03.07.2025, 14:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2025, 14:06 przez Basilius Prewett.)
Basilius nie skomentował dwóch rzeczy. Swojego słaniania się na nogach i tego, że wcale nie widział wczoraj Florence w szpitalu. Ale przecież to nic nie znaczyło. Kuzynka mogła pojawić się w Mungu, gdy on już z niego wyszedł, aby pomagać ludziom na ulicy. Tak. Na pewno tak było. A teraz pewnie po prostu odesłali ją do domu, aby chwilę odpoczęła, a przecież z ich dwójki to Flo była nieco bardziej rozsądna w tym zakresie.
Natomiast jak na dobrego kuzyna przystało, Basilius nie tyle co przyniósł Atreusowi Czarownicę, co pożyczył od kogoś książeczkę zatytuowaną Wielka Księga PsychoQuizów z dopiskiem na dole Umil sobie czas i poznaj samą siebię.
– Możesz sprawdzić jakim byłbyś drzewem – powiedział, zanim jeszcze przeszedł do inspekcji nogi Bulstrode.
I chyba naprawdę zaczęła boleć go mocniej głowa.
– Nie. Nie urośnie. Przecież nic ci nowego nie wyrasta z biodra – mruknął, próbujac powstrzymać lawinę wyrzutów sumienia i innych myśli. – Ale masz zgrubienie. Narośl kostną i... – Wziął głęboki oddech. – Obawiam się, że trzeba będzie ją wyciąć. Muszę to jeszcze oczywiście z kimś skonsultować. Poczekaj chwilę. I... Ten eliksir. Muszę... coś zobaczyć.
Z tymi słowami Basilius szybko wstał, chwycił butelkę po eliksirze i naprawde żwawo jak na siebie wyszedł z pomieszczenia. Tym razem jednak nie minęło aż tyle czasu do jego powrotu.
Jedyne co było dziwne, to to że na korytarzu dało się słyszeć krzyki Prewetta, bardzo wkurzone krzyki Prewetta na innych ludzi, a kiedy magiuzdrowiciel ponownie wszedł do pokoju kuzyna, trzaskając drzwiami, był wyraźnie wściekły.
Poszedł sprawdzić czemu eliksir źle zadziałał. No cóż... Nie była to jego wina. Ale stażystów już tak. Któryś z nich nie dopilnował porządku i w pracowni Basilius znalazł chochlika kornwalijskiego. Który zrobił bałagan w pracowni! I podmienił składniki! I teraz Prewett jeszcze bedzie musiał to wszystko posprzątać, bo w życiu nie pozwoli aby ktoś inny zrobił to nieumiejętnie.
– Więc jak mówiłem, narośl trzeba będzie wyciąć. Myślę, że rekonwalescencja wydłuży się o dzień– powiedział, próbując zachować opanowany ton głosu, ale nieszczególnie mu to wychodziło.
Natomiast jak na dobrego kuzyna przystało, Basilius nie tyle co przyniósł Atreusowi Czarownicę, co pożyczył od kogoś książeczkę zatytuowaną Wielka Księga PsychoQuizów z dopiskiem na dole Umil sobie czas i poznaj samą siebię.
– Możesz sprawdzić jakim byłbyś drzewem – powiedział, zanim jeszcze przeszedł do inspekcji nogi Bulstrode.
I chyba naprawdę zaczęła boleć go mocniej głowa.
– Nie. Nie urośnie. Przecież nic ci nowego nie wyrasta z biodra – mruknął, próbujac powstrzymać lawinę wyrzutów sumienia i innych myśli. – Ale masz zgrubienie. Narośl kostną i... – Wziął głęboki oddech. – Obawiam się, że trzeba będzie ją wyciąć. Muszę to jeszcze oczywiście z kimś skonsultować. Poczekaj chwilę. I... Ten eliksir. Muszę... coś zobaczyć.
Z tymi słowami Basilius szybko wstał, chwycił butelkę po eliksirze i naprawde żwawo jak na siebie wyszedł z pomieszczenia. Tym razem jednak nie minęło aż tyle czasu do jego powrotu.
Jedyne co było dziwne, to to że na korytarzu dało się słyszeć krzyki Prewetta, bardzo wkurzone krzyki Prewetta na innych ludzi, a kiedy magiuzdrowiciel ponownie wszedł do pokoju kuzyna, trzaskając drzwiami, był wyraźnie wściekły.
Poszedł sprawdzić czemu eliksir źle zadziałał. No cóż... Nie była to jego wina. Ale stażystów już tak. Któryś z nich nie dopilnował porządku i w pracowni Basilius znalazł chochlika kornwalijskiego. Który zrobił bałagan w pracowni! I podmienił składniki! I teraz Prewett jeszcze bedzie musiał to wszystko posprzątać, bo w życiu nie pozwoli aby ktoś inny zrobił to nieumiejętnie.
– Więc jak mówiłem, narośl trzeba będzie wyciąć. Myślę, że rekonwalescencja wydłuży się o dzień– powiedział, próbując zachować opanowany ton głosu, ale nieszczególnie mu to wychodziło.