Strop i ściana budynku nad którą medyk ratował komuś życie okazała się o wiele bardziej sztywna w pionie, niż sobie to zakładał w myślach. Nie chciała ani drgnąć. Kolejny niewypał, który wolałby zatrzymać tylko dla siebie, no ale cóż. Było jak było. Jego starania niestety jednak nie działy się w próżni i ktoś musiał go zaobserwować. Najpierw poczuł uderzenie kamienia w ramię. Kiedy odwrócił się zauważył śmiejącą się mordę i palec wskazujący centralnie na niego. Jakiś brawurowy młodzik, może nawet wiekiem zbliżony do Louvaina, naśmiewał się z jego nieudolności w rzucanych zaklęciach. I to prosto w jego maskę. Nawet nie zamierzał uciekać, kiedy skrzyżowali spojrzenia, a jedynie złapał się w boki jak cwaniak i prowokował go do dalszych posunięć. Wszystkie jego pieski są takie mierne, czy tylko ty się trafiłeś taki kiepski?
Louvain nawet i bez śmierciożerczej maski był bardzo skłonny na odpowiadanie na wszelakie zaczepki. Konfliktowość co jego cecha popisowa, kiedy mógł sobie pozwolić na bycie młodym szczeniakiem z uśmiechem cwaniaczka. Bez zawahania wymierzył różdżką w kierunku roustującego go gówniarza z zamiarem dostarczenia mu najgorszych tortur jakie tylko dane było mu w życiu doświadczyć. Ciekawe jak będzie brzmiał jego śmiech kiedy Crucio będzie rozdzierało go wewnętrznie, aż do agonii. Nie potrzebował zbyt wiele więcej bodźców do tego, by jego spaczenie wzburzyło się w nim na tyle, aby móc wyprowadzić czarnomagiczne, nekromantyczne zaklęcie. Właściwie jeśli chodziło o Lestranga była to nieco nowość w jego arsenale, więc jego głód na dostarczanie cierpień był kompletnie niezaspokojony. Podłe i niecne zamiary były podstawą do czarnej magii, a Emberfall stwarzało do tego wręcz idealne warunki. Machnął więc różdżką w kierunku zuchwałego młodego mężczyzny z zamiarem złamania go przez zaklęcie torturujące.
nekromancja, cruciatus
Sukces!