26.05.2025, 10:07 ✶
Nie spodziewał się, że mowa Półwyspu Apenińskiego mogła tak irytować. Nie uczył się nigdy włoskiego, nie rozumiał ani słowa... i chyba o to chodziło. Anthony i Lorien mogliby równie dobrze zacząć szeptać sobie do ucha, kiedy on stał obok i z nimi rozmawiał. Robert poczuł się wykluczony, nieistotny dla tej zajętej sobą nawzajem dwójki. Czy to była zazdrość? Możliwe. Jednak Crouch zawsze lubił na sobie skupiać uwagę, a sytuacja, w której ktoś przy nim posługiwał się dość ostentacyjnie obcym językiem stanowiła dla niego upokorzenie. Nie dawał po sobie tego poznać. Pokerowa twarz przychodziła sędziemu naturalnie, jednak w jego sercu zaczynało formować się coś na kształt urazy. Pewnie, nie musiał być zawsze najważniejszy, jednak bycie wyobcowanym za każdym razem go bolało. Ojciec mawiał, żeby słuchać ludzi, zapamiętywać, co mówili, na bieżąco analizować. Jak miał to zrobić, jeśli nie znał języka?
Postarał się skoncentrować na tym, co briefował Anthony. Jenkins była w SPA, więc jej nieobecność podczas pożarów na pewno miała zostać negatywnie odnotowana. Dowódca powinien być na placu boju lub chociaż w sztabie dowodzenia. Nieważne, czy sytuacja była przypadkowa. Robert wiedział, że ludzie nie zapomną Jenkins, że nie była obok nich, kiedy Londyn płonął. Stanowiło to więc swego rodzaju okazję dla... innych stron.
– Musimy zebrać tu jak najwięcej osób. Tylko tak będziemy wiedzieli, że nikt nie wykrada informacji. Kto wie, czy Śmierciożercy nie wykorzystują pożarów jako dywersji... – odparł, spoglądając po Anthonym i Lorien. – Będziemy też mogli tutaj kontrolować nastroje lepiej niż, w sytuacji, kiedy wszyscy są rozproszeni. Nie możemy sobie pozwolić na plotki i panikę.
Niemal jak na zawołanie, jego ostatnim słowom towarzyszyła informacja o mugolu w Ministerstwie. Robert zobaczył półprzytomnego faceta ubranego nie w szaty, ale w dość standardowy mugolski strój. Gdyby nie to ubranie... Crouch by nie widział różnicy. Na początku oczywiście towarzyszyło mu lekkie, instynktowne niemal poczucie oburzenia. Chodziło o odstępstwo od normy, bo jak to możliwe, że do Ministerstwa wpuścili mugola? Tyle, że Robert był w stanie odpędzić to uczucie, w przeciwieństwie do swojej wielce urażonej kuzynki.
– Jeśli jest tak, jak mówi Anthony, w Londynie nikt nie jest bezpieczny. Schronienie trzeba zapewnić każdemu, kto tego potrzebuje. Jak byśmy wyglądali, gdybyśmy wyrzucili stąd rannego człowieka? – spytał retorycznie, po czym wrócił z powrotem do tematów organizacyjnych. – Trzeba zorganizować punkty, w których ludzie będą mogli bezpiecznie i w kontrolowanych warunkach przetrwać tą noc. Wszyscy raczej nie pomieszczą się w atrium, szczególnie, że już pojawiają się osoby z zewnątrz, które chcą się schronić. Musimy pogadać z Bonesem i Moodym, spytać, na ile BUM może nas tu wspomóc. – wyjaśnił zaskakująco spokojnie. – A Morpheusa nigdzie nie widziałem. No, ale raczej dziś nie opuszczałem biura Wizengamotu.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Postarał się skoncentrować na tym, co briefował Anthony. Jenkins była w SPA, więc jej nieobecność podczas pożarów na pewno miała zostać negatywnie odnotowana. Dowódca powinien być na placu boju lub chociaż w sztabie dowodzenia. Nieważne, czy sytuacja była przypadkowa. Robert wiedział, że ludzie nie zapomną Jenkins, że nie była obok nich, kiedy Londyn płonął. Stanowiło to więc swego rodzaju okazję dla... innych stron.
– Musimy zebrać tu jak najwięcej osób. Tylko tak będziemy wiedzieli, że nikt nie wykrada informacji. Kto wie, czy Śmierciożercy nie wykorzystują pożarów jako dywersji... – odparł, spoglądając po Anthonym i Lorien. – Będziemy też mogli tutaj kontrolować nastroje lepiej niż, w sytuacji, kiedy wszyscy są rozproszeni. Nie możemy sobie pozwolić na plotki i panikę.
Niemal jak na zawołanie, jego ostatnim słowom towarzyszyła informacja o mugolu w Ministerstwie. Robert zobaczył półprzytomnego faceta ubranego nie w szaty, ale w dość standardowy mugolski strój. Gdyby nie to ubranie... Crouch by nie widział różnicy. Na początku oczywiście towarzyszyło mu lekkie, instynktowne niemal poczucie oburzenia. Chodziło o odstępstwo od normy, bo jak to możliwe, że do Ministerstwa wpuścili mugola? Tyle, że Robert był w stanie odpędzić to uczucie, w przeciwieństwie do swojej wielce urażonej kuzynki.
– Jeśli jest tak, jak mówi Anthony, w Londynie nikt nie jest bezpieczny. Schronienie trzeba zapewnić każdemu, kto tego potrzebuje. Jak byśmy wyglądali, gdybyśmy wyrzucili stąd rannego człowieka? – spytał retorycznie, po czym wrócił z powrotem do tematów organizacyjnych. – Trzeba zorganizować punkty, w których ludzie będą mogli bezpiecznie i w kontrolowanych warunkach przetrwać tą noc. Wszyscy raczej nie pomieszczą się w atrium, szczególnie, że już pojawiają się osoby z zewnątrz, które chcą się schronić. Musimy pogadać z Bonesem i Moodym, spytać, na ile BUM może nas tu wspomóc. – wyjaśnił zaskakująco spokojnie. – A Morpheusa nigdzie nie widziałem. No, ale raczej dziś nie opuszczałem biura Wizengamotu.
Rozgrywam przewagi: kłamstwo (Robercito udaje, że wcale nie jest atencyjny) i dowodzenie (dążenie do ogarnięcia chaosu zanim dobrze się zacznie)