16.06.2025, 18:55 ✶
Komu pójdzie szybciej, temu pójdzie szybciej. Widzę twoje rozwalone nogi, Brenna!!
Niemniej nie mógł się Woody kłócić z tą logiką, że sprawniej poradzą sobie, jeśli się rozdzielą. Podczas spaceru na Ścieżki on nie będzie musiał oglądać się na bratanicę, a sam powinien przejść przez nie bez problemów jako dość dobrze zintegrowana część tego świata. Może i nie był w najlepszej formie, ale to samo można było tego ranka powiedzieć o wszystkich mieszkańcach Nokturnu, toteż nikt nie powinien szukać u niego guza.
Czarodziej przytaknął dzielnej brygadzistce, obiecał, że postara się zjawić u Nory, po czym — ledwie czarownica deportowała się z piwnicy — sam również z niej wyszedł.
Teleportował się wprost pod świeżo przeniesione wejście na Podziemne, aby cała wycieczka poszła sprawniej. Podczas tej wyprawy nie rozglądał się, nie zważał na nikogo. Parł do przodu, korzystając bardziej z pamięci mięśniowej niż faktycznej intencji dotarcia gdzieś. Bolało go wszystko, oczy łzawiły, a sił miał już ledwie nędzne opary, których resztki wycisnął z siebie, aby znaleźć się w lokalu wskazanym przez ocalonego (który tej nocy zmienił status z ocaleńca na jeńca) — w Kościanym Zamtuzie.
Odnalezienie w środku wskazanej przez łotrzyka dziewuchy zajęło mu kilka minut, mimo że sprawę upraszczał znacząco fakt, że większość zgromadzonych kobiet była zimna i martwa. Gdyby zetknął się z tą jego pannicą w normalnych okolicznościach, zapytałby: a ile to się ma lat, młoda damo? Bo wyglądała młodziutko i świeżo, zbyt młodzieńczo, aby zadawać się z takim oprychem. Tej nocy powiedział jej jedynie:
— Kazał ci wyjechać. Będziesz wiedziała gdzie.
Skinęła głową, lecz nie dała mu odejść od razu:
— Wszystko z nim w porządku?
— Żyje. Ma jeszcze do załatwienia jakieś biznesy — burknął opryskliwie Woody, który był absolutnie nie w humorze na rozwijanie podobnych tematów. Zniknął w tłumie trupich prostytutek, wydostał się z Kościanego i deportował prosto do Rejwachu, gdzie już czekała na niego Brenna.
Oboje przekazali ukrytym w piwnicy ludziom to, czego ci sobie zażyczyli. Ona — pieniądze dla właścicieli zrujnowanego sklepu. On — zapewnienie, że dziewczyna zatroskanego kochanka wyruszyła w trasę.
Seledynowa pościel w worku trafiła do jego prywatnego łóżka. Przypadkiem. Oczywiście.
// Korzystam z przewagi Znajomość półświatka II, aby przekazać wiadomość dla dziewczyny ocalonego mugolaka ukrywającej się w Zamtuzie.
Niemniej nie mógł się Woody kłócić z tą logiką, że sprawniej poradzą sobie, jeśli się rozdzielą. Podczas spaceru na Ścieżki on nie będzie musiał oglądać się na bratanicę, a sam powinien przejść przez nie bez problemów jako dość dobrze zintegrowana część tego świata. Może i nie był w najlepszej formie, ale to samo można było tego ranka powiedzieć o wszystkich mieszkańcach Nokturnu, toteż nikt nie powinien szukać u niego guza.
Czarodziej przytaknął dzielnej brygadzistce, obiecał, że postara się zjawić u Nory, po czym — ledwie czarownica deportowała się z piwnicy — sam również z niej wyszedł.
Teleportował się wprost pod świeżo przeniesione wejście na Podziemne, aby cała wycieczka poszła sprawniej. Podczas tej wyprawy nie rozglądał się, nie zważał na nikogo. Parł do przodu, korzystając bardziej z pamięci mięśniowej niż faktycznej intencji dotarcia gdzieś. Bolało go wszystko, oczy łzawiły, a sił miał już ledwie nędzne opary, których resztki wycisnął z siebie, aby znaleźć się w lokalu wskazanym przez ocalonego (który tej nocy zmienił status z ocaleńca na jeńca) — w Kościanym Zamtuzie.
Odnalezienie w środku wskazanej przez łotrzyka dziewuchy zajęło mu kilka minut, mimo że sprawę upraszczał znacząco fakt, że większość zgromadzonych kobiet była zimna i martwa. Gdyby zetknął się z tą jego pannicą w normalnych okolicznościach, zapytałby: a ile to się ma lat, młoda damo? Bo wyglądała młodziutko i świeżo, zbyt młodzieńczo, aby zadawać się z takim oprychem. Tej nocy powiedział jej jedynie:
— Kazał ci wyjechać. Będziesz wiedziała gdzie.
Skinęła głową, lecz nie dała mu odejść od razu:
— Wszystko z nim w porządku?
— Żyje. Ma jeszcze do załatwienia jakieś biznesy — burknął opryskliwie Woody, który był absolutnie nie w humorze na rozwijanie podobnych tematów. Zniknął w tłumie trupich prostytutek, wydostał się z Kościanego i deportował prosto do Rejwachu, gdzie już czekała na niego Brenna.
Oboje przekazali ukrytym w piwnicy ludziom to, czego ci sobie zażyczyli. Ona — pieniądze dla właścicieli zrujnowanego sklepu. On — zapewnienie, że dziewczyna zatroskanego kochanka wyruszyła w trasę.
Seledynowa pościel w worku trafiła do jego prywatnego łóżka. Przypadkiem. Oczywiście.
// Korzystam z przewagi Znajomość półświatka II, aby przekazać wiadomość dla dziewczyny ocalonego mugolaka ukrywającej się w Zamtuzie.
Koniec sesji
piw0 to moje paliwo