• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin

[13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#13
27.05.2025, 21:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2025, 22:53 przez Baldwin Malfoy.)  
Czy jest nadal (ha ha) zauroczony - rzut na percepcję 2k
Rzut N 1d100 - 59
Sukces!

…i właśnie wtedy Baldwin poczuł, że coś się zmienia.
Nie w powietrzu, bo to wciąż pozostawało gęste od potu, dymu Eurydyki i grzechu; a w sposobie, w jaki Millie wgryzła się w jego usta, brutalna i triumfująca, jak ptaszysko rozszarpujące ofiarę na twardym, kamiennym ołtarzu ku czci bezimiennych bogów.

Westchnął - ciężko, kurewsko wręcz… rozczarowany - i zacisnął palce na jej udzie. Z siłą, którą nie pozostawiała przestrzeni na pytanie. Pozwalał jej wytaczać rytm, ustalać zasady, brać ostatnie okruchy świętości, której się wyrzekł na brudnej podłodze świątyni Sztuki.
Jeden płynny ruch bioder, jakiś wewnętrzny impuls, kazał mu skończyć tą farsę. Więc zrzucił z siebie pannę Moody,
Odepchnął ją wystarczająco mocno, by przeleciała w bok, a dłoń, która jeszcze przed momentem badała jego ciało, uderzyła głucho o beton. Nie dał jej nawet satysfakcji rozpięcia paska u spodni. Wyrwał się spod pocałunku, nawet jeśli w odwecie rozcięła mu przygryzioną dolną wargę.
Ale nie było czasu. Ani na słowo, ani na krzyk, ani tak naprawdę na cokolwiek, bo kiedy jej ciało padło na plecy jak wzgardzona ofiara, Baldwin znalazł się nad nią w sekundę.
Wsunął kolano między jej uda, lewą ręką wspierając cały ciężar otumanionego po uroku ciała, prawą przytrzymał na jej szyi.
Nie dusił. Nigdy. Może gdyby ładnie poprosiła, to dostałaby to czego chciała. Ale na razie zacisnął palce z wyczuciem kogoś, kto doskonale wie, gdzie leży granica. przytrzymał ją przy podłodze nie tyle z fizycznej potrzeby, co z tej głębszej, pierwotnej, która nie pozwalała mu już więcej udawać. Potrzebował ciszy. Potrzebował władzy. Potrzebował jej bez otoczki złudzeń.
Przyglądał się dziewczynie przez chwilę.
- Jesteś ładniejsza, gdy nie próbujesz udawać, że wiesz kim jesteś.- Rzucił rozbawionym tonem.
Złote.
Oczy  Millie były jak świeżo wyciągnięte ze skarbca galeony. Jak bursztyn, w którym przed laty utknął głupi komar, a teraz sprzedawano go w budce na plaży w Brighton po zawyżonej kwocie jakiemuś równie głupiemu turyście. Jak lepki, obrzydliwy miód. Jak… coś martwego.
Jej oczy nie miały w sobie nic z chłodu, nic z ciszy, nic z obojętności, którą współdzielił ze swoją umiłowaną siostrą. Zbyt ciemne rzęsy, brwi w złym kształcie, zbyt gęste.
Zsunął się spojrzeniem w dół. Nie ten odcień skóry, brak tego jednego pieprzyka na lewym płatku nosa, usta, policzki, linia żuchwy.
Chciał krzyczeć. Ugiąć się pod zbyt ostrym spojrzeniem, skryć twarz w puklach jej włosów - ciemnych. ciężkich. Były brązowe, w tym obrzydliwym odcieniu mokrej po deszczu ziemi, lepkie od potu. Niby echo, karykatura świętości, wciąż nosząca na sobie resztki boskości.
Wszystko w Moody było nie takie jakie by chciał.
Była zbyt bezpośrednia. Zbyt ciepła. Zbyt obecna. Zbyt żywa, gdy kochał nic więcej jak ideę swojej siostry.

- To teraz spróbujesz jeszcze raz.- Wymruczał jej w usta, nisko, bezlitośnie jak belfer, który nie pozwala ci odejść od tablicy nim nie rozwiążesz zadania.
Ani myślał zainicjować pocałunek. Nie było już w nim ciepła, tego miękkiego wrażenia intymności i oddania, pozostał jedynie obnażony rozkaz rozpuszczonego, czystokrwistego chujka. Trzymał twarz blisko, ale nie po to by Millie dotknąć. Zamiast tego pozwolił kroplom krwi z swojej przegryzionej wargi spaść na jej usta - powoli, z precyzją, jakby żadnej nie wolno było zmarnować. Jedna uderzyła w górną wargę, kolejna w kącik ust. Trzecia spłynęła po brodzie czarownicy, brudząc głębokim szkarłatem jej brudną skórę.
Nie drgnął, choć miał ochotę cofnąć swoje słowa. Prawdziwie piękna była gdy milczała. Z czystokrwistą krwią zaschniętą na ciele.
Nie próbował zetrzeć z Moody ani kurzu ani krwi ani jej pierdolonego cierpienia. Po prostu był. Nie usprawiedliwiał, nie żądał niczego ale niczego nie obiecywał.
Baldwin Malfoy nie pieprzył się ze szlamami. Dziwek półkrwi po prostu nie całował.
- Smakowałaś kiedyś Imperiusa, Mills?- Szepnął, a każde słowo brzmiało jak pieszczota, którą karmił najbardziej zniszczone, potrzaskane kawałki jej duszy.

To było wręcz szalenie zabawne, że tarzali się na podłodze speluny ochrzczonej imieniem Eurydyki. Jakby ktoś wyjątkowo okrutny, obdarzony paskudnym poczuciem humoru maczał w tym palce.
Baldwin nie był Orfeuszem. Nie miał ani liry, ani złudzeń. Nie śpiewał pieśni, które mogłyby wzruszyć bogów podziemia. Nie miał zamiaru wyciągnąć panny Moody z mroku.Nie. Zamiast tego marzył, żeby ją weń wepchnąć. Trzymać ten brązowy łeb w odmętach rzeki Lete, aż przestanie się rzucać jak kotka w rui.
Z premedytacją. Z chłodną precyzją. Jakby piekło było jedynym miejscem, do którego naprawdę pasowała, a jego dłoń zaciśnięta czule na jej łabędziej szyi - nie przemocą, a aktem łaski.
- Ptaszki ćwierkały, że to gwałt, który kurewsko uzależnia.- Dodał jeszcze cicho, ostatecznie i tak wpijając się w usta czarownicy. W końcu smakowała jego krwią.- Ćwierkają, że można się wręcz w nim zakochać.
Zaśmiał się.
W końcu... żadne z nich raczej nie miało żadnych innych planów na dalszą część nocy.

Koniec sesji
.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (4183), Millie Moody (2190)




Wiadomości w tym wątku
[13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 30.11.2024, 07:28
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Millie Moody - 05.12.2024, 09:31
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 05.12.2024, 12:30
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Millie Moody - 07.12.2024, 18:57
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 08.12.2024, 19:52
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Millie Moody - 18.12.2024, 20:11
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 12.02.2025, 21:55
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Millie Moody - 08.03.2025, 22:26
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 21.03.2025, 15:31
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Millie Moody - 25.03.2025, 21:47
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 16.04.2025, 14:15
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Millie Moody - 27.05.2025, 20:38
RE: [13.08.1972] Haunted by you in my dreams | Millie & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 27.05.2025, 21:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa