- Ha... hipokrytka. - Mruknął. Teraz już przynajmniej wiedział, że to udawanie dla udawania grzecznej pani z grzecznego domu, a nie że naprawdę tak ojejjejeje nie znoszę papieroskóóóów. Pozerstwo jak pozerstwo, sam w końcu był pozerem, więc nie to, żeby był oburzony święcie, albo żeby w ogóle mu to jakkolwiek przeszkadzało. Poza tym po alkoholu wiele rzeczy smakowało inaczej. Nawet krew. Bo wtedy trochę whisky mieszała się z krwią. Rozumiecie. Podwójna moc doznań czy... coś. Tak czy siak - fakt, że Victoria czasami sobie zajarała szluga mu nie przeszkadzał, za to przynajmniej miał już powód do ewentualnego wyzłośliwiania się, gdyby zaczęła znowu narzekać! Ale tak naprawdę to zamarudziła tylko przy pierwszym spotkaniu. No, może drugim też? O ile gadali o tym na drugim? Łee, wszystko jedno. Konsensus jego myśli był taki, że gdzieś tam na początku, a potem już dała sobie siana. Czy tam dla własnego zdrowia, czy tam dlatego, że wiedziała, że się dla niej nie zmieni, jak to większość kobiet oczekiwała i magicznie nie przestanie palić, no jakikolwiek był powód był spokój. I to było najistotniejsze.
- Ay. Tak trochę. - Zabrzmiało to trochę jakby mówił na wydechu. Nawet jeśli bawił się przez chwilę dobrze, to jednak dla niego to też było już za dużo. Przede wszystkim - za długo. Za głośno. Głowa go będzie po tym bolała, już czuł pulsowanie w skroniach. Albo to jednak od whisky?
- No o dotykanie cycków cię nie poproszę, chociaż te są na pewno miękkie. Jeśli cię to pocieszy to nie myślę o tobie jak o obiekcie seksualnym. Pociesza cię to? - No, więc Sauriel sobie zdrowo popił, nieźle już mu się rozwiązał język, a kiedy mu się rozwiązywał język, to w ogóle się już w niego nie gryzł. I leciało już wszyyystko, jak zresztą było słychać na załączonym obrazku. Aktualnie pochylał się w jej kierunku, nie tak nachalnie czy mocno. Ale był trochę pochylony i się GAPIŁ. - Czego nie czaisz w macaniu ust. Poprzedni narzeczony ci ich nie zmacał, że to takie dziwne czy co?
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.