Czasem miał wrażenie, że prowadzi dialog z własnym cieniem, który potakiwał mu z opóźnieniem, jakby potrzebował chwili, by zrozumieć słowa. Coraz trudniej było mu odróżnić, co naprawdę się dzieje, a co tylko wyobraził, próbując zatuszować strach. Czuł, że jego myśli stają się okrężne, że powracają do tych samych miejsc, jakby chciały go tam zaciągnąć na zawsze. Były momenty, kiedy szczerze wierzył, że czas się zagiął, że krąży w zamkniętej pętli wydarzeń, które już kiedyś widział, może w snach, może w życiu, a może w jakiejś wersji siebie, która nigdy nie doszła do głosu. I tylko jedno pytanie nie dawało mu spokoju: czy to, co się w nim budzi, to obłęd, czy może prawdziwa natura, dotąd uwięziona pod tonami rozsądku?
— Panna Quirke ma rację, należy sprawdzić co z naszymi bliższymi i dalszymi znajomymi. Rozlokować wszystkich po mieszkaniach — w końcu podjął jakąś bardziej rozwleczoną wypowiedź Morpheus. — Na razie polityczne teoretyzowanie nic nam nie da. Musimy się umyć, zaleczyć obrażenia i zrobić pełen rachunek strat, dowiemy się, co planuje Ministerstwo, jakie są nastroje społeczne. Mam trzy propozycje, po pierwsze, aby ktoś z naszych mundurowych przejął kobietę i córkę z Fontanny, powołując się na Jonathana. Po drugie każdy przygotuje jakieś długotrwałe rozwiązania, które można wdrożyć w naszą pracę, aby chaos tej nocy się nie powtórzył, jak jakieś naprowadzacze, ułatwienia w kontakcie, hasła rozpoznawcze, aby wiedzieć, czy każdy z nas jest tym, za kogo się podaje, zasoby ratunkowe. Tej nocy wykonaliście kawał dobrej roboty, jestem z was dumny. Po trzecie, spotkamy się przed Mabon. Zaplanujemy taktykę ochronną oraz rozpracujemy listę podejrzanych. To był pokaz ogromnej siły, podejrzewam, musimy więc liczyć się, że następny może być podobnie potężny lub jeszcze gorszy. Czy ktoś wie coś, co może stawiać w świetle podejrzeń jakieś konkretne jednostki? Wiemy o Borginach, ktoś jeszcze?
On sam wiedział tyle, że były miejsca, które nie spłonęły, których nie liznął nawet czar popiołów, a to prowadziło po nitce do kłębka. Znajdą tego parszywego Minotaura i odrąbią mu głowę. Gdy skończył mówić, napisał coś na skrawku papieru i przesunął w stronę Woody'iego. Na więcej nie starczyło mu już energii. Nogi go bolały i nadal kasłał, ciało drżało w zmęczeniu, braku snu. Od tamtej chwili czuł ciężar swoich ruchów bardziej niż zwykle, jakby każda komórka jego ciała uświadomiła sobie, że jest reliktem.