19.02.2023, 00:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2023, 13:08 przez Chester Rookwood.)
Chester będzie mógł spać snem sprawiedliwych, gdyż w swoim mniemaniu poprowadził dobrze to spotkanie. Jeśli ktokolwiek z tu obecnych czarodziejów i czarownic wyłamie się i przekaże niepożądanym te informacje to nikt nie posądzi go o działania niezgodne z prawem. Odpowiadał na wszystkie pytania, nie tylko te zadawane przez Theona oraz pozwalał im rozmawiać pomiędzy sobą. Kiedy to spotkanie dobiegało końca, odprowadzał spojrzeniem wszystkich jego uczestników. Pewnym zaskoczeniem było to, że Theon najwyraźniej zwlekał z opuszczeniem tego obskurnego pomieszczenia. Ten czarodziej zdawał się czekać na niego. Prawdopodobnie chciał porozmawiać w cztery oczy, z dala od potencjalnych podsłuchujących. Mogło to dotyczyć tego spotkania albo samego Marszu Charłaków. Może też chciał przekazać mu coś od swojego ojca.
— Powinniśmy. Istnieje wiele powodów, dla których nie mogłem otwarcie powiedzieć tym wszystkim ludziom, że mają zaatakować charłaków i ich sympatyków. Począwszy od tego, że jestem Aurorem i tego, że widziałem podczas tego spotkania kilku pracowników Ministerstwa. Pokojowe demonstracje dla nich i dla nas nie są zabronione. Jak to zwykle bywa w przypadku ścierania się grup o odmiennych poglądach... ktoś chwyci za różdżkę, a jakiś charłak spróbuje użyć pięści, może też kopać albo rzucać niebezpiecznymi dla nas przedmiotami — Przyznał po ostatecznym upewnieniu się, że zostali tutaj sami. Wytłumaczył mu też motywy swojego postępowania i tego, dlaczego nie ujawnił w pełni swoich radykalnych poglądów ani nie namawiał otwarcie tych ludzi do stosowania przemocy wobec protestujących.
Jeśli ktoś z zatrudnionych w Ministerstwie czarownic i czarodziejów sięgnie po różdżkę celem zaatakowania uczestników Marszu i Chester będzie tego świadkiem to nie zgłosi Brygadzistom ani sam nie dokona aresztowania takiej osoby, tylko znajdzie sposób na odpowiednie wykorzystanie tego zdarzenia dla swoich celów. Niektórych pracowników Ministerstwa dobrze byłoby mieć w garści. Gdyby Theon podzieliłby się z kimś tym, co powiedział mu w prywatnej rozmowie i gdyby dosięgnęły go konsekwencje prawne, wiedziałby o tym, kto za to odpowiada. I zrobiłby wszystko aby go dopaść.. prędzej czy później. Przed tym nie uchroniłaby go nawet przyjaźń Chestera z ojcem tego czarodzieja.
Wypowiadając się o charłakach nie krył pogardy względem charłaków, których nazwanie "zwierzętami" to ujma dla tych organizmów żywych. To niezdolna do uprawiania magii swołocz, która wyrosła na łonie wielu rodów czystej krwi. Powód do wstydu dla nich. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że byli zbyt tolerancyjni ograniczając się do wydziedziczania ich.
— Nasze poparcie dla tradycyjnych wartości i przemawianie jednym głosem w tak istotnej kwestii ma znaczenie. Jednak czyny mówią głośniej, niż słowa — Przyznał się do trzymania się wyrażonego uprzednio osądu. Niezależnie od jego przebiegu, Marsz Charłaków zapisze na kartach historii. Właśnie przez czyny jego uczestników. Bo historię piszą tylko zwycięzcy. Za tych postrzegał wyłącznie konserwatywnych czarodziejów czystej krwi.
Spostrzegł w dłoniach Yaxleya paczkę papierosów oraz wytwór niemagicznych zwany zapalniczką. Uniósł jedną z brwi, jakby pytająco, zarazem z dozą dezaprobaty. Gdy Theon podsunął mu paczkę fajek, wydobył z niej jednego papierosa i umożliwił temu czarodziejowi zapalenie mu papierosa.
— Gotowość do wygłaszania podobnych przemów jest wpisana w rolę lidera. Nie pierwszy raz przemawiam do stojących przede mną ludzi. Jeśli chcę aby coś dla mnie zrobili to muszę do nich dotrzeć. Otwarcie nie nawoływałem ich do atakowania, tylko do względnie pokojowego protestowania — Wzruszył nieznacznie ramionami. Przemawianie do innych ludzi było elementem jego pracy, tak samo jak wydawanie im poleceń. Tak robili liderzy. Nie każdy nadaje się do takiej roli. Gdyby miał pełnię swobody i świadomość własnej bezkarności to zdołałby wygłosić taką przemowę, że z tej śmierdzącej nory na Ulicę Pokątną wylałaby się grupa podburzonych do cna oraz żądnych charłaczej krwi czarodziejów i czarownic. Jednocześnie liczył na jej rozlew.
— Powinniśmy. Istnieje wiele powodów, dla których nie mogłem otwarcie powiedzieć tym wszystkim ludziom, że mają zaatakować charłaków i ich sympatyków. Począwszy od tego, że jestem Aurorem i tego, że widziałem podczas tego spotkania kilku pracowników Ministerstwa. Pokojowe demonstracje dla nich i dla nas nie są zabronione. Jak to zwykle bywa w przypadku ścierania się grup o odmiennych poglądach... ktoś chwyci za różdżkę, a jakiś charłak spróbuje użyć pięści, może też kopać albo rzucać niebezpiecznymi dla nas przedmiotami — Przyznał po ostatecznym upewnieniu się, że zostali tutaj sami. Wytłumaczył mu też motywy swojego postępowania i tego, dlaczego nie ujawnił w pełni swoich radykalnych poglądów ani nie namawiał otwarcie tych ludzi do stosowania przemocy wobec protestujących.
Jeśli ktoś z zatrudnionych w Ministerstwie czarownic i czarodziejów sięgnie po różdżkę celem zaatakowania uczestników Marszu i Chester będzie tego świadkiem to nie zgłosi Brygadzistom ani sam nie dokona aresztowania takiej osoby, tylko znajdzie sposób na odpowiednie wykorzystanie tego zdarzenia dla swoich celów. Niektórych pracowników Ministerstwa dobrze byłoby mieć w garści. Gdyby Theon podzieliłby się z kimś tym, co powiedział mu w prywatnej rozmowie i gdyby dosięgnęły go konsekwencje prawne, wiedziałby o tym, kto za to odpowiada. I zrobiłby wszystko aby go dopaść.. prędzej czy później. Przed tym nie uchroniłaby go nawet przyjaźń Chestera z ojcem tego czarodzieja.
Wypowiadając się o charłakach nie krył pogardy względem charłaków, których nazwanie "zwierzętami" to ujma dla tych organizmów żywych. To niezdolna do uprawiania magii swołocz, która wyrosła na łonie wielu rodów czystej krwi. Powód do wstydu dla nich. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że byli zbyt tolerancyjni ograniczając się do wydziedziczania ich.
— Nasze poparcie dla tradycyjnych wartości i przemawianie jednym głosem w tak istotnej kwestii ma znaczenie. Jednak czyny mówią głośniej, niż słowa — Przyznał się do trzymania się wyrażonego uprzednio osądu. Niezależnie od jego przebiegu, Marsz Charłaków zapisze na kartach historii. Właśnie przez czyny jego uczestników. Bo historię piszą tylko zwycięzcy. Za tych postrzegał wyłącznie konserwatywnych czarodziejów czystej krwi.
Spostrzegł w dłoniach Yaxleya paczkę papierosów oraz wytwór niemagicznych zwany zapalniczką. Uniósł jedną z brwi, jakby pytająco, zarazem z dozą dezaprobaty. Gdy Theon podsunął mu paczkę fajek, wydobył z niej jednego papierosa i umożliwił temu czarodziejowi zapalenie mu papierosa.
— Gotowość do wygłaszania podobnych przemów jest wpisana w rolę lidera. Nie pierwszy raz przemawiam do stojących przede mną ludzi. Jeśli chcę aby coś dla mnie zrobili to muszę do nich dotrzeć. Otwarcie nie nawoływałem ich do atakowania, tylko do względnie pokojowego protestowania — Wzruszył nieznacznie ramionami. Przemawianie do innych ludzi było elementem jego pracy, tak samo jak wydawanie im poleceń. Tak robili liderzy. Nie każdy nadaje się do takiej roli. Gdyby miał pełnię swobody i świadomość własnej bezkarności to zdołałby wygłosić taką przemowę, że z tej śmierdzącej nory na Ulicę Pokątną wylałaby się grupa podburzonych do cna oraz żądnych charłaczej krwi czarodziejów i czarownic. Jednocześnie liczył na jej rozlew.