17.07.2025, 05:26 ✶
Leviathan mógł lekką ręką zgodzić się z tym jak intensywna i upierdliwa była ta noc. Śmierciożercy mieli zwyczajnie pełne ręce roboty, ale magia bywała kapryśna, a niektórzy ludzie dodatkowo stawiali wybitny opór. Wszystko jednak wreszcie rozeszło się, przechodząc w świt, zasłużony odpoczynek, a potem podliczanie ostatecznych strat i zysków.
Nie spodziewał się, że na Nokturnie natrafi na Faye - pewnie gdyby nie to, już dawno na nowo znajdowałby się w Snowdonii, w spokojnych ścianach rodowej posiadłości albo i swojego domu, odpoczywając po wszystkim, czego udało mu się dopuścić tej nocy. Ale nie, Traversówna musiała mieć jakieś wymagania; niby mógł potraktować ją pobłażliwie i odmówić jakiejkolwiek pomocy, ale zasłużyła na to, żeby jej pomógł. W ten okropny, podły sposób, który mógł sprowadzić na nią tylko więcej bólu.
Nie zamierzał nic robić Greybackowi, oj nie. Spacer po Nokturnie miał być dokładnie tym, czego oczekiwała od niego Faye - sprawdzeniem czy pizzeria stoi, a także co z jej właścicielem. Dzięki temu mógł się z nim zapoznać, tak samo jak i z jego przybytkiem. A potem? Potem było już jedną wielką tajemnicą.
Stanął wreszcie przed budynkiem, który wydawał się wskazanym przez nią lokalem. Pizzeria stała, a przed nią natomiast tkwił wysoki, rosły w barach facet, palący właśnie papierosa. Podszedł do niego, uśmiechając się lekko, ale bez większego przekonania.
- Olivo e Puzione, dobrze trafiłem? - zapytał, patrząc to na Greybacka, to na front budynku, starając się dopatrzeć jakiegoś szyldu, ale ten pożarły płomienie. - Szukam tej pizzerii, ale po tej nocy - pokręcił głową. - Ciężko się tu rozeznać.
!nokturn
Nie spodziewał się, że na Nokturnie natrafi na Faye - pewnie gdyby nie to, już dawno na nowo znajdowałby się w Snowdonii, w spokojnych ścianach rodowej posiadłości albo i swojego domu, odpoczywając po wszystkim, czego udało mu się dopuścić tej nocy. Ale nie, Traversówna musiała mieć jakieś wymagania; niby mógł potraktować ją pobłażliwie i odmówić jakiejkolwiek pomocy, ale zasłużyła na to, żeby jej pomógł. W ten okropny, podły sposób, który mógł sprowadzić na nią tylko więcej bólu.
Nie zamierzał nic robić Greybackowi, oj nie. Spacer po Nokturnie miał być dokładnie tym, czego oczekiwała od niego Faye - sprawdzeniem czy pizzeria stoi, a także co z jej właścicielem. Dzięki temu mógł się z nim zapoznać, tak samo jak i z jego przybytkiem. A potem? Potem było już jedną wielką tajemnicą.
Stanął wreszcie przed budynkiem, który wydawał się wskazanym przez nią lokalem. Pizzeria stała, a przed nią natomiast tkwił wysoki, rosły w barach facet, palący właśnie papierosa. Podszedł do niego, uśmiechając się lekko, ale bez większego przekonania.
- Olivo e Puzione, dobrze trafiłem? - zapytał, patrząc to na Greybacka, to na front budynku, starając się dopatrzeć jakiegoś szyldu, ale ten pożarły płomienie. - Szukam tej pizzerii, ale po tej nocy - pokręcił głową. - Ciężko się tu rozeznać.
!nokturn
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast