24.05.2025, 15:10 ✶
Basilius, chociaż zapewne zdecydowanie nie powinien, postanowił nie zostawać dzisiaj w domu (nie że w swoim własnym mógł w ogóle zasypiać, patrząc na to się tam działo) i udać się do Munga doskonale wiedząc jak zabiegani musieli tam być obecnie wszyscy i jak bardzo potrzebne były ręce do pracy. Wkrótce potem, gdy pojawił się w Mungu dowiedział się, że przez tak wielką ilość poszkodowanych, w placówce brakuje wielu rzeczy w tym eliksirów wspierających naprawę złamanych kości. Oczywiście zaraz później dowiedział się też, że tego eliksiru potrzebował jego kuzyn. Ten sam, którego jeszcze tej samej nocy opatrywał, bo nieudolnie się teleportował. I któremu już robił pogawędkę, że ma uważać. No cóż... Ze względu na specjalnie okoliczności prawdopodobnie mu odpuści.
No chyba, że dowie się, że uraz był spowodowany bardzo głupią akcją kuzyna. Zresztą Florence pewnie i tak zrobi mu jakiś wykład na ten temat, kiedy pojawi się w szpitalu. O ile już tego nie zrobiła.
Około 11: 30 zaczął przygotowanie eliksiru, tak aby móc go podać Atreusowi, skoro zapasy szpitala były na wyczerpaniu, a on sam przecież wiedział jak go przyrządzić, nawet jeśli nachodził go ból głowy i myśli, że w sumie fajnie byłoby przespać cały kolejny dzień nieco przeszkadzały w pracy. Skończony eliksir (jeszcze nie wiedział, że bardzo zwodniczo) wyglądał tak jak miał wyglądać, więc chwilę później Basilius był już w pokoju swojego kuzyna z odpowiednim preparatem i nieco zmęczonym spojrzeniem.
– Ciężko jest wypuścić kogoś do domu jeśli nie jest w stanie nawet nawet dokuśtykać do wyjścia ze szpitala – powiedział na dzień dobry Atreusowi, a potem przyjrzał mu się dokładnie, czy na pewno nie był umierający. Poza nogą i głupim wyrazem twarzy Bulstrode wyglądał jednal na żywego i Basilius naprawdę odetchnął z ulgą. – Daj mi zająć się nogą, a dzisiaj jeszcze cię wypuścimy. Jak się czujesz?
Po tym przyjrzał się jeszcze nodze Atreusa, zapoznał się z tym co wypisał przyjmujący go uzdrowiciel, a potem dał do wypicia przygotowany eliksir.
No chyba, że dowie się, że uraz był spowodowany bardzo głupią akcją kuzyna. Zresztą Florence pewnie i tak zrobi mu jakiś wykład na ten temat, kiedy pojawi się w szpitalu. O ile już tego nie zrobiła.
Około 11: 30 zaczął przygotowanie eliksiru, tak aby móc go podać Atreusowi, skoro zapasy szpitala były na wyczerpaniu, a on sam przecież wiedział jak go przyrządzić, nawet jeśli nachodził go ból głowy i myśli, że w sumie fajnie byłoby przespać cały kolejny dzień nieco przeszkadzały w pracy. Skończony eliksir (jeszcze nie wiedział, że bardzo zwodniczo) wyglądał tak jak miał wyglądać, więc chwilę później Basilius był już w pokoju swojego kuzyna z odpowiednim preparatem i nieco zmęczonym spojrzeniem.
– Ciężko jest wypuścić kogoś do domu jeśli nie jest w stanie nawet nawet dokuśtykać do wyjścia ze szpitala – powiedział na dzień dobry Atreusowi, a potem przyjrzał mu się dokładnie, czy na pewno nie był umierający. Poza nogą i głupim wyrazem twarzy Bulstrode wyglądał jednal na żywego i Basilius naprawdę odetchnął z ulgą. – Daj mi zająć się nogą, a dzisiaj jeszcze cię wypuścimy. Jak się czujesz?
Po tym przyjrzał się jeszcze nodze Atreusa, zapoznał się z tym co wypisał przyjmujący go uzdrowiciel, a potem dał do wypicia przygotowany eliksir.