Nie odebrał tego, co kobieta chciała przekazać. To znaczy - nie zrozumiał żadnego magicznego przekazu w zwykłym puszczeniu dymu w jego stronę. Dla niego to był raczej akt na podryw, a nie mugolskie powiedzonka. Tak czy siak przymknął oczy i aż nawet wciągnął ten wspaniały zapach. To znaczy - ten smród. Fakt, palacze już nie czują jak palą. I trochę czym innym było palić od czasu do czasu a czym innym ciągle, jeszcze w domu. Tym nie mniej i tak była to hipokryzja dla niego. Bo mimo wszystko - przyczepiła się. I to kiedy palił przed domem, a nie w nim. A dla niego palenie było paleniem, mimo że wszystko się zgadzało i różnice rozumiał.
Widział to oburzenie na jej twarzy i w jej oczach, w jej całym ciele. Cnotka się znalazła. Paradoksalnie dawał się uderzać za takie teksty zawsze jak był trzeźwy bo wiedział, kiedy zasługiwał. A tutaj był całkiem nietrzeźwy, to j jego ręka wyhamowała jej liścia. Ale jednocześnie nie tak pijany, żeby nie wiedzieć, że nie zasłużył.Kobiety nigdy nie doceniają komplementów. Uniósł rękę, żeby rozmasować policzek. To uczucie pieczenia nigdy nie było fajne, ale i tak wyglądała niemal jak pieszczota. Nie, nie był zdziwiony tym obrotem sytuacji.
- Ciastka zostawiłaś. - Zawołał za nią, kiedy tak śmiesznie maszerowała między tymi grobami, bardzo uhahany jej chodem. Po chwili jednak wstał, żeby pójść za nią. W odpowiedniej odległości. Żeby upewnić się, że dotarła do domu. A sam był bardzo ciekaw sprawdzenia jak to jest z tym mitycznym spaniem wampirów w kryptach i trumnach.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.