Jednak co uroki to uroki. Ciężko to przyznać, ale jego charyzma nie wystarczyła, żeby przekonać patrol brygadzistów do bezpodstawnego rzucania zaklęciami w spanikowany tłum. A przecież wymyślił takie cudowne kłamstewko. A ta jego charakteryzacja z poranioną twarzą? Gdyby tylko jury w Cannes widziało tę genialnie wyreżyserowaną scenkę z pewnością wręczyliby mu złotą palemkę. Najwidoczniej ministralne trepy były zbyt głupie na tę wkrętne i nieco się przeliczył z doborem presji na nich. Całe szczęście, że w porę zareagowała Trixi. Gdyby nie jej interwencja ten wieczór mógłby się dla niego skończyć o wiele szybciej niż zamierzał. A przecież miał jeszcze kilka niecnych planów do zrealizowania. Na przykład ten ze smoczą oliwą. Po rozdzieleniu się z kuzynką, na szybko wrócił do swojego domu by zgarnąć ze sobą fiolkę tego specyfiku Flintów, a potem wrócił już do swojego popierdolonego tercetu.
- Akurat tej rzeczy nie serwują w Głębinie. Odrzucił naprędce, robiąc sobie malutki żart z jakości piwska jakim można było się uraczyć u Borgina. Podniósł fiolkę nieco, wyżej na wysokości ich oczu, by lepiej mogli się przyjrzeć zawartości szklanego pojemnika. - Smocza Oliwa. Tego tak szybko nie ugaszą. Nie bez trudu, przynajmniej. Wyjaśnił swoim towarzyszom sekret płynu we fiolce. Zakręcił ostrożnie nią w powietrzu by dostrzec jak gęsta zawiesina reaguje na ruchy. Uśmiechnął się zadziornie. Odstąpił w końcu od kolegów z pracy, oddalił się kawałek i postawił porcję Smoczej Oliwy zamkniętą we flakoniku na środku brukowanej ulicy. Przyjrzał się jej ostatni raz z bezpiecznej odległości, a potem dał znak do działania dla Umbriella i Bellatrix. - Podpalcie to tak, żeby dostrzegli nas, aż w Szwecji. Rzucił lekko podekscytowany i ruchem ręki wskazał na niewielki obiekt przed nimi.
@Umbriel Degenhardt