Co racja to racja. Taka nocna bieganina i pogoń za śmiercią potrafiły wystawić na próbę własne zdrowie. Jednak nikt nie mówił, że podsycanie ognia pod ten cały chaos który trawił wszystko dookoła to był jakiś suplement diety. Nie pamiętał, kiedy ostatnio zdecydował się na tak intensywny wysiłek zamieniając każdą możliwą godzinę w coś co chociaż odrobinę zbliżało plan Czarnego Pana w kierunku realiów. Czy dało się wybić wszystkie szlamy i zdrajców krwi w jedną noc? Raczej niemożliwe, ale próbować warto. Nawet jeśli była już to ostatnia prosta spalonej nocy, wciąż można było coś jeszcze ugrać na ich korzyść. Już za parę chwil ściągnie wszystkich do umówionego miejsca, gdzie wszyscy będą mogli się pochwalić co takiego napsocili, aż do teraz.
Ciągnął spojrzeniem za pozostałą dwójką, którzy ewidentnie coś wypatrzyli nieopodal. Rozdzielanie się na tym etapie nie było już zbyt optymalne, więc nie odpuszczał kroku. Usłyszał coś o jakimś facecie, więc zainteresowany zaglądał Trixi przez ramię. Znów to wahadełko, znów mieszanie w umysłach. Ostatnim razem wyciągnęło go z tarapatów przed brygadzistami, którzy niezbyt byli przekonani co do jego bajeczek z mchu i paproci. Tym razem dostrzegł, że kolega Binns nie reaguje na hipnozę tak jak powinien. Jego wzrok nie nabrał tępawego wyglądu, tęczówki nie podążały posłusznie na boki w rytmie poruszającego się obiektu. Dlatego impuls kazał mu zareagować i nie pozwolić mu na dalsze opieranie się urokom Bellatrix. Wymierzył w niego różdżkę z zamiarem przekręcenia mu karku za pomocą translokacji. Martwy nie będzie już taki skory do opowiadania tego co widział.
skręcić kark Binnsowi translokacją
Akcja nieudana