28.06.2025, 00:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2025, 14:44 przez Lana Dolohov.)
Według etymologii, "runa" wywodzi się z pragermańskiego słowa oznaczającego sekret albo tajemnicę. Zdaniem Lany miało to dużo sensu, ponieważ sama traktowała alfabet runiczny jako swego rodzaju zagadkę do rozwiązania. Koleżanki dziwiły się, dlaczego na drugim roku wybrała tak nudne przedmioty jak starożytne runy i numerologia, ale dla analitycznego umysłu Dolohovówny stanowiły one świetną rozrywkę. I to do tego stopnia, że zamiast imprezować w pokoju wspólnym, wolała robić zadania w bibliotece, tłumacząc się ogromem pracy domowej.
Dlatego właśnie spędzała ten grudniowy wieczór ślęcząc nad tłumaczeniem inskrypcji. Jakoś instynktownie zajęła miejsce w pobliżu wejścia do Działu Ksiąg Zakazanych, choć nie miała pozwolenia na przeglądanie znajdujących się tam pozycji. Nigdy też nie weszłaby tam nieuprawniona. A jednak... Trochę ją to kusiło. W końcu skoro starsi uczniowie mogli dostać papier dający dostęp do tego działu, to raczej nie przechowywano tam niczego, co w nieodpowiednich rękach mogłoby stanowić zagrożenie. Za to z pewnością znajdujące się tam książki zawierały wiele ciekawych informacji. Lany nigdy nie ciągnęło do łamania zasad ale zdobywanie nowej wiedzy czasami wydawało się warte poświęceń. Być może właśnie fakt, że była w stanie przekroczyć własne granice dążąc do celu, był czynnikiem, przez który ostatecznie została przydzielona do domu węża a nie kruka.
Pochłonięta zadaniem, nawet nie zauważyła zbliżającego się Rowle'a. Zwróciła na niego uwagę dopiero po tym, jak zwitki pergaminu stoczyły się na jej biurko. Uniosła głowę i gdy jej spojrzenie napotkało wzrok Krukona, wzdrygnęła się. Dolohovównie nie przychodziły łatwo interakcje z obcymi, a Rowle był przecież starszym chłopakiem z innego domu. Nie wspominając o... nietypowych elementach wyglądu. Choć szczerze mówiąc, bardziej ją one fascynowały niż odrzucały. Zastanawiała się, jak różnił się świat widziany przez pionowe źrenice? Interesowały ją również inne kwestie związane ze Smoczą Łuską, ale musiała powstrzymać swoją ciekawość. Zadawanie pytań w stylu "a jak to jest być smokiem" było przecież bardzo niegrzeczne.
Ostatecznie, jej jedyną reakcją na przeprosiny było nieśmiałe skinięcie głową. Zamierzała wrócić do rozwiązywania zadań, lecz nagle coś (albo raczej ktoś) sprawiło, że kartka, na której pisała, zsunęła się z biurka. Dziewczyna nie miała nawet czasu się nad tym zastanowić, gdyż zaraz potem krzesło, na którym siedziała, poleciało do tyłu. Ślizgonka wylądowała więc na podłodze, wydając z siebie dość wstydliwy pisk.
Dlatego właśnie spędzała ten grudniowy wieczór ślęcząc nad tłumaczeniem inskrypcji. Jakoś instynktownie zajęła miejsce w pobliżu wejścia do Działu Ksiąg Zakazanych, choć nie miała pozwolenia na przeglądanie znajdujących się tam pozycji. Nigdy też nie weszłaby tam nieuprawniona. A jednak... Trochę ją to kusiło. W końcu skoro starsi uczniowie mogli dostać papier dający dostęp do tego działu, to raczej nie przechowywano tam niczego, co w nieodpowiednich rękach mogłoby stanowić zagrożenie. Za to z pewnością znajdujące się tam książki zawierały wiele ciekawych informacji. Lany nigdy nie ciągnęło do łamania zasad ale zdobywanie nowej wiedzy czasami wydawało się warte poświęceń. Być może właśnie fakt, że była w stanie przekroczyć własne granice dążąc do celu, był czynnikiem, przez który ostatecznie została przydzielona do domu węża a nie kruka.
Pochłonięta zadaniem, nawet nie zauważyła zbliżającego się Rowle'a. Zwróciła na niego uwagę dopiero po tym, jak zwitki pergaminu stoczyły się na jej biurko. Uniosła głowę i gdy jej spojrzenie napotkało wzrok Krukona, wzdrygnęła się. Dolohovównie nie przychodziły łatwo interakcje z obcymi, a Rowle był przecież starszym chłopakiem z innego domu. Nie wspominając o... nietypowych elementach wyglądu. Choć szczerze mówiąc, bardziej ją one fascynowały niż odrzucały. Zastanawiała się, jak różnił się świat widziany przez pionowe źrenice? Interesowały ją również inne kwestie związane ze Smoczą Łuską, ale musiała powstrzymać swoją ciekawość. Zadawanie pytań w stylu "a jak to jest być smokiem" było przecież bardzo niegrzeczne.
Ostatecznie, jej jedyną reakcją na przeprosiny było nieśmiałe skinięcie głową. Zamierzała wrócić do rozwiązywania zadań, lecz nagle coś (albo raczej ktoś) sprawiło, że kartka, na której pisała, zsunęła się z biurka. Dziewczyna nie miała nawet czasu się nad tym zastanowić, gdyż zaraz potem krzesło, na którym siedziała, poleciało do tyłu. Ślizgonka wylądowała więc na podłodze, wydając z siebie dość wstydliwy pisk.