02.07.2025, 12:30 ✶
Rozmowa przybrała nieco poważniejszy, życiowy obrót i może to był dobry moment, żeby zapytać. Hannibal nie miał w tej chwili nikogo na stałe i jego romanse generalnie miewały raczej przelotny charakter, ale po pierwsze, temat ślubu jakoś często się ostatnio przewijał w rodzinnych rozmowach, a po drugie, nie mógł nie być ciekawy. Jak to jest, kochać kogoś tak bardzo, że jest się gotowym obiecać mu całe życie? Odwrócić się od wszystkich przyszłych szans na miłość? Dlaczego wszyscy tak bardzo chcą widzieć młodych na ślubnym kobiercu? Dlaczego żadne z kuzynostwa Selwynów jakoś nie było w stałym związku? Robert rozwiódł się w paskudnej atmosferze, Jonathan z radością pomógł swojej narzeczonej uciec sprzed ołtarza, a Mona… Mona była singielką, chociaż Hannibal podejrzewał, że w jej przeszłości musiała czaić się jakaś historia miłosna.
Jonathan wydawał się być w nastroju do udzielania porad i Hannibalowi wydawało się, że z całej rodziny to on najprędzej by go zrozumiał.
- A właściwie, skoro wszyscy tak bardzo reklamują zamąż-... ożenek - poprawił się szybko - to dlaczego Tobie jakoś niespieszno? To znaczy, mnie też, ale… zawsze myślałem, że z wiekiem się do tego dojrzewa, nie wiem, jakoś się… wie, jak to zrobić, kogo wybrać i w ogóle?
W miarę bezpieczne pytanie na początek. Jeżeli nie liczyć tego iście Freudowskiego przejęzyczenia. Plotki o niedyskryminującym stosunku Hannibala do kochanków płci obojga nie były niczym nowym, ale pozostawały, no właśnie, plotkami. Z nikim z rodziny nie rozmawiał nigdy otwarcie o tym, że przystojni chłopcy kręcą go na równi z pięknymi dziewczętami. Że owszem, przetestował to w praktyce, mężczyzna w łóżku był dla niego równie satysfakcjonującą opcją, jak kobieta. Że parę lat temu, jako nastolatek oczywiście użył magicznej toaletki do transmutowania się w dziewczynę i to doświadczenie było tak przedziwne, że aż obawiał się je powtórzyć, ale zarazem tak zachwycające, że myślał o nim bardzo często.
Nigdy nie przeszło mu przez głowę, żeby to z nim miało być coś nie w porządku z wymienionych powodów, jeżeli już, to uważał, że nie w porządku jest coś ze światem, skoro tak powszechne, poszerzające horyzonty i nieszkodliwe doświadczenia są uważane za problem. Albo może z angielskim społeczeństwem, bo paryską bohemę wspominał jako bardziej - choć wciąż nie całkiem - tolerancyjną.
- Mówisz o zbyt dużym wyborze, ale czy nie o to chodzi, żeby poznać jak najwięcej osób i wybrać tę jedyną? Co jeżeli za rogiem czeka ktoś jeszcze odpowiedniejszy?
Jonathan wydawał się być w nastroju do udzielania porad i Hannibalowi wydawało się, że z całej rodziny to on najprędzej by go zrozumiał.
- A właściwie, skoro wszyscy tak bardzo reklamują zamąż-... ożenek - poprawił się szybko - to dlaczego Tobie jakoś niespieszno? To znaczy, mnie też, ale… zawsze myślałem, że z wiekiem się do tego dojrzewa, nie wiem, jakoś się… wie, jak to zrobić, kogo wybrać i w ogóle?
W miarę bezpieczne pytanie na początek. Jeżeli nie liczyć tego iście Freudowskiego przejęzyczenia. Plotki o niedyskryminującym stosunku Hannibala do kochanków płci obojga nie były niczym nowym, ale pozostawały, no właśnie, plotkami. Z nikim z rodziny nie rozmawiał nigdy otwarcie o tym, że przystojni chłopcy kręcą go na równi z pięknymi dziewczętami. Że owszem, przetestował to w praktyce, mężczyzna w łóżku był dla niego równie satysfakcjonującą opcją, jak kobieta. Że parę lat temu, jako nastolatek oczywiście użył magicznej toaletki do transmutowania się w dziewczynę i to doświadczenie było tak przedziwne, że aż obawiał się je powtórzyć, ale zarazem tak zachwycające, że myślał o nim bardzo często.
Nigdy nie przeszło mu przez głowę, żeby to z nim miało być coś nie w porządku z wymienionych powodów, jeżeli już, to uważał, że nie w porządku jest coś ze światem, skoro tak powszechne, poszerzające horyzonty i nieszkodliwe doświadczenia są uważane za problem. Albo może z angielskim społeczeństwem, bo paryską bohemę wspominał jako bardziej - choć wciąż nie całkiem - tolerancyjną.
- Mówisz o zbyt dużym wyborze, ale czy nie o to chodzi, żeby poznać jak najwięcej osób i wybrać tę jedyną? Co jeżeli za rogiem czeka ktoś jeszcze odpowiedniejszy?