
Nie ufaj ptakom. Może i mówią do ciebie symbole, ale czy ty mówisz z nimi?
Ptaki najlepiej słychać przed świtem, kiedy psy przestały już wyć do księżyca, a ludzie jeszcze nie powstawali. Przed świtem szary dzień rozpycha się dopiero i mości na ziemi, łatwo wpada przez otwarte okna przy wymiataniu chłodu nocy. Ledwo słońce staje pewnie nad horyzontem i dokonuje się poranek, dnia już się tak nie doświadcza. Ptaków najlepiej słuchać przed świtem, bo wpadają do pokoju przy okazji tych porządków.
Nie budź się sam. Pozwól im się zbudzić. Aby dobrze słuchać ptaków, trzeba im pozwolić poszarpać swój sen tak, aby nie odszedł całkiem, a zrobił dla nich miejsce w lekkiej, otumanionej głowie. One to potrafią, znają wzór.
Można próbować samemu szarpać sny i świadomość, są sposoby, ale nigdy sam nie zreplikujesz ptaków.
Okna zawsze trzymam dla nich nocą otwarte, żeby mogły po mnie przyjść. Przez otwarte okno możesz wyfrunąć i o tym właśnie myślisz, gdy otula cię świt i trele. Przynależenie jest bezsporne.
Problem w tym, że poranne ptaki świergocą tak szybko, że nie sposób za nimi nadążyć.
| | | | | | | | | | | | || | | | | | || | | | | | | || | | | | | | | | | | | | | || | | | | | || | | | | | | || | | | | | | | | | | | | | || | | | | | || | | | | | | || |
Jest jednak pod nimi jeden ptaszek, który wydaje się na tle pozostałych uchwytny. Pod wartkim szczebiotem porannych ptaków jedna tylko synogarlica kusi wyważonym głosem, jedna obiecuje rozsądek i spokój.
Ma prostą nutę.
II — I
II — I
II — I
Spróbuj porozmawiać z synogarlicą.
Nie mam skrzydeł, ale umiem dobrze pościelić, więc gdy nad ranem ptaki przychodzą rozdziobać głowę, łatwiej mi się wznieść z miękkiego posłania. Gdy jest już miękko, wystarczy dobrze oddychać. Skoro nie dogonię szczebiotek, próbuję mówić chociaż z synogarlicą, która brzmi, jakby była na tyle leniwa, aby z łatwością miało przyjść ją pochwycić i dać się jej ukołysać.
Dwa wdechy, jeden po drugim, chwila, i wydech. Tak śpiewa ten gołąbek.
Gdy spróbujesz, zorientujesz się, że cię okłamała. Nie jest leniwa, nie jest spokojna. Jest tak samo prędka jak reszta. Nie kołysze cię, tylko szarpie.
Goniąc za synogarlicą, szybko gubi się oddech. Nie możesz oddychać gwałtownie, nie możesz świszczeć, bo stracisz lekkość ptaka. Musisz to robić lekko, ale taką lekkością nie zdążysz wziąć pełnego wdechu. Aby nie stracić ptaszyny, musisz ciąć lekki oddech, wypluwać, ledwo go skosztujesz. Otwierasz za trzecim razem usta i chcesz wziąć jeszcze powietrza, a ona każe ci je oddać. Trudno się nią nasycić, łatwo się przy niej pogubić, nie sposób przestać ją gonić, gdy już raz ruszysz jej śladem. Synogarlica obiecuje, że cię ukołysze, a łapie cię w ekstatyczne sidła nienasycenia, w których szamoczesz się i walczysz o dotrzymanie jej rytmu.
Wiem od dawna, że ptakom nie można ufać, ale wciąż wychodzę z lasu o świcie, idę do domu i czekam przy otwartym oknie, aż synogarlica przyleci mnie podziobać.
Masz szczęście, że ich nie słyszysz.
dotknij trawy