11.06.2025, 14:41 ✶
13. września Oliver znalazł na zapleczu Eurydyki kilka sporego formatu płócien - każde jedno zabezpieczone prostym zaklęciem, zapakowane w osobny karton - ale nawet to nie sprawiało, że bijący od nich zapach opium i mdłych kwiatów znacząco osłabł. Obrazów po przeliczeniu było pięć - wszystkie wykonane w charakterystycznym baldwinowym, niemal klasycystycznym stylu; cztery przedstawiały jego ulubione modelki - pracownice Kościanego Zamtuza, a piąty… ciemnowłosego chłopaka o wyjątkowo jasnej karnacji i mocno skandynawskiej urodzie. Zabawne, czy kilka tygodni temu jego półnagie zdjęcie nie ukazało się w Czarownicy? Do obrazu na wysokości ust chłopaka przyklejono trwałym przylepcem wpół żywą ćmę. Owad niemrawo poruszał skrzydełkami, ukazując zszyte czerwoną, jedwabną nicią usta. Był to też jedyny obraz, który emanował tak głęboko sensualnymi odczuciami, choć zaklęty nań chłopak jedynie poruszał wzrokiem za obserwatorem, unieruchomiony zaklęciami w miejscu i milczący.
Pozostałe panienki przeciągały się leniwie jak kotki, szczebiotały do siebie i uśmiechały kokieteryjnie, raz po raz odwiedzając którąś z koleżanek na jej płótnie.
Jak zwykle żaden z obrazów nie był podpisany, a wszystkim wpisano piórem i czerwonym tuszem (?) na tyłach płótna tytuł “Untitled”
Oli, Oli, Oli,
Ty mój promyczku podziemnego świata i okolic.
Sprawę mam. Potrzebuję solidnie uwarzonej Amortencji do naszączenia paru płócien, a nie znam lepszej niż ta, którą kitra twój dziadek. Starczą dwie, max trzy małe fiolki. Z hajsem u mnie krucho, więc zostawiam w zamian kilka prac. I tak się tylko kurzą, a dziewczyny mogłyby się z nich ucieszyć.
Pozostałe panienki przeciągały się leniwie jak kotki, szczebiotały do siebie i uśmiechały kokieteryjnie, raz po raz odwiedzając którąś z koleżanek na jej płótnie.
Jak zwykle żaden z obrazów nie był podpisany, a wszystkim wpisano piórem i czerwonym tuszem (?) na tyłach płótna tytuł “Untitled”
13.09.1972
Oli, Oli, Oli,
Ty mój promyczku podziemnego świata i okolic.
Sprawę mam. Potrzebuję solidnie uwarzonej Amortencji do naszączenia paru płócien, a nie znam lepszej niż ta, którą kitra twój dziadek. Starczą dwie, max trzy małe fiolki. Z hajsem u mnie krucho, więc zostawiam w zamian kilka prac. I tak się tylko kurzą, a dziewczyny mogłyby się z nich ucieszyć.
xoxo,
Baldwin