21.06.2025, 00:30 ✶
Przez te kilka miesięcy stażu Lupin zdołał wykształcić całkiem dobry radar, który pozwalał mu unikać pielęgniarek. Biorąc pod uwagę, że już nie raz nie dwa był zaganiany przez nie do absolutnie najgorszych robót na oddziale, ostatnio robił co mógł, aby ponownie nie wpaść w ich sidła. Zwłaszcza, że od niedawna był członkiem zespołu badawczego Florence, który miał skupiać się na badaniu Klątwy Żywiołów. To była nadzwyczaj odpowiedzialna praca i nie mogła zostać odsunięta na bok tylko po to, żeby Cameron wrócił do czyszczenia magazynu czy pomagania na oddziale przy pomniejszych przyp...
Cholera, zdążył tylko pomyśleć, gdy koniec końców dopadła go Barbara Pettigrew. Pokiwał nieśmiało głową, uśmiechając się nerwowo. Uh, co to będzie tym razem? Jak tak dalej pójdzie, to niedługo zagonią go do sprzątania toalet. Albo do pracy w pralni lub kotłowni na niższych poziomach szpitala. A może Barbara była tylko wysłanniczką? Może miała go odeskortować do Bulstrode? Pobladł nieco na tę myśl. Chociaż dogadywał się z Florence coraz lepiej, tak dalej wzbudzała w nim strach. Poważny strach. Słuchał więc pielęgniarki, starając się skupić na jej słowach podczas drogi przez korytarze szpitala.
— Czyli co...? — wtrącił nieoczekiwanie Cameron, wbijając spojrzenie w tył głowy magi-pielęgniarki. — Marvin zmienił się w Mary? Mary zmieniła się w Marvina? Spontaniczna zmiana płci to szalenie rzadki fenomen. No chyba, że ktoś trafi na tutejsze poltergeisty z magicznej dzielnicy Londynu. — Wychował się w tym mieście, więc wiedział to i owo o ''niespodziankach'', które mogły czyhać na nieostrożnych odwiedzających. — Ministerstwo przejęło różdżkę, Mary Poppins, czy kogo?
Zmarszczył czoło. Im dłużej kobieta do niego mówiła tym większe odnosił wrażenie, że mało co rozumiał z tego wywodu. Z drugiej strony im dłużej odbywał staż w Szpitalu św. Munga tym częściej przekonywał się, że czasem lepiej było zadawać jak najmniej pytań i po prostu słuchać pracowników starszych stażem. Tak było z Florence; z nią lepiej było w ogóle nie dyskutować, a po prostu kiwać głową i modlić się o to, aby nie popełnić żadnego błędu w zasięgu jej sokolego wzroku. Wszystko się wyjaśni na sali, pomyślał Cameron, próbując dodać tym sobie otuchy.
Wejście do sali zabiegowej w najmniejszym stopniu nie rozwiało jego wątpliwości. Niestety.
— A więc teraz jest kobietą — mruknął pod nosem, zmniejszając dystans dzielący go z Ambroisem. — Ekhm, dzień dobry, h-hej. — Uniósł dłoń w geście powitania, rozglądając się uważnie po całym pomieszczeniu. — Potrzebowaliście pomocy. Podobno. To... O co w tym wszystkim właściwie chodzi? Chyba nie do końca załapałem... Jak to wszystko doszło do skutku.
Uniósł kąciki ust w bezradnym uśmiechu. Wygląd Mary nieco go zdziwił, chociaż... nie takie już osoby widział. Jeśli dobrze kojarzył to na wiosennym balu Longbottomów też była taka jedna całkiem wysoka kobieta. Zmrużył oczy, próbując sobie przypomnieć, czy była to ta sama czarownica, która walczyła z Rudą o sukienkę z licytacji. Może? A może po prostu były tam dwie gigantki? Tyle czasu już minęło od tamtego balu, zorientował się niespodziewanie. Równie dobrze mógł być teraz innym człowiekiem.
— P-pobraliście już jakieś próbki do badań? K-krwi? Śliny? — dopytał, stając za plecami Greengrassa. — Podobno nie wiadomo, co wzięła. M-moglibyśmy spróbować jakichś maści lub specyfików, które reagują z najpopularniejszymi składnikami wywołującymi takie... efekty. Czy... w-wpadłeś już na jakiś inny pomysł?
Cholera, zdążył tylko pomyśleć, gdy koniec końców dopadła go Barbara Pettigrew. Pokiwał nieśmiało głową, uśmiechając się nerwowo. Uh, co to będzie tym razem? Jak tak dalej pójdzie, to niedługo zagonią go do sprzątania toalet. Albo do pracy w pralni lub kotłowni na niższych poziomach szpitala. A może Barbara była tylko wysłanniczką? Może miała go odeskortować do Bulstrode? Pobladł nieco na tę myśl. Chociaż dogadywał się z Florence coraz lepiej, tak dalej wzbudzała w nim strach. Poważny strach. Słuchał więc pielęgniarki, starając się skupić na jej słowach podczas drogi przez korytarze szpitala.
— Czyli co...? — wtrącił nieoczekiwanie Cameron, wbijając spojrzenie w tył głowy magi-pielęgniarki. — Marvin zmienił się w Mary? Mary zmieniła się w Marvina? Spontaniczna zmiana płci to szalenie rzadki fenomen. No chyba, że ktoś trafi na tutejsze poltergeisty z magicznej dzielnicy Londynu. — Wychował się w tym mieście, więc wiedział to i owo o ''niespodziankach'', które mogły czyhać na nieostrożnych odwiedzających. — Ministerstwo przejęło różdżkę, Mary Poppins, czy kogo?
Zmarszczył czoło. Im dłużej kobieta do niego mówiła tym większe odnosił wrażenie, że mało co rozumiał z tego wywodu. Z drugiej strony im dłużej odbywał staż w Szpitalu św. Munga tym częściej przekonywał się, że czasem lepiej było zadawać jak najmniej pytań i po prostu słuchać pracowników starszych stażem. Tak było z Florence; z nią lepiej było w ogóle nie dyskutować, a po prostu kiwać głową i modlić się o to, aby nie popełnić żadnego błędu w zasięgu jej sokolego wzroku. Wszystko się wyjaśni na sali, pomyślał Cameron, próbując dodać tym sobie otuchy.
Wejście do sali zabiegowej w najmniejszym stopniu nie rozwiało jego wątpliwości. Niestety.
— A więc teraz jest kobietą — mruknął pod nosem, zmniejszając dystans dzielący go z Ambroisem. — Ekhm, dzień dobry, h-hej. — Uniósł dłoń w geście powitania, rozglądając się uważnie po całym pomieszczeniu. — Potrzebowaliście pomocy. Podobno. To... O co w tym wszystkim właściwie chodzi? Chyba nie do końca załapałem... Jak to wszystko doszło do skutku.
Uniósł kąciki ust w bezradnym uśmiechu. Wygląd Mary nieco go zdziwił, chociaż... nie takie już osoby widział. Jeśli dobrze kojarzył to na wiosennym balu Longbottomów też była taka jedna całkiem wysoka kobieta. Zmrużył oczy, próbując sobie przypomnieć, czy była to ta sama czarownica, która walczyła z Rudą o sukienkę z licytacji. Może? A może po prostu były tam dwie gigantki? Tyle czasu już minęło od tamtego balu, zorientował się niespodziewanie. Równie dobrze mógł być teraz innym człowiekiem.
— P-pobraliście już jakieś próbki do badań? K-krwi? Śliny? — dopytał, stając za plecami Greengrassa. — Podobno nie wiadomo, co wzięła. M-moglibyśmy spróbować jakichś maści lub specyfików, które reagują z najpopularniejszymi składnikami wywołującymi takie... efekty. Czy... w-wpadłeś już na jakiś inny pomysł?