14.07.2025, 13:07 ✶
Gdyby ktoś pokonał zabezpieczenia nałożone na biurko Moody'ego, rozgryzł mechanizm skomplikowanego zamka, broniącego dostępu do jego wnętrza, a wreszcie, gdyby pomyślał o tym, żeby zajrzeć do ukrytej szuflady z podwójnym dnem... Między aktami znalazłby stare, wyblakłe zdjęcie, na którym mali Alastor i Harper szczerzą się do aparatu (paluch Millie przysłania nieco kadr). Już wtedy wiadomym było, że wyrosną na aurorów. Aaron jest nie tylko podwładnym Harper – współpracownikiem, na którym zawsze może polegać – wsparciem, gdy potrzebuje kogoś, kto bezwzględnie stanie za nią murem w biurze. Jest też jej wkurwiającym wujkiem, który narzeka przy niej na wszystko i wszystkich, a w tajemnicy przed rodzicami podarował jej na dwunaste urodziny (chyba dwunaste, i chyba urodziny, bo Aaron za cholerę nie pamięta, ile Harper ma lat, ani kiedy wypadają jej urodziny) jej pierwszy kastet. Ten sam kastet, który kupił kiedyś przezornie dla swojej żony, Madeleine, przykazując jej, żeby zawsze na wszelki wypadek nosiła go w torebce. Nie żeby kiedykolwiek go użyła... Ale przynajmniej Harper kastet się przydał. Podobno oberwała za niego jakiś szlaban w szkole, ale hej, przynajmniej nie oberwała w zęby! Aaron nigdy nie odmówił młodej pomocy, a Harper wie, że można na nim polegać. Oboje są pracoholikami, więc rozmawiają niemal wyłącznie o pracy, ale nie przeszkadza im ten stan rzeczy, bo gdy nie rozmawiają o pracy, rozmawiają o rodzinie. A to nie jest, i nigdy nie był ulubiony temat Aarona. Czasem łatwiej jest mu jednak wyciągnąć jakieś wiadomości na temat swoich dzieci od Harper, niż samemu zapytać Alastora albo Millie, co u nich słychać. Nie, nie "łatwiej", "łatwiej" to złe słowo... Ale Aaron nigdy nie radził sobie zbyt dobrze ze słowami.
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.