22.10.2022, 22:48 ✶
Klientów było całkiem sporo, zleceń też, więc Viorica nie mogła narzekać na nudę. A lubiła swoją pracę. Uwielbiała otaczać się ładnymi rzeczami, praca z biżuterią była za to spełnieniem jej marzeń. Kochała błysk kamieni szlachetnych, złota, srebra i pereł. Poprawiały jej humor, napawały oko i duszę, dawały poczucie przebywania z czymś starym, magicznym i niezwykłym. Pewnym cudem natury, który można było sobie przywłaszczyć. A ona uwielbiała sobie przywłaszczać rzeczy, choćby na drobną chwilę.
Oddała właśnie kolejne wykonane zlecenie, opowiadając klientowi o tym, co, jak i po co zrobiono, o zamyśle, który miał właściciel zakładu i słuchała zachwytów nad misternie wykonanym pierścionkiem zaręczynowym. Nie było to jej dzieło, ale i tak zazdrościła kobiecie, której wybranek miał go założyć na palec. Piękny, różowy diament oprawiony w białe złoto, które przypominało misterną koronkę. Przyszła narzeczona miała jednak trochę mniejsze pace od Viorici, nie mogła się więc za bardzo nacieszyć ów elementem biżuterii, próba przymierzenia go bowiem mogła skończyć się dość tragicznie. Napawała się więc nim ostatni raz, zanim nie zniknął w odpowiednim pudełku, a klient nie zapłacił sporej sumki w błyszczących złotych galeonach. W sumie galeony tez nie były złe, choć trochę oklepane. Za dużo razy je widziała, za często dotykała. W jej oczach wiały nudą.
- Zapraszam! - rzuciła do kolejnego klienta, tym razem wysokiego, przystojnego mężczyzny w garniturze. Uśmiechnęła się słodko, wyczuwając, że facet ma całkiem sporo gotówki do wydania. Widziała, jak podziwiał tutejsze wyroby, zdążyła też zauważyć jego dobrze skrojony garnitur z nie byle jakiego materiału. Kiedyś zastanawiałby się, czy nie warto by było nawiedzić jego domu. Dziś miała nadzieję, że zażyczy sobie od niej jakieś nowe dzieło sztuki. - W czym mogę pomóc? - Jej uniesione kąciki ust nie zdradzały jej myśli, gdy wlepiała w niego uprzejme spojrzenie, połowicznie przesłonięte przez specjalny monokl służący do przybliżania obrazu, by ułatwić pracę nad szczególnie drobnymi elementami ich jubilerskich wyrobów. - Przyszedł pan złożyć zamówienie? Czy może doradzić, gdyż rozgląda się pan za już gotową biżuterią?
Oddała właśnie kolejne wykonane zlecenie, opowiadając klientowi o tym, co, jak i po co zrobiono, o zamyśle, który miał właściciel zakładu i słuchała zachwytów nad misternie wykonanym pierścionkiem zaręczynowym. Nie było to jej dzieło, ale i tak zazdrościła kobiecie, której wybranek miał go założyć na palec. Piękny, różowy diament oprawiony w białe złoto, które przypominało misterną koronkę. Przyszła narzeczona miała jednak trochę mniejsze pace od Viorici, nie mogła się więc za bardzo nacieszyć ów elementem biżuterii, próba przymierzenia go bowiem mogła skończyć się dość tragicznie. Napawała się więc nim ostatni raz, zanim nie zniknął w odpowiednim pudełku, a klient nie zapłacił sporej sumki w błyszczących złotych galeonach. W sumie galeony tez nie były złe, choć trochę oklepane. Za dużo razy je widziała, za często dotykała. W jej oczach wiały nudą.
- Zapraszam! - rzuciła do kolejnego klienta, tym razem wysokiego, przystojnego mężczyzny w garniturze. Uśmiechnęła się słodko, wyczuwając, że facet ma całkiem sporo gotówki do wydania. Widziała, jak podziwiał tutejsze wyroby, zdążyła też zauważyć jego dobrze skrojony garnitur z nie byle jakiego materiału. Kiedyś zastanawiałby się, czy nie warto by było nawiedzić jego domu. Dziś miała nadzieję, że zażyczy sobie od niej jakieś nowe dzieło sztuki. - W czym mogę pomóc? - Jej uniesione kąciki ust nie zdradzały jej myśli, gdy wlepiała w niego uprzejme spojrzenie, połowicznie przesłonięte przez specjalny monokl służący do przybliżania obrazu, by ułatwić pracę nad szczególnie drobnymi elementami ich jubilerskich wyrobów. - Przyszedł pan złożyć zamówienie? Czy może doradzić, gdyż rozgląda się pan za już gotową biżuterią?