• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence

[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#6
03.06.2025, 11:51  ✶  

To miejsce zawsze pachniało jesienią, nawet w lipcu, marcu, na początku kwietnia czy teraz - jeszcze przed początkiem kalendarzowej jesieni - może to przez cynamon, albo przez to, że szyby tu były zawsze lekko zaparowane. Lubiłem ten lokal,  nawet bardzo, nawet będąc dzieckiem, miał w sobie coś... Dorosłego, ale nie na pokaz - bez tej nadętości typowych magicznych kawiarni - to miejsce nie było czymś, czego lubieniem można byłoby przyszpanować. Tutaj zawsze było po prostu... Cicho i spokojnie, jak gdyby świat przez moment zwalniał i przestawał wymagać ode mnie, żebym był kimkolwiek innym, niż naprawdę jestem.
Odchyliłem się lekko do tyłu na krześle i pozwoliłem sobie po prostu obserwować Prudence - światło lampy nad naszym stolikiem otulało ją ciepłą poświatą, łagodząc i rozmywając kontury jej twarzy - kiedy uniosła wzrok, wiedziałem, że mnie przyłapała. Jeszcze bardziej podniosłem wzrok i uśmiechnąłem się półgębkiem, zupełnie niewinnie, chociaż ten błysk w oku, który chyba dostrzegła, nie miał nic wspólnego z niewinnością. Obserwowałem ją w milczeniu, nie chcąc przerywać tej chwili. Niby to była tylko kawa i szarlotka, normalna sprawa, ale było w tym coś znacznie bardziej intymnego niż w całym szeregu poważnych rozmów, które moglibyśmy tu przeprowadzić. Odwzajemniłem jej spojrzenie z czymś, co pewnie musiało przypominać rozbawienie podszyte czymś trudnym do określenia, czego sam nie byłbym w stanie tak łatwo nazwać. To była ta specyficzna mieszanka kilku niewerbalnych przekazów, jaka pojawia się, kiedy nie do końca chcesz powiedzieć coś na głos, bo wtedy ta rzecz nabierze ciężaru, którego wcale nie chcesz jej nadawać. A może przeciwnie - chcesz, ale wolisz poczekać, aż druga osoba wykona ten mikrogest - przesunięcie filiżanki, leciutki ruch gałek ocznych w dół na porcelane, drżenie w zmarszczonych kącikach oczu, drgnięcie podbródka - wyraz zgody, jeszcze zanim padnie pytanie.
Nie musiałem nic mówić, po prostu sięgnąłem po piersiówkę i uniosłem brwi w jej stronę, czekając na sygnał, ten drobny, ledwo zauważalny ruch - przesunięcie filiżanki - był wszystkim, czego potrzebowałem. Nie musieliśmy prowadzić tych rozmów, które zwykle wypadało odbywać. Przysunęła filiżankę w moją stronę i tylko na ułamek sekundy nasze palce musnęły się przy porcelanie - ruch był szybki i dyskretny, na tyle, by nikt poza nami tego nie zauważył. Wlałem odrobinę bursztynowego płynu z piersiówki do jej kawy, uważając, by nie przesadzić. Nie chodziło przecież o upicie się, tylko o smak, ciepło, trochę rozluźnienia - to coś, co przychodziło późnym popołudniem, kiedy za oknem ciemniało zbyt szybko, a człowiek nie był jeszcze gotów wracać do czegokolwiek odpowiedzialnego, swoich dorosłych zajęć.
Nie od razu odpowiedziałem na jej pytanie - zamiast tego przyjrzałem się reakcji Prudence na nową wersję kawy, to było całkiem zabawne - ta jej skupiona mina, jakby próbowała rozszyfrować coś znacznie bardziej złożonego niż tylko zawartość piersiówki. Widziałem, że robi to na poważnie, z autentyczną ciekawością, a przecież to był tylko bourbon, w dodatku żaden specjalny, nie z tych z piwnicy Ursuli, nie wydumany, pewnie nawet dla niej bardzo przeciętnej jakości po tym, co wcześniej piliśmy. W przeciwieństwie do ciasta, bo szarlotka rzeczywiście była doskonała - dokładnie taka, jak zapamiętałem, ale nie tylko dlatego, że przemycała w sobie dokładnie taką ilość cynamonu, jaka była potrzebna, również przez to, iż próbowała niczego udawać, nie miała żadnych egzotycznych dodatków, niepotrzebnych innowacji, to po prostu była klasyka, uczciwa i domowa.
- Tak. - Powiedziałem w końcu, odchylając się lekko na krześle, żeby znaleźć wygodniejszą pozycję. - Często, mosze nawet za często, jak na kogoś, kto powinien był wtedy tszymaś się balsiej... Młodzieszowych miejsc. - Uśmiechnąłem się półgębkiem, sięgając po filiżankę. Upiłem łyk kawy z burbonem, ciepło rozlało się mi powoli po przełyku. Wtedy jeszcze nie piłem takich rzeczy, nie na co dzień - w tamtych czasach był po prostu słodki napój, czasem sok albo herbata, a czasem czekolada, jeśli miałem szczęście i akurat ją serwowali, i szarlotka do tego - zawsze szarlotka, ta sama co teraz, z gałką lodów, która zaczynała się już lekko rozpływać po talerzu. Upiłem kolejny łyk kawy - czarnej, gorzkiej - i oparłem się wygodniej, przesuwając wzrokiem po wystroju lokalu -  półmrok, ciepło, trochę kurzu na krawędziach półek na ścianach... Tak wtedy, tak i teraz nie potrafiłem do końca wyjaśnić, co mnie tu tak przyciągało. Trafiłem tu przypadkiem, miałem wtedy jakieś piętnaście lat, może trochę mniej, długo się włóczyłem, tego dnia akurat nie bardzo miałem ochotę wracać do domu Corneliusa. Właściwie nie bardzo miałem ochotę wracać... Nigdzie, więc usiadłem, zostałem i wracałem. Może to była kwestia kontrastu - byliśmy wtedy hałaśliwą zgrają, wiecznie w ruchu, zawsze czegoś szukającą, a tu panował spokój.
Po prostu... Siadałem i patrzyłem na ludzi - na ich miny, na to, jak przychodzili i odchodzili. Lubiłem obserwować te fragmenty cudzego życia, które można było złapać mimochodem - czyjaś kłótnia przy drugim stoliku, nerwowe stuknięcie filiżanką o spodek. To była taka mała, osobna rzeczywistość, w której nikt ode mnie niczego nie wymagał. Miałem w sobie, od zawsze, jakąś dziwną nostalgię do miejsc, które nie do końca pasują do mojego wieku. Do lokali, które pachną kurzem, stronami starych książek, mają zapadnięte fotele albo, tak jak ten, przypominają stereotypowy zapach domu babci.
- To dziwne, sze tu wlóciłem, jescze dziwniejse, sze nie sam. - Powiedziałem, ni stąd, ni zowąd - w tym wyznaniu nie było nic romantycznego, zupełne zero patosu, raczej zaskoczenie, że z całej listy rzeczy, które kiedyś wydawały się zamknięte, coś jednak znowu się wydarzyło. Było w tym coś niemal - idiotycznie? - ceremonialnego, ale raczej jak domknięcie, zakończenie, niestety, nie początek czegoś nowego...


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9383), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (9379)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.05.2025, 15:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 25.05.2025, 15:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.05.2025, 23:52
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.05.2025, 01:40
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.05.2025, 08:35
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.06.2025, 11:51
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.06.2025, 19:59
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.06.2025, 12:55
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.06.2025, 22:38
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 09.06.2025, 14:06
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 09.06.2025, 22:55
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.06.2025, 17:13
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.06.2025, 13:23
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.06.2025, 17:21
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 16.06.2025, 20:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.06.2025, 20:21
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.06.2025, 21:47
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.06.2025, 15:24
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.06.2025, 19:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa