05.07.2025, 16:12 ✶
Mona wykazała się sprytem, chociaż było to dość ryzykowne - nie było pewności czy czar zadziała, a jeśli już to czy mężczyzna rzeczywiście się potknie. Może złośliwy los na przekór jej próbom jedynie zaśmieje się w twarz? A jednak plan zadziałał, mężczyzna nie zauważył wyczynu rudowłosej, w dodatku nastąpił na sznurowadło. I może gdyby szedł, być może wtedy nic by się nie wydarzyło - ale biegł. Gwałtowne szarpnięcie spowodowało utratę równowagi, a mężczyzna runął z głuchym hukiem na ziemie. Napastnik syknął z bólu i irytacji. Chwilę tkwił w bezruchu, po czym uniósł się na drżących rękach, chcąc wstać.
W tym samym czasie Hati wciąż stał w miejscu.
I można było stwierdzić, że Greyback myślami odpłynął, zastygł jak słup soli, jak na przekór rozsądkowi bo miejsce w którym byli nie należało do takich w których bezpiecznie było odpływać.
Ile w tym było jego własnej woli, a ile choroby, to już była zupełnie inna sprawa. Zbyt dużo myśli, zbyt dużo bodźców zbyt dużo przeżyć, które teraz rzutowały na poczytalności mężczyzny.
Bo on wciąż był, ale nie do końca kontrolował to w którym miejscu przebywa aktualnie - nie, nie miejscu, w którym czasie.
Poczuł coś, uderzenie, głuchy stukot, powoli przesunął wzrok, a jasne tęczówki ujrzały mężczyznę który najwidoczniej próbował go uderzyć - ale wybrał zdecydowanie złe miejsce. I już nie był pewien czy był to nie fart czy może to wszystko na co było stać jego przeciwnika, ale odpowiedź na to pytanie średnio go interesowała.
Greyback zamachnął ręką, chwytając napastnika za szyje, nieznacznie rozsuwając stopy, aby mieć stabilniejszą pozycje.
-I na chuj wam to było - mruknął. Spiął wszystkie mięśnie, zaciskając pięść na krtani mężczyzny. Uniósł go do góry jednym ruchem, obserwując jak mężczyzna charczy, szamocząc się bezsilnie, próbując zaczerpnąć tchu. Greyback zamachnął się z całych sił, ciskając mężczyzną w kierunku drugiego napastnika. Napastnika, który biegł chwilę wcześniej w stronę Mony, a który potknął się i wywalił o własne sznurówki, rozwiązane przez pomysłową czarownicę. W chwili w której próbował pozbierać swoje cielsko z podłogi, Greyback usiłował rzucić w niego jego kolegą.
Rzut na af:
Greyback próbuje cisnąć jednym z napastników w innego napastnika (konkretnie tego, który próbował zaatakować Mone, a który się potknął i teraz chce wstać )
W tym samym czasie Hati wciąż stał w miejscu.
I można było stwierdzić, że Greyback myślami odpłynął, zastygł jak słup soli, jak na przekór rozsądkowi bo miejsce w którym byli nie należało do takich w których bezpiecznie było odpływać.
Ile w tym było jego własnej woli, a ile choroby, to już była zupełnie inna sprawa. Zbyt dużo myśli, zbyt dużo bodźców zbyt dużo przeżyć, które teraz rzutowały na poczytalności mężczyzny.
Bo on wciąż był, ale nie do końca kontrolował to w którym miejscu przebywa aktualnie - nie, nie miejscu, w którym czasie.
Poczuł coś, uderzenie, głuchy stukot, powoli przesunął wzrok, a jasne tęczówki ujrzały mężczyznę który najwidoczniej próbował go uderzyć - ale wybrał zdecydowanie złe miejsce. I już nie był pewien czy był to nie fart czy może to wszystko na co było stać jego przeciwnika, ale odpowiedź na to pytanie średnio go interesowała.
Greyback zamachnął ręką, chwytając napastnika za szyje, nieznacznie rozsuwając stopy, aby mieć stabilniejszą pozycje.
-I na chuj wam to było - mruknął. Spiął wszystkie mięśnie, zaciskając pięść na krtani mężczyzny. Uniósł go do góry jednym ruchem, obserwując jak mężczyzna charczy, szamocząc się bezsilnie, próbując zaczerpnąć tchu. Greyback zamachnął się z całych sił, ciskając mężczyzną w kierunku drugiego napastnika. Napastnika, który biegł chwilę wcześniej w stronę Mony, a który potknął się i wywalił o własne sznurówki, rozwiązane przez pomysłową czarownicę. W chwili w której próbował pozbierać swoje cielsko z podłogi, Greyback usiłował rzucić w niego jego kolegą.
Rzut na af:
Greyback próbuje cisnąć jednym z napastników w innego napastnika (konkretnie tego, który próbował zaatakować Mone, a który się potknął i teraz chce wstać )
Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!
Sukces!