11.02.2023, 23:31 ✶
- Głowa? - Spojrzał na nią tak, jakby to ona teraz żartowała lub kpiła z niego. Dopiero kolejne słowa i jej spojrzenie skierowane gdzie indziej, spowodowały, że popatrzył w tamtym kierunku. Faktycznie dwie osoby leżały i raczej nie było tu miejsca co prawda na uderzenie maczugą, ale to było jedynie wyolbrzymienie sytuacyjne. Po pierwsze, jak to się stało? Nie przypominał sobie momentu, który spowodował uderzenie. Czyżby został wzięty z zaskoczenia? Zmrużył oczy, próbując sobie to wszystko wyjaśnić i do pewnego momentu chyba rozumiał. Oberwał w łepetynę. To było pewne. Co jednak się stało? Ta czarownica mówi, że jakiś przeklęty na jaja Merlina uderzyła w jego. Jak? Dopiero potem to wyjaśniła. Tamten na niego upadł! Żeby to zrobić, musiałby wyżej. To takie durne. Lewitował w powietrzu, czy co? Ostatnie to, co pamiętał, to jak przekroczył drzwi, potem jakoś wszystko się rozmywało.
- Ach, przepraszam chyba za to? - Powiedział niepewnie, bo nie końca rozumiał, czy zrobił to specjalnie, a może nie. Na pewno jakiś kłopot sprawił tej kobiecie. W innej sytuacji pewnie nawet spróbowałby zdobyć się na jakiś zaczepny tekst, może naznaczony drobnymi cechami flirtu. Teraz zdecydowanie jakoś nie miał zdolności do tego typu myślenia.
Kiedy tak pytała, co mu dolega, zdawał sobie sprawę z tego, co faktycznie czuł. Kręciło mu się w głowie, jak się poruszał. Trzymając się w jednej pozycji, jakoś tak tego nie zauważał. Może po prostu lepiej to znosił. Nudności nie miał, nic mu nie chciało wyskoczyć z żołądka. Szum w uszach, niby wszystko słyszał normalnie, ale coś tak jakby nieco mniej wyraźnie? Światłowstrętu nie miał. Nie raziło go po oczach.
- Trochę mi się kręci, zwłaszcza jak się ruszam. I chyba słyszę jakiś delikatny gwizd. - Powiedział do niej, zdając sobie sprawę, że jeszcze pyta go o imię. Zamrugał parę razy, niewiele myśląc logicznie w swoich kategoriach. Niech ten ból w końcu ustąpi, to będzie lepiej.
- Tak, Wilhelm jestem. - Powiedział w odpowiedzi na odpowiedzi, nie będąc świadomy, że niekoniecznie o to właściwie pytała. Dla tego teraz to wszystko brzmiało tak samo i nie widział różnicy w wydźwięku pytania, czy pamięta własne imię, a jak się nazywa, kiedy się należy przedstawić.
- Dzięki, że się interesujesz. - Skierował te słowa w jej kierunku, próbując się delikatnie uśmiechnąć, acz ledwo uniósł kąciku ust. Zdecydowanie brakowało mu zdolności do skupienia się w tej chwili. Tylko ile minęło od uderzenia? Chwila pewnie.
- Jesteś magomedyczką lub uzdrowicielką? - Spytał, bo dziewczyna przynajmniej teraz robiła takie wrażenie. Pytała o jego stan zdrowia, wymieniała rzeczy, które czuje. Jakby się o tym uczyła. To by mu pasowało do tych zawodów, bo jednak nie podejrzewał, że ktoś inny może to znać przez to, że sam znajdował się nie raz w takiej sytuacji.
- Ach, przepraszam chyba za to? - Powiedział niepewnie, bo nie końca rozumiał, czy zrobił to specjalnie, a może nie. Na pewno jakiś kłopot sprawił tej kobiecie. W innej sytuacji pewnie nawet spróbowałby zdobyć się na jakiś zaczepny tekst, może naznaczony drobnymi cechami flirtu. Teraz zdecydowanie jakoś nie miał zdolności do tego typu myślenia.
Kiedy tak pytała, co mu dolega, zdawał sobie sprawę z tego, co faktycznie czuł. Kręciło mu się w głowie, jak się poruszał. Trzymając się w jednej pozycji, jakoś tak tego nie zauważał. Może po prostu lepiej to znosił. Nudności nie miał, nic mu nie chciało wyskoczyć z żołądka. Szum w uszach, niby wszystko słyszał normalnie, ale coś tak jakby nieco mniej wyraźnie? Światłowstrętu nie miał. Nie raziło go po oczach.
- Trochę mi się kręci, zwłaszcza jak się ruszam. I chyba słyszę jakiś delikatny gwizd. - Powiedział do niej, zdając sobie sprawę, że jeszcze pyta go o imię. Zamrugał parę razy, niewiele myśląc logicznie w swoich kategoriach. Niech ten ból w końcu ustąpi, to będzie lepiej.
- Tak, Wilhelm jestem. - Powiedział w odpowiedzi na odpowiedzi, nie będąc świadomy, że niekoniecznie o to właściwie pytała. Dla tego teraz to wszystko brzmiało tak samo i nie widział różnicy w wydźwięku pytania, czy pamięta własne imię, a jak się nazywa, kiedy się należy przedstawić.
- Dzięki, że się interesujesz. - Skierował te słowa w jej kierunku, próbując się delikatnie uśmiechnąć, acz ledwo uniósł kąciku ust. Zdecydowanie brakowało mu zdolności do skupienia się w tej chwili. Tylko ile minęło od uderzenia? Chwila pewnie.
- Jesteś magomedyczką lub uzdrowicielką? - Spytał, bo dziewczyna przynajmniej teraz robiła takie wrażenie. Pytała o jego stan zdrowia, wymieniała rzeczy, które czuje. Jakby się o tym uczyła. To by mu pasowało do tych zawodów, bo jednak nie podejrzewał, że ktoś inny może to znać przez to, że sam znajdował się nie raz w takiej sytuacji.