30.06.2025, 13:47 ✶
Pierwszy prank i już widać, że forma gigant.
— Dumna z siebie, mam nadzieję — zaświszczał do Aseny skwaśniały i spuchnięty Woody, gdy grzecznie czekali pod Wiwernem, aż Lewis rozbroi zamek. — Weźże no tylko tej krwi, dziewczyno, nie pogub, bo równie dobrze możemy się podpisać — syknął, wskazując na jej rozwalony nos, po czym przegrzebał kieszenie płaszcza w poszukiwaniu jakiejś chusteczki, coby się nią poszkodowana własną nieudolnością doprowadziła do porządku.
Oczywiście, że jej na tę maskaradę przed wyjściem pozwolił. Czemu by nie? Tyle razy mu Brenna zmieniała twarz i wszystko było w najlepszym porządku, taka to zdolna dziewczyna. Bez zastanowienia więc wystawił i Asenie nochal, no bo co — Asena niby gorsza od Brenny? Okazało się, że nawet jeśli i Greyback była równie zdolna, to brakowało jej potterowskiej krwi bratanicy. Nie czyniło to Seny gorszą, niedobrze tak mówić, lecz… następnym razem Tarp zdecydowanie dwa razy się zastanowi, zanim pozwoli jej machnąć różdżką przed swoją twarzą. Jednocześnie odczuwał złośliwą satysfakcję, że i sobie zrobiła krzywdę. Oraz ulgę, że kluczowy członek zespołu był tą operacją nienaruszony.
Pozostawało zatem mieć nadzieję, że Lewisowi pójdzie lepiej. To, że na razie nikt ich nie przydybał, nie znaczyło, że miało tak pozostać do końca, toteż podczas gdy młody pracował, Woody cały czas kontrolnie zerkał za plecy. Wiódł też spojrzeniem dyskretnie po oknach, aby upewnić się, że w żadnym nie porusza się zdradliwie za firaną jakaś wścibska baba. Potrzebował tak czy inaczej zrobić coś z oczami, bo bał się patrzeć McKinnonowi zbyt intensywnie na ręce, aby go nie zestresować. Trzymał się nadziei, że wyczerpali już limit nieszczęść, ale lepiej dmuchać na zimne.
— Dumna z siebie, mam nadzieję — zaświszczał do Aseny skwaśniały i spuchnięty Woody, gdy grzecznie czekali pod Wiwernem, aż Lewis rozbroi zamek. — Weźże no tylko tej krwi, dziewczyno, nie pogub, bo równie dobrze możemy się podpisać — syknął, wskazując na jej rozwalony nos, po czym przegrzebał kieszenie płaszcza w poszukiwaniu jakiejś chusteczki, coby się nią poszkodowana własną nieudolnością doprowadziła do porządku.
Oczywiście, że jej na tę maskaradę przed wyjściem pozwolił. Czemu by nie? Tyle razy mu Brenna zmieniała twarz i wszystko było w najlepszym porządku, taka to zdolna dziewczyna. Bez zastanowienia więc wystawił i Asenie nochal, no bo co — Asena niby gorsza od Brenny? Okazało się, że nawet jeśli i Greyback była równie zdolna, to brakowało jej potterowskiej krwi bratanicy. Nie czyniło to Seny gorszą, niedobrze tak mówić, lecz… następnym razem Tarp zdecydowanie dwa razy się zastanowi, zanim pozwoli jej machnąć różdżką przed swoją twarzą. Jednocześnie odczuwał złośliwą satysfakcję, że i sobie zrobiła krzywdę. Oraz ulgę, że kluczowy członek zespołu był tą operacją nienaruszony.
Pozostawało zatem mieć nadzieję, że Lewisowi pójdzie lepiej. To, że na razie nikt ich nie przydybał, nie znaczyło, że miało tak pozostać do końca, toteż podczas gdy młody pracował, Woody cały czas kontrolnie zerkał za plecy. Wiódł też spojrzeniem dyskretnie po oknach, aby upewnić się, że w żadnym nie porusza się zdradliwie za firaną jakaś wścibska baba. Potrzebował tak czy inaczej zrobić coś z oczami, bo bał się patrzeć McKinnonowi zbyt intensywnie na ręce, aby go nie zestresować. Trzymał się nadziei, że wyczerpali już limit nieszczęść, ale lepiej dmuchać na zimne.
piw0 to moje paliwo