12.02.2023, 14:04 ✶
Zamrugał kilka razy, kiedy powiedziała, że żartowała. Nawet w tym stanie był na tyle przytomny, by zauważyć, że nic nie wskazywało na coś takiego. Kamienna wręcz twarz, brak uśmiechu w oczach i tonie głosu, że postawiłby kilka galeonów na to, że to była na serio. Nawet nie wiedział, co miałby odpowiedzieć w tej sytuacji. Cokolwiek powie i tak zabrzmi idiotycznie. Przynajmniej takie odnosił wrażenie. Dlatego po prostu pokiwał głową, bo nie zamierzał przypadkiem obrazić jego wybawczyni? W końcu mu pomagała, więc chyba zasługiwała na taki tytuł. Powiedziała mu kolejny nieznany termin. To mieli jakieś rodzaje pamięci? On sądził, że mieli tylko jedną. Właśnie mimowolnie sprawiła, że poczuł się głupi. To była sztuka, by w byłym krukonie obudzić coś takiego, aż mimowolnie się uśmiechnął, bo uczył się dzięki temu nowej rzeczy, nawet jeśli nie była dla niego przydatna.
- Gratuluje. Właśnie sprawiłaś, że poczułem się głupszy. - Parsknął lekko śmiechem i trochę tego pożałował, bo głowa odezwała się teraz, choć ból był mniejszy, niż na początku. Nie miał problemu z przyznaniem się do niewiedzy, a wszystko, co związane z leczeniem było dla niego po prostu obce. Nigdy tym się nie interesował.
- Chyba nie przywitałem się poprawnie, ale patrząc, że poznaliśmy się, kiedy chciałem ukraść ci stolik, to chyba można mi wybaczyć brak zwykłego cześć. - Uśmiechnął się w odpowiedzi na to, jak się nazywa i nie skojarzył jej z grą na miotłach. Dla niego było to po prostu zwyczajna czarownica, która tu siedziała. Nie wyglądało także, by rudzielcy zauważyli zniknięcie krzesła. Nadal byli zajęci swoimi towarzyszami, więc jeden mebel mniej nie robił im większej różnicy.
- Dzięki. - Powiedział, kiedy zdobyła dla niego krzesło i usiadł na nim. To, co mówiła, choć nie do końca dla niego zrozumiałe, miało jeden sens. Odpocznij, a będzie dobrze. Próbuj to rozchodzić, a nie odpowiadam za ciebie. - Skorzystam z tej rady. Nie widzi mi się spotkanie bliskiego stopnia z podłogą i brak jakiekolwiek kontroli nad ciałem. - Stwierdził z rozbrajającą szczerością. Zwłaszcza że pewnie wtedy wylądowałby w Mungu i nie mógł liczyć na to, że portfel mu magicznie nie zniknie.
- Nie. Szukałem kilku rzeczy dla siebie, ale nic nie znalazłem. A jak już coś było przydatnego, ceny gorsze, niż u goblinów. Więc trochę się zirytowałem, że wypad poszedł na marne i postanowiłem się czegoś napić. A ten lokal był najbliżej. - Wzruszył ramionami. Tak też czasem się działo, że nie zawsze można było otrzymać to, co się chce.
- A jak jest z tobą? Jeśli czekasz na kogoś, to mogę po prostu się oddalić, by nie przeszkadzać w spotkaniu. - No tak trochę głupio by dla niego wyszło, jakby przeszkodził jej w czymś takim. Jeszcze gorzej, gdyby dziewczyna poszła na randkę, czekała na swego partnera i on miałby to zepsuć. Wtedy to już katastrofalnie by się czuł. Wolałby już wtedy faktycznie się oddalić, by mogła spędzić lepiej ten czas, niż z nim.
- To chyba masz u nich jakiś specjalny pakiet, skoro tak często Cię widują. I pewnie tylko odliczają dni, kiedy znów Cię zobaczą? - Również zażartował z jej sytuacji, nadal nie rozumiejąc dość prostej aluzji do tego, czym się oczywiście zajmuje. Powód był oczywiście ten sam, co wcześniej. To oczywiście pozwalało kobiecie pozostać anonimowa.
- Gratuluje. Właśnie sprawiłaś, że poczułem się głupszy. - Parsknął lekko śmiechem i trochę tego pożałował, bo głowa odezwała się teraz, choć ból był mniejszy, niż na początku. Nie miał problemu z przyznaniem się do niewiedzy, a wszystko, co związane z leczeniem było dla niego po prostu obce. Nigdy tym się nie interesował.
- Chyba nie przywitałem się poprawnie, ale patrząc, że poznaliśmy się, kiedy chciałem ukraść ci stolik, to chyba można mi wybaczyć brak zwykłego cześć. - Uśmiechnął się w odpowiedzi na to, jak się nazywa i nie skojarzył jej z grą na miotłach. Dla niego było to po prostu zwyczajna czarownica, która tu siedziała. Nie wyglądało także, by rudzielcy zauważyli zniknięcie krzesła. Nadal byli zajęci swoimi towarzyszami, więc jeden mebel mniej nie robił im większej różnicy.
- Dzięki. - Powiedział, kiedy zdobyła dla niego krzesło i usiadł na nim. To, co mówiła, choć nie do końca dla niego zrozumiałe, miało jeden sens. Odpocznij, a będzie dobrze. Próbuj to rozchodzić, a nie odpowiadam za ciebie. - Skorzystam z tej rady. Nie widzi mi się spotkanie bliskiego stopnia z podłogą i brak jakiekolwiek kontroli nad ciałem. - Stwierdził z rozbrajającą szczerością. Zwłaszcza że pewnie wtedy wylądowałby w Mungu i nie mógł liczyć na to, że portfel mu magicznie nie zniknie.
- Nie. Szukałem kilku rzeczy dla siebie, ale nic nie znalazłem. A jak już coś było przydatnego, ceny gorsze, niż u goblinów. Więc trochę się zirytowałem, że wypad poszedł na marne i postanowiłem się czegoś napić. A ten lokal był najbliżej. - Wzruszył ramionami. Tak też czasem się działo, że nie zawsze można było otrzymać to, co się chce.
- A jak jest z tobą? Jeśli czekasz na kogoś, to mogę po prostu się oddalić, by nie przeszkadzać w spotkaniu. - No tak trochę głupio by dla niego wyszło, jakby przeszkodził jej w czymś takim. Jeszcze gorzej, gdyby dziewczyna poszła na randkę, czekała na swego partnera i on miałby to zepsuć. Wtedy to już katastrofalnie by się czuł. Wolałby już wtedy faktycznie się oddalić, by mogła spędzić lepiej ten czas, niż z nim.
- To chyba masz u nich jakiś specjalny pakiet, skoro tak często Cię widują. I pewnie tylko odliczają dni, kiedy znów Cię zobaczą? - Również zażartował z jej sytuacji, nadal nie rozumiejąc dość prostej aluzji do tego, czym się oczywiście zajmuje. Powód był oczywiście ten sam, co wcześniej. To oczywiście pozwalało kobiecie pozostać anonimowa.